Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miechowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miechowice. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2020

Bytom Miechowice - wspomnienie o kopalni Miechowice

 Z uwagi na to, że minęło właściwie 20 lat od zlikwidowania kopalni Miechowice, to nadal mam w pamięci wycieczki z tego zakładu pracy, gdzie pracowało w latach 80-tych ubiegłego stulecia ponad 3,5 tys. ludzi. Co weekend były organizowane wyjazdy turystyczno-rekreacyjne.  Do przewozu pracowników były wykorzystywane głównie Jelcze 043, które służyły do przewozów miejskich jak i poza miejskich. 

Pracowników kopalni obsługiwały dwie firmy spedycyjno-transportowe: Transgór Zabrze i Transgór Bytom. Pod koniec lat 70-tych  kopalnia dysponowała własnym parkiem transportowym. Oczywiście był Jelcz, Autosan, a później także Sanos, który pieścił (najstarszy zasłużony kierowca) Pan Lata. W latach 80-tych przybyły jeszcze dwa Tamy, które służyły przez długie lata.  

Wiele wycieczek organizowałem osobiście. W latach 80-tych większość wyjazdów turystycznych obsługiwały autobusy z bazy kopalnianej, ale w razie potrzeby można było wynająć autobus z innej firmy przewozowej. 

Obecnie wszelkie wyjazdy organizowane są indywidualnie, ponieważ duże zakłady pracy w większości zostały zlikwidowane, a firmy swoją uwagę raczej koncentrują, by być konkurencyjną, natomiast pracownicy sami niech sobie zadbają o wypoczynek. Zapewne otrzymują środki na ten cel oraz wsparcie ze strony państwa. 

Dlatego postanowiłem przybliżyć środek transportu, który w latach 60-tych. 70-tych, a nawet 80-tych był uważany za autokar luksusowy na co wskazuje jego nazwa i stylistyka. Oczywiście chodzi o autobus marki Jelcz  014 Lux  i 015 Lux. W połowie lat 80-tych po raz ostatni służył nam na kilkudniowy wyjazd w Bieszczady. I gdy pod podjazdy na bieszczadzkie przełęcze inne pojazdy sobie nie radziły, on niczym generał "Walter" niczemu się nie kłaniał. Dzisiaj to tylko wspomnienie z łezką w oku, gdyż takich pojazdów zapewne nie ma, albo jest ich bardzo mało. 

Podróżując w dobie obecnej wypaśnymi autokarami nie sposób wyobrazić sobie luksusów sprzed 50 lat. Dlatego pozwoliłem sobie  przenieść Was w czasie i pokazać ówczesny luksus polskiej motoryzacji, chociaż myśl techniczna do końca polska nie była. 

Luksusowy autokar turystyczny Jelcz 015 Lux - przewidziany na wycieczki dla pracowników kopalni Miechowice. Zdjęcie - końcówka lat 60-tych

Autobusy te zaczęto produkować 1964 roku w Jelczańskich Zakładach Samochodowych. To były pierwsze turystyczne autobusy typu: Jelcz 014 Lux oraz Jelcz 015 Lux, które były kolejnymi odmianami autobusów produkowanych na licencji czechosłowackiej. W zasadzie niczym szczególnym z zewnątrz się nie różniły.

Nowe modele skonstruowane zostały na bazie autobusu Jelcz 043. W stosunku do wersji międzymiastowej wykonane z profili stalowych i osadzone na podłużnicowej ramie. Nadwozie modelu 014 Lux oraz 015 Lux wyposażone zostało w świetliki umieszczone w bocznych krawędziach dachu oraz przeciwmgielne reflektory zamontowane w zderzaku przednim. Niekiedy świetliki były przyciemniane: niebieskie lub zielone. Zapewne przed działaniem słońca.  Dodatkowo modele te wyposażane były w ozdobne kołpaki kół. W prawej ścianie bocznej pojazdu pomiędzy przednią i tylną osią oraz na zwisie tylnym umieszczone zostały jednoskrzydłowe drzwi o szerokości 900 mm, prowadzące do wnętrza pojazdu. W lewej ścianie bocznej zastosowano natomiast drzwi przeznaczone dla kierowcy. Wnętrze o wysokości 1900 mm, przeznaczone zostało do przewozu 33 pasażerów na indywidualnych fotelach o konstrukcji rurowej pokrytych dermatoidem w przypadku modelu 014 Lux lub 42 pasażerów na kanapowych siedzeniach z Jelcza 043 w przypadku modelu 015 Lux. Z uwagi na niewielką pojemność podpodłogowych bagażników, do przewozu bagażu pasażerów przewidziane zostały wewnętrzne półki umieszczone nad oknami bocznymi oraz bagażnik dachowy.

