Po dobrych kilku latach przerwy moją uwagę skierowałem nad Zbiornik Nakło-Chechło, który znajduje się na terenie powiatu tarnogórskiego (gmina Świerklaniec), a nazwę swą zawdzięcza położonym nieco na południe od niego miejscowościom: Nakłu Śląskiemu i Nowemu Chechłu. Zalew, zwany jeziorem (nie wiem czy słusznie?) powstał pod koniec lat 60. XX wieku, kiedy zaprzestała tutaj działalności duża kopalnia piasku podsadzkowego, wykorzystywanego w kopalniach węgla kamiennego do wypełniania tzw. pustek. Bardzo szybko nieckę wypełniła woda, a teren, w latach 70., przystosowano do masowej rekreacji. Jezioro mieści obecnie około 1,5 mln metrów sześciennych wody i liczy ponad 90 ha powierzchni. Zasilane jest przez cztery wydajne źródła podziemne oraz opady atmosferyczne. Od lat utrzymuje się w nim I klasa czystości wody. Najważniejszą funkcją zalewu jest rekreacja. Latem nad jego brzegi ściągają tysiące miłośników wypoczynku nad wodą. Czynne są tutaj wtedy plaże piaszczyste i trawiaste, ośrodki wypoczynkowe, kempingi, wypożyczalnie sprzętu pływającego. Porastające brzegi jeziora lasy sosnowe są doskonałym miejscem spacerowym, a okoliczne szosy i dukty leśne świetnie nadają się do turystyki rowerowej. Obecność tysięcy wczasowiczów nie sprzyja bujności przyrody. Spotkamy tutaj jednak wiele gatunków ptactwa wodnego. Wędkarze mogą wyciągnąć z jeziora m.in. karpia, lina, płoć, leszcza, karasia, szczupaka, okonia czy węgorza. W sezonie letnim w sąsiedztwo zalewu dociera skład Górnośląskich Kolei Wąskotorowych. Kursuje on z Bytomia do Miasteczka Śląskiego. Warto pamiętać, że jest to najstarsza w Europie czynna nieprzerwanie kolejka wąskotorowa. W tym roku kursuje tylko w weekendy i święta.

Od strony północnej
Zatem pozwólcie, że zamieszczę kilka zdjęć, gdyż osobom spoza Ślaska zbiornik ten zapewne nie jest zanany, a zasługuje na uwagę. Szczególnie tu miło jest przed sezonem lub po zanim, gdzie dominuje błoga cisza i nie dobiega wabiącą muzyką discopolo do pobliskich budek z piwem i namiastką dyskoteki.
W tym roku zieleni nie wiele.
Widoki z drogi, która prowadzi wokół zalewu.
Po ok. 40 m. spaceru po północnej stronie zalewu w końcu dotarliśmy do miejsca, gdzie koncentruje się życie bardziej doczesne. Czyli obok opalania i kąpieli w wodzie można zatrzymać się na loda, rybkę z grilla lub napój z pianką. Mi akurat przypadł do gustu ten ostatni, pochodzący z Czech o ciemnej wręcz czarnej barwie.
Dla ochłody :)
Czas wędrować dalej.
Robi się coraz bardziej klimatycznie
Dyskoteka
Weez do Pyrzowic
I tak po trzech godzinach spaceru i po pokonaniu ok 6 km. doszliśmy do punktu wyjścia. Wnioski raczej smutne. Obiektywnie rzecz biorąc, zalew Chechło-Nakło położony jest pięknie i chyba najbardziej urokliwe efekty można dostrzec o wschodzie lub zachodzie słońca. Niemniej bardzo przygnębiająco wpływają opuszczone lub niezagospodarowane byłe ośrodki wypoczynkowe. Natomiast na pochwałę zasługują instytucje, które przyczyniły się do powstania ścieżek rowerowych. Szkoda zarazem, że od lat nie naprawiane drogi coraz bardziej się rozsypują. Władze gminne zbierając krocie za parkujące samochody powinny czynić wszystko, by to miejsce było wizytówką i przyciągało turystów nie tylko z okolicznych miast, ale stało się magnesem dla gości z innych województw a zarazem dobrym świadectwem gospodarności i dbania o lokalnych mieszkańców. Zapewne minie kolejnych kilka lat, kiedy zdecyduje się na ponowne odwiedziny tego miejsca.
Źródła: metropolia.slaskie.travel/pl