niedziela, 21 września 2014

Zbrosławice - staw po byłej kopalni piasku


Na temat atrakcji Zbrosławic pisałem już w wątku poświęconemu Zbrosławice - zamek nad Dramą   
Teraz chcę zwrócić uwagę na inne atuty tej miejscowości. 

 Zbrosławice widziane z perspektywy drogi prowadzącej od strony Wieszowy.




Zbrosławice już przed wojną uchodziły za miejscowość kuracyjną, atrakcyjnie położoną  w dolinie rzeki Dramy.
Unikalny mikroklimat spowodował nawet ulokowanie tam dwóch sanatoriów dla dzieci z przewlekłymi chorobami górnych dróg oddechowych. Swego czasu wybudowano tu nawet linię kolejową wiodąca z Bytomia do Brynka. Do dziś pozostał budynek stacji kolejowej i kilka domów dla kolejarzy. Szlak kolejowy przebiegał właśnie obok wzgórza, na którym zaczęto wydobywać piasek.   


Amazonki na ul. Piaskowej. Tędy można dojechać polną drogą do majątku w Ptakowicach. 
  Nazwa ulicy nawiązuje do nieopodal położonego wyrobiska piasku, o którym mowa w temacie  postu.

 Po kilkuset metrach ukazuje się zbiornik wodny, w którym zamieszkały ryby i inne wodolubne zwierzęta oraz ptaki.
 
 Do wyrobiska po kopalni piasku można dojechać również drogą biegnącą po byłym szlaku kolejowym Mikulczyce - Brynek.

 Tuz za stawem w dolinie płynie poród łąk rzeczka Drama, która oddziela kopalnie piasku od zabudowań wsi.


 Najbardziej ekspansywna eksploatacja piasku miała miejsce w latach 2011 - 2013. W tej chwili pozostała tylko buda wartownicza, pełniąca rolę tymczasowego biura terenowego.

 Właśnie tędy przebiegał wspominany szlak kolejowy, o którym zapewne niebawem napisze coś więcej.

 Pop prawej stronie w głębi lasu suche miejsca upodobali sobie amatorzy miejscowego klubu crossowego Zbro-ja.

 Jak widać tereny te stanowią świetną  bazę wypadową na wycieczki konne.

Na zakończenie widok z nad rzeczki Dramy w kierunku ostatniego młyna jaki pozostał w Zbrosławicach. Co prawda kiedyś był napędzany wodą, a w tej chwili jest elektryczny.


 Mapka sytuacyjna z oznaczonym na czerwono wyrobiskiem popiaskowym. 

Zafascynowany urokami Zbrosławic zapewne już niebawem zawitam tu po raz kolejny. Miejscowość niby nie duża, ale jak wiele ma do zaoferowania turyście, który potrafi widzieć i pragnie poszerzać swoją wiedzę na temat historii i uroków śląskiej ziemi. Do zwidzenia pozostała jeszcze linia obrony, dworska zabudowa oraz wspomniane pozostałe młyny wodne, będące już po części w ruinie. Warte uwagi są również zabudowania sakralne. Ponadto nie sposób nie wspomnieć o stacji i linii kolejowej, z którą wiele tutejszych rodzin było związanych. Przed wojną działał tu również wapiennik.Ale o tym wszystkim nastepnym razem.        

czwartek, 18 września 2014

Kamieniołom Bobrowniki

Jadąc z Bytomia w kierunku Poznania  na  granicy  miast: Bytomia i Tarnowskich Gór znajdują się dwa niezwykłe wzgórza. Po prawej stronie to Sucha Góra (351 m. ), która była na blogu opisywana pod hasłem W doły, w doły miły bracie  oraz w temacie  Suchogórski Labirynt Skalny.

Z kolei po lewej stronie wznosi się Srebrna Góra, na której stworzono rezerwat przyrody pod nazwą Segiet. Na wschodnim zboczu góry założono kopalnię dolomitu pod nazwą Blachówka. Obecnie kamieniołom objęty jest  częściową ochroną i stanowi tzw. stanowisko dokumentacyjne „Blachówka” a cały ten teren objęty jest programem ochrony przyrody NATURA 2000. Krajobraz tego miejsca można zobaczyć  pod hasłem Bytom z Natury Zielony. W południowej części byłej kopalni wybudowano całoroczne centrum narciarstwa i rekreacji - Dolomity-sportowa dolina.  