Kto pamięta rozkładane siedzenia i oparcia w formie pasów?

  Zapraszam do innych wątków na temat KWK Miechowice 

Początek i koniec KWK Miechowice

Bytom - szyb południowy kopalni Miechowice

Miechowice - pomnik nie tylko dla górników

Szyb Ignacy - KWK Miechowice

Bytom - Szyb Zachodni KWK Miechowice

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Z Miechowic do Palowic

O ogromnym dorobku i wkładzie rodu Wincklerów dla tego regionu wspominałem już w wątku  Miechowice - pałac Thiele-Wincklerów, ale na ten temat można by pisać dużo i często, bo i spuścizna zacna. A wszystko zaczęło się w Miechowicach.


Zrujnowane ocalałe skrzydło pałacu z widoczną wieżą wodną 

Franz Winckler po śmierci swoich rodziców postanowił opuścić Dolny Śląsk i
przybył do Tarnowskich Gór, by tam pobierać nauki w zakresie górnictwa kruszcowego. Po ukończeniu szkoły pracował  jako zwykły górnik w kopalniach węgla Luiza w Zabrzu i Królewskiej Hucie (Chorzowie) oraz w Załężu poznając w ten sposób wszystkie nowoczesne zakłady istniejące wówczas na Górnym Śląsku. Pracował również w kopalni kruszców - Fryderyk, która obejmowała swoje terytorium dzisiejszych miast: Bytomia i Tarnowskich Gór.

Jego kariera nabrała tempa gdy objął stanowisko sztygara, w kopalni kruszców „Maria” w Miechowicach (dzielnica Bytomia), należącej do Franza Arezina.  Wcześniej, bo w 1826 roku Winckler ożenił się po raz pierwszy z Alwiną Kalide, siostrą znanego górnośląskiego rzeźbiarza Teodora Kalidego, z którą miał dwie córki. Niestety, żona na wskutek epidemii cholery zmarła trzy lata później, a z córek przeżyła tylko Waleska, urodzona w 1829 roku.

Franz Winckler 


Waleska - córka Franza i Alwiny z domu Kalide nazywana "Ślaską Różą" 

Dzięki swym zdolnościom organizacyjnym Winckler został zarządcą miechowickiej kopalni “Maria” będącej własnością, podobnie jak wieś Miechowice, Franza Aresina. Po jego śmierci w 1831 r. zostaje  zarządcą wszystkich dóbr wdowy po Aresinie, Marii z domu Domes, a w 1832 roku pojął tę starszą od siebie o czternaście lat kobietę za żonę.



Maria Arezin-Winckler z Domesów i pasierbica Waleska von Winckler 


 To otworzyło mu drogę do bogactwa, gdyż nie tylko dobrze zarządzał majątkiem Marii, ale zaczął nabywać nowe posiadłości i zakłady przemysłowe. Oboje mieszkali w pałacu w Miechowicach, który później -  w latach 60-tych  XIX wieku został rozbudowany przez córkę i jej męża.  W 1840 roku Franciszek Winckler otrzymuje od Króla Pruskiego Fryderyka Wilhelma IV tytuł szlachecki, za zasługi dla rozwoju przemysłu górnośląskiego. Od tego momentu jego imię i nazwisko brzmi: Franz von Winckler.

Franz von Winckler cieszył się dobrą opinią. Dbał o swoich pracowników, zapewniał im opiekę lekarską i świadczenia socjalne, budował mieszkania, a nawet stworzył szpital w Miechowicach. W chwili śmierci posiadał: Miechowice, Rokitnicę, Katowice, Mysłowice, Orzesze, Jaśkowice, Woszczyce i Palowice. Miał 69 kopalń węgla kamiennego, 14 kopalń kruszców, 7 hut cynku, 6 hut żelaza, walcownię i 2 fryszerki. Mimo, iż przeniósł zarząd swoich dóbr do Katowic,                                                                  do końca mieszkał w miechowickim pałacu.