 Widok od strony kolejki

 Natomiast pomiędzy tymi wzgórzami przebiega krajowa droga łącząca Bytom i Kołobrzeg - DK 11. Na najwyższym jej wzniesieniu jeszcze do niedawna były dwa szlabany. Co prawda nieużywane chyba od lat 80-tych. Wcześniej te szlabany służyły do wstrzymywania ruchu na tej trasie - w czasie wykonywania robót strzałowych w kamieniołomie, który widoczny jest po lewej stronie z drogi.

 Po tablicy informacyjnej i barierach ochronnych nie pozostał nawet ślad.

  Obecnie w kamieniołomie nie prowadzi się działalności górniczej już od lat 90-tych. Niemniej dalej to miejsce zwzudza zachwyt, podziw i strach. W najgłębszym miejscu kamieniołom sięga nawet ok. 60 metrów. Na dno wyrobiska prowadzi w zasadzie jedna droga od strony  południowo-zachodniej. Można tu dotrzeć też od strony Bobrownik, ale jest to w pewnym stopniu niebezpieczne.







W głębi zabudowa Suchej Góry - dzielnicy Bytomia

Obszar ten  bywa tez nazywany jako "Wielki Kanion Tarnogórski", gdyż ze względu na rozmiary to była kopalnia dolomitu osiąga powierzchnię ok. 45 ha.








Widoki z góry od strony Suchej Góry

Na jego obszarze spotyka się punkty widokowe, a nawet stanowisko dokumentacyjne przyrody utworzone w celu ochrony specyficznych form krajobrazu, zwierząt i roślinności. Aktualnie na terenie zdegradowanym i zmienionym przez człowieka obserwować można sukcesję  naturalnej roślinności skałolubnej. 


 Schody nad torami SGKW


 Karłowata roślinność w tym brzozy brodawkowate.







Tuż obok uszkodzonych schodków i spalonej tablicy informacyjnej przebiega linia kolei wąskotorowej, która przewozi  w sezonie letnim pasażerów z Bytomia przez Tarnowskie Góry nad zalew Chechło-Nakło w Miasteczku Śląskim.  Jest to najstarsza wąskotorowa kolej w Europie, a być może i na świecie. W ubiegłym roku we wrześniu obchodziła swoją 160-letnią rocznicę. Bytom - 160 lat Wąskotorówki

poniedziałek, 15 września 2014

Miechowice - spacer na kolorowo

Pomimo mało zachęcającej pogody w minioną sobotę i braku motywacji, postanowiliśmy wyruszyć choć na kilkugodzinny spacer  do Miechowickiej Ostoi Leśnej, która już była wspominana na blogu wielokrotnie. Tym razem od strony ul. Racjonalizatorów powędrowaliśmy w stronę Parku Ludowego i ul. Matki Ewy. 




 Domek matki Ewy

Potem zmiana  kierunku i obok Lidla (wcześniej był tu szyb Północny kop. Miechowice) i jednostki "C" i sąsiedniego stawu dotarliśmy do ściany lasu. Następnie szlakiem dydaktycznym  i żółtym doszliśmy do Doliny Trzech Stawów. Na polanie mały odpoczynek w leśnej ciszy i powrót Drogą Ronota do ul. Józefa Nickla, który był postacią bardzo zasłużoną dla tutejszego społeczeństwa. 