Zmarł nagle 6 sierpnia 1851 roku w Adelsburgu, podczas zwiedzania groty pod Lublaną w obecnej Słowenii. Został pochowany w kaplicy obok starego kościoła w Miechowicach. Następnie jego zwłoki przeniesiono do krypty kościoła św. Krzyża w Miechowicach. Maria Winckler zmarła 2 lata później. Jednak pozostał po nim gigantyczny dorobek, który sanowi dobitne świadectwo jego pracowitości i umiejętności zarządzania tak wielkim kapitałem i majątkiem. Spadkobierczynią całego majątku pozostaje córka  Waleska. Po wyjściu za mąż za pruskiego porucznika von Tiele i połączeniu rodów szlacheckich powstał nowy arystokratyczny ród  Tiele-Wincklerów.


Ślub odbył się w Miechowicach i powstał nowy potężny śląski ród: Von Thiele-Winckerowie 



W skład  ich majątku wchodziły wspomniane Palowice. To tutaj został wzniesiono pałac (zomek) w latach 1860-1880 w stylu klasycystycznym. Podpiwniczony, parterowy budynek zbudowany jest na planie zbliżonym do prostokąta i nakryty dachem mansardowym. Siedmioosiowa fasada posiada pozorny, trzyosiowy, piętrowy ryzalit środkowy. Od strony ogrodu podobny ryzalit dekorują piętrowe, ośmioboczne wieżyczki. Wewnątrz budowla posiada trzytraktowy, symetryczny układ z obszerną sienią na osi. We władaniu Tiele-Wincklerów  pozostawały dwa dochodowe folwarki. Jeden był zlokalizowany w centrum wsi, natomiast drugi był położony ok 1 km. na południe, przy starej drodze do Huty Waleska i Żor - na Wytrzęsowie.


 Rysunek przedstawiający pałac (zomek) w Palowicach [palowice.net]


Wygląd pałacu Von Tiele-Wincklerów w latach 70 XX w. 

Jeszcze przed powstaniem obecnej budowli, w roku 1842 Palowice nabyte zostały przez Franciszka von Wincklera, które za cenę 42000 talarów. który był już właścicielem  kopalni w Miechowicach, Katowicach, dóbr katowickich i mysłowickich.


Hołochóg - pozostałości po byłej linii kolejowej  Orzesze - Żory oraz kanał zasilające w wodę byłą hutę i wcześniejszy młyn. Żelazista woda wskazuje na bogate złoża rudy darniowej, z której pozyskiwano żelazo.

Z uwagi na zalegającą rudę darniową, w Palowicach działały huty. Do dziś w lesie, nad stawem Gichta, stoi ceglana wieża wyciągowa działającej tutaj w pierwszej połowie XIX wieku huty „Waleska”. Wieża, zwana także Gichtą, służyła do wyciągania za pomocą ręcznego dźwigu wsadu – czyli darniowej rudy żelaza, węgla drzewnego i topników – na sporą wysokość, aby zasypać nim zbudowany w pobliżu cylindryczny wielki piec.

 Budowla powstała w latach 30. XIX wieku na rzucie zbliżonym do kwadratu. Liczy 15 m wysokości, rozmiar wnętrza wynosi 610 na 775 cm. Mury mają prawie metr grubości. Hutnictwo w tej części Śląska rozwijało się już od XVIII wieku. Huta „Waleska” działała kilkadziesiąt lat, pracowały tutaj dwa wielkie piece i odlewnia żelaza. Nazwę wzięła od imienia córki właściciela.


Stan pałacu w 1974 r. [foto-polska]

Przedstawiciele rodu Tiele-Wincklerów byli właścicielami dworu (pałacu) w Palowicach do 1945 r. Po wojnie urządzono w jego wnętrzach mieszkania, oddział poczty i kawiarnię. W realiach PRL nieremontowany i zaniedbany budynek popadał stopniowo w ruinę, wskutek czego w latach 90-tych zeszłego stulecia, ze względu na stan techniczny, wysiedlono stąd ostatnich mieszkańców. Równocześnie miały wówczas miejsce prace remontowe dachu. Dwór przez pewien czas stał pusty. Od 2009 r. stanowi własność prywatną, a w latach 2011-2012 był remontowany. Z dworem sąsiadują reszki zabytkowego parku z początku XIX w. W jego południowej części wybudowano obecną szkołę i boisko.



 Widok pałacu od strony parku


Budynek mieszkalny przeznaczony w przeszłości dla zarządu i obsługi pałacu. W tej chwili zatraciwszy wszelkie cechy dawnego wyglądu wykorzystany na mieszkanie prywatne.  






W dzisiejszych czasach - Palowice to wieś, która leży w dorzeczu Rudy i inych mniejszych cieków wodnych. Od południa, wschodu i zachodu okalają ją kompleksy leśne, będące częścią parku krajobrazowego Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich. Południowe tereny wsi, leżące przy granicy z Żorami i Woszczycami, znane są pod nazwą Pojezierze Palowickie. Znajduje się tam zespół dużych stawów w dolinie potoku Jesionka: Jesionka, Łanuch i Garbocz. Poza tymi największymi, w Palowicach znajduje się także więcej mniejszych stawów, ale na ten temat będzie osobny post.

Nazwa wsi po raz pierwszy pojawiła się w dokumencie wydanym 25 lutego 1308 r., w którym książę raciborski Leszek przekazał jednemu ze swych poddanych Hochołóg – przysiółek Palowic, resztę wsi zostawiając pod władaniem książęcym. Pierwszym prywatnym właścicielem Palowic został Maciej Osiński, który ok. 1480 r. sprzedał wieś Mikołajowi Skrzytowskiemu. Przez kolejne wieki, wieś niemal co chwilę przechodziła z rąk do rąk. Ostatnimi jej właścicielami (do 1945 r.) była rodzina Thiele-Wincklerów. W tej chwili Palowice należą do gm. Czerwionka -Leszczyny i pow. rybnickiego w woj. śląskim. 



Niestety, jak po części wyremontowano dach , tak dalsza renowacja pałacu stanęła w martwym punkcie :(


Jednak Palowice, podobnie jak Miechowice  -  zawdzięczają Thiele-Winclerom o wiele więcej. Ale o tym następnym razem.


Zwiedzanie pozostałości po parku i ówczesnego pałacu nie nastręcza większych kłopotów. Można go oglądać tylko z zewnątrz i z pewnej odległości, gdyż budowle chroni prymitywne ogrodzenie, które nie stanowi żadnego zabezpieczenia czy przeszkody. Ja jednak szanuje prywatną własność i zobaczyłem zabytek tylko z pewnej odległości.  W tej chwili, kiedy nie ma liści na drzewach jest to nader sposobny czas na  zrobienie dobrych zdjęć.

Źródła:
- wikipedia.pl
- palowice.net
- fotoplska.pl 

niedziela, 18 grudnia 2016

Skarby Miechowic

Pomimo, że tematyka mojego bloga bardziej nawiązuje do tego, co można spotkać przy szlakach turystycznych lub w miejscach bardziej odosobnionych, to nie chciał bym pomijać, tego co jest piękne i znajduje się tuz obok nas, przy często uczęszczanych traktach. Wiele pięknych i ciekawych obiektów już nie istnieje, z innych pozostały tylko ruiny. Niemniej jednak pozostało sporo ciekawych kamienic i familoków, które na ogół nie są dostrzegane przez zwykłego przechodnia.


Miechowice - oryginalne drzwi z początku XX w. ul. Przelotowa 4  

Zarówno w Bytomiu jak i w Miechowicach (obecnej dzielnicy) II Wojna Światowa  i działania wojenne nie przyniosły znaczących zniszczeń w zabudowie. Dopiero   następstwa wojny - czyli "wyzwolenie" miasta i sąsiednich miejscowości oraz nowy ustrój przyczyniły się dewastacji zabudowy oraz infrastruktury przemysłowej. Późniejsze zmiany ustrojowe i administracyjne oraz nowy porządek powojenny skutkował zmianami własnościowymi obiektów oraz wymianą ludności.  W miejsce dotychczasowych niemieckich mieszkańców do Bytomia i Miechowic przybyła duża grupa przesiedlonych obywateli polskich kresów wsch., przynosząc ze sobą swoją kulturę i obyczajowość. 


Miechowice - klatka schodowa przy ul. Frenzla 2

Natomiast presja rozwoju PRL-u przyczyniła się do rabunkowej gospodarki całego regionu. Przybywały masy ludzi z rożnych stron Polski, by podjąć pracę w śląskich zakładach pracy, gdzie często brakowało ludzi - szczególnie w górnictwie. W większości jednak nie byli oni emocjonalnie związani z tutejszą kulturą, przyrodą czy miejscem zamieszkania. 
  