A oto i kilka poglądowych fotek :)




















Na dzisiaj to tylko tyle, ale postanowiłem, że warto by bardziej szczegółowo przybliżyć atuty naszej dzielnicy i miasta ludziom, którzy często narzekają na brak koncepcji wypoczynku i ogólną nudę, natomiast każdy może znaleźć coś dla siebie  w najbliższej okolicy. Wystarczy tylko mieć świadomość jak wiele cennych i ciekawych miejsc nas otacza na każdym kroku.

czwartek, 11 września 2014

Beskid Śląski - na Stożek

Co prawda plany były inne, ale ze względu na dożynki w Ustroniu, a co za tym idzie z  powodu mnóstwa ludu, "Radia Katowice" i innych mediów, postanowiłem w ostatniej chwili zmienić  program wycieczki. Zamiast wjazdu na Czantorię i przejście na Stożek przez  Soszów oraz Cieślar, pojechalismy na Kubalonkę i  stamtąd ruszyliśmy na  Stożek. Pogoda z rana wydawała się wybitna na tego typu wycieczkę :) Nawet w sam raz podpasował autobus, którym pojechaliśmy z byłego dworca PKS na Kubalonkę.

Trasa: Kubalonka, Przełęcz Łączecko stąd  zmiana szlaku na niebieski i dalej na Stożek, potem Mały Stożek i znów niebieski szlak do Wisły Dziechcinki przez Kobylą.


Przełęcz Kubalonka - Bar Beczka - tu kieruje pierwsze kroki.

Bar Beczka zaraz po wojnie. Kształt budynku i oryginalna beczka wewnątrz pozostały bez zmian, jedynie pokrycie dachowe jest inne. (Zdjęcie znalezione w necie i pochodzi z fotopolska.eu)

 Ot i cała tajemnica dlaczego bar nazywa się "Beczka".

 Zgodnie z tradycją pierwsze kroki skierowałem do "Baru Beczka". Dlaczego? Podkłada skrywa odpowiedź :)


Po zaspokojeniu pragnienia ruszamy z przełęczy Kubalonka czerwonym szlakiem (G S B) w kierunku Stożka - czyli głównego celu naszej wycieczki. Na szlakowskazie niby 2,15 h, życie okaże się bardziej brutalne :D

Opłotkami  do góry.

 Po drodze różne atrakcje wizualne .

Polanka z przydrożną chałupką.  

 Odsłaniają pierwsze widoki - grzbiet Kozińców i sylwetka Baraniej Góry.

 Idąc przez las, napotykamy grzyby i inne owoce lasu. Pogoda wymarzona. Ani za ciepło ani za zimno :) Poprzez wyręby od czasu do czasu pokazują się równe panoramy.


 Widok w kierunku B. Góry.

 Owoców leśnych dostatek

Na szlaku niespodzianki.

 Darz bór!

    Coraz więcej suchych świerków.

Bardzo zielono ;)



 Widok na Kiczery i Stożek.

 Niestety pojawia się coraz więcej chmur.



Jesteśmy na Mrozkowie, poniżej po prawej stronie osiedle o tej samej nazwie.




 Tu nieoczekiwanie zmiana szlaku.  Zamiast prosto, szlak czerwony gwałtownie odbija w lewo w kierunku drogi do Istebnej.

 Na mapie zmiany nie naniesiono, w związku z tym droga wydłuża się prawie o godzinę.

 Nowy przebieg szlaku, który zmusza do zrobienia pętli i utraty wysokości.

 Widok w kierunku południowym skąd napływa cała masa chmur.

 Nowa droga z Istebnej na )( Łączecko, tędy teraz biegnie czerwony szlak (GSB).
Przełęcz Łączecko. Po 1,5 marszu, znów 2 godziny na Stożek?
Trochę szkoda, że pominięto Polanę Mraźnica.
Wystarczyło trochę zejść ze szlaku na polanę, aby obejrzeć stąd piękną panoramę otoczenia Doliny Łabajowa i okoliczne widoki na Kozińce oraz pasmo Smerekowca.


 Przeł. Łączecko,  i tu  zrobiliśmy dłuższy postój.
Przez przełęcz prowadzi lokalna drogą, łącząca przysiołek Pośredni Potoki i osiedle położone w Dolinie Łabajowa. Kiedyś górale te drogę  wyłożyli kamieniami, a w tej chwili buldożery budują w tym rejonie kilka szerokich nowych dróg. zastanawiam się tylko po co?

 Po małym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę szlakiem niebieski, który trawersuje strome północne stoki Kiczor i Kyrkawicy.

  Po drodze z przecinek widoki w kierunku Doliny Łabajowa i ramię Kobylej.

 Osiedle Mrozków.

 Stoki Kiczor.

Pogoda powoli się zmienia?

 Pasmo Baraniej Góry ze Skrzycznem



   W końcu po 1,20 dotarliśmy na Stożek. I tu widać,ze zaczyna się nagle zmieniać pogoda.

Schronisko na Stożku


  Skrzyczne i Hala Skrzyczeńska spod schroniska na Stożku

 Schronisko Stożek  i inna trasa była już opisywana na blogu.

 Dolina Łabajowa.

 Barania Góra ze zbliżenia

 W otoczeniu  schroniska  posiedzieliśmy około godziny i wyruszyliśmy dalej w drogę, kierując się w stronę Wisły Dziechcinki szlakiem żółtym i potem niebieskim.



Gorzczka trojeściowa.







 Pojawiło się nowe schronisko na Małym Stożku



 Pogoda robi się nieciekawa

 Widok w kierunku )( Łączecko

 A w oddali Taterki

 Kozińce z nadajnikiem i pasmo B G.

 My na prawo.

 Zaczyna padać i to sowicie ;)

 Na Stożku leje mocno :)



 Tu też już leje mocno!



 Łowiecki



 Kobyla

 Krzakoska Skała.

Jedna z największych skał w Beskidach, a na pewno jeden z najciekawszych rejonów do wspinania w piaskowcu.
Skała znajduje się w urokliwej okolicy, pomiędzy Wisłą Dziechcinką a Wisłą Łabajów poniżej przysiółka Kobyla. Znajduje się ona na wysokości ok. 730m n.p.m. Tworzy niejednolity ciąg bulderów będących przedstawicielem fliszu karpackiego. Ma ona układ ławicowy. Poprzecinana jest licznymi szczelinami, z wieloma półkami i kilkoma kominami, o łącznej długości 132 m ( po obwodzie) i wysokości od 3 do 13 metrów. Na skale wyznaczono kilkadziesiąt ubezpieczonych dróg wspinaczkowych. Możliwy jest do niej dojazd samochodem od strony wyciągów Wisła Pasieki lub podejście niebieskim szlakiem turystycznym od stacji PKP Wisła Dziechcinka
.
 (opencaching.pl)

Widok z Krzakoskiej Skały na Skolnity

Skolnity

Widok na Czupel i Smrekowiec



Ten obiekt na Cieńkowie każdy chyba zna :)

Trochę słonka po deszczu.



Dolina Dziechcinki

 W Wiśle Dziechcince a dokładnie przy wylocie Doliny Dziechcinki  zobaczyliśmy wiadukt kolejowy, który sprawia niesamowite wrażenia :)

Wiadukt w Dziechcince ma trzy przęsła, długość 68,60 m i wysokość (od torowiska do drogi) 12,50 m. Zaprojektowali go Stanisław Saski i Tadeusz Mejer, wykonała zaś, w 1932 r., firma Ksawerego Goryanowicza.

Po kolejnych dwóch kilometrach dotarliśmy do centrum Wisły.

Nie chcąc trafić na dożynki trafiliśmy na piknik Contry .

Cała oprawa pikniku, to tłumy ludzi, stragany i contry muzyka z amfiteatru i głośne motory.

Jednak klimat bardzo przyjazny..... i ci ludzie w amerykańskich kapeluszach... 

Ach te motory...

Impreza bardzo przyjemna, tylko za dużo ludzi. Do amfiteatru nie sposób było się dostać.


I tu w zasadzie jest koniec wycieczki. Na ogół wyszło ok. 7 godzin chodzenia po górach i po mieście. Jestem bardzo zadowolony pomimo  tego, że deszcz troszkę pomieszał nam szyki, ale już planuję następny wypad w pasmo Stożka i Czantorii, kiedy tylko przybędzie więcej jesiennych barw. Tym razem jednak chyba w 'czarny' dzień. 
Po za tym pozostały miłe wspomnienia z cukierni, a potem był jeszcze kebab. Obfity w dodatki i smaczny :) Natomiast dla Was foty na blogu :)  
Z górskim pozdrowieniem - Kris Beskidzki :)