Ruiny pałacu Thiele-Wincklerów

Kiedy rozpoczęły się przemiany ustrojowe w Polsce, zapoczątkowane w 1989 r.  ich następstwem był upadek przemysłu, ze wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami w warstwie społecznej, duchowej i materialnej. Nastąpił nagły upływ mieszkańców, gdyż ubywało miejsc pracy, a oni wracali do wcześniejszych miejsc zamieszkania. Inni wyjechali za granicę w poszukiwaniu chleba i łatwiejszego życia. 


Ruiny byłej KWK Miechowice - Łaźnia "stodoła" i dozoru

Na owoce nie trzeba było długo czekać. Konsekwencją takich kroków nastało starzenie się społeczeństwa i rozwój patologii, co przełożyło się na stosunek do swego miejsca zamieszkania. Zubożenie miasta i brak zainteresowania władz miasta doprowadziły do tego, że wiele wartościowych kamienic samoistnie się zawaliło, natomiast inne sukcesywnie były szabrowane. Z czasem i one zniknęły z powierzchni ziemi.


Były biurowiec KWK Miechowice oraz ambulatorium. W kwietniu 2016 r. został wyburzony.   

Można się cieszyć, że Bytom posiada najwięcej budowli zabytkowych w całej konurbacji śląskiej, ale ich stan wzbudza drżenie serca. Nie widać też należytej  troski o nie ze strony konserwatora zabytków,  o czym świadczą zastosowane materiały budowlane podczas remontów i przebudów lokali. Okna drzwi itp.


Familok ul. Dąbrowskiego  

W związku z powyższym postanowiłem utworzyć cykl postów z serii: "Skarby Miechowic", w których będą pokazywane i opisywane kamienice oraz pewne ich elementy. 
    

niedziela, 30 marca 2014

Jubileuszowy post

Drodzy moi czytelnicy, przyjaciele i pasjonaci turystyki. Dzisiaj pragnę Wam wszystkim podziękować za odwiedziny, komentarze oraz sugestie i miłe słowa na temat zawartości  mojego bloga. Dla mnie to dzień szczególny, gdyż w  półtora roku odwiedziło mnie na blogu przeszło 100 tys. gości. W dalszym ciągu będę wdzięczny za rady, podpowiedzi i pomysły, których z radością będę  oczekiwał.

Miejsc naprawdę ciekawych, często zapomnianych i nieznanych  na terenie Śląska jest naprawdę wiele, które warto pokazać i będę się starał to czynić. Oczywiście nie będę ograniczał się tylko do Śląska, choć ta ziemia  jest mi najbliższa, ale jeśli czas pozwoli najchętniej odwiedził bym góry. Tu mnie ciągnie najbardziej. Dlatego mam nadzieję, że nie zabraknie rozmaitych relacji z rożnych zakątków Polski, w tym również z górskich wypadów.

Tymczasem kilka zdjęć z mojej dzielnicy - czyli z Miechowic. Dlaczego akurat stąd? Każdego dnia nawet znane mi  miejsca potrafią  zaskoczyć.  Otóż byłem przekonany, że dziko rosnące krokusy  można spotkać tylko  w górach. Jakże wielkie było moje zaskoczenie w minionym tygodniu, kiedy na dzikiej polance zauważyłem fioletową plamę o nieregularnych kształtach. Z początku nie dowierzałem, ale były to krokusy.

 Miechowickie krokusiki


  Wcześniej wybrałem się na poszukiwanie wawrzynka wilczełyka. Namiary podał mi kolega Senda, ale nie znalazłem. Nie dając za wygraną szukałem w innym miejscu i znalazłem ten rzadko spotykany dziko rosnący krzew kwitnący na różowo. 

Wawrzynek wilczełyko


 Mam również kilka dzisiejszych fotek  ze spaceru, na który wyszedłem dość późnym popołudniem. Serdecznie zapraszam do podglądnięcia. 

 Rusałka pawik się wygrzewa



 Grzywacz się czai ;)



 Zabudowa: "Jednostka C" Bytom Miechowice ul. J. Frenzla



 Bytom Miechowice Oś. Nickla

 Limba rośnie tylko w Tatrach, podobnie  jak krokusy czy dziewięćsił.

 Znany dąb szypułkowy

 Staw różany





























 Lepiężnik biały

 Rosen Bank czyli Ławka Różana

 Różanę źródło





 Stawy



 Magnolia


 Dziękuję za uwagę i  życzę wszystkim miłego wieczoru i dobrej nocy :)
 Tu zapraszam do podobnego wątku: Miechowice - szlak dydaktyczny