Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruda Śląska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruda Śląska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 grudnia 2013

Ruda Śląska - Wirek: Kolonia Robotnicza Ficinus

 Śląsk to region niezwykły, oferujący co krok bardzo cenne przykłady zabudowy związanej z życiem ludzi na tym terenie. Szczególnie widoczne ślady takiej historii pozostały w Rudzie Ślaskiej.
Podążając drogą wojewódzką DW 925, która łączy Bytom i Rybnik, w dzielnicy Wirek - przejeżdżając rondo na prost w kierunku Rybnika z ul. 1 maja,  wystarczy skręcić tuż za kościołem ewangelickim w prawo w ul. Pawła Kubiny i znaleźć się w innym świecie.

 Obok blokowiska spotkamy tu szesnaście niewielkich domów zbudowanych z kamienia łamanego, które w tej chwili stanowią unikalny zespół dawnej kolonii robotniczej "Ficinus".



Droga na terenie koloni "Ficinus" jest wyłączona z ruchu kołowego. Dojazd mają zapewnione tylko firmy, które przy tej ulicy prowadzą swoją działalność.


Wyremontowane budynki i ich otoczenie stanowią obecnie pasaż handlowo-usługowy pełniąc jednocześnie pierwotną funkcję mieszkalną.


Kolonia robotnicza Ficinus — historyczne osiedle robotnicze w Rudzie Śląskiej przy ul. Kubiny, wybudowane w latach 1860-1867 dla pracowników kopalni Gottessegen.

Założenie składa się z szesnastu identycznych, czterorodzinnych domów, ustawionych kalenicowo wzdłuż ulicy Kubiny (po stronie parzystej), a także umieszczonych za nimi budynków gospodarczych. Domy mieszkalne są dwukondygnacyjne, a ich ściany wykonano z naturalnego piaskowca.


Obecnie, po przeprowadzonej pod koniec lat 90. rewitalizacji, osiedle nie pełni już funkcji mieszkalnej. W budynkach znajdują się lokale usługowo-handlowe.



Kolonia jest od 1978 roku wpisana do rejestru zabytków pod numerem A/1231/78. Ochrona obejmuje budynki mieszkalne, gospodarcze oraz ich najbliższe otoczenie. 


Nie wszystkie jednak domy są doprowadzone do dalszej używalności. Kilka z nich czeka na adopcje i remont.


Od 19 października 2006 „Kolonia robotnicza Ficinus”, wraz z Giszowcem i Nikiszowcem znajduje się na trasie Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.


Czas się zbierać do domu, bo zaczyna się porządnie chmurzyć. 
Jednak jak się potem okaże, to deszcz i tak po drodze mnie porządnie zmoczył, ale wycieczka była udana.

Teraz zapraszam do obejrzenia nieco zapomnianego wypadu na Wirek.

Warto cofnąć się też nieco do historii i zobaczyć film, który znalazłem na   Youtube.
Kolonia Ficinus

źródła: wikipedia.pl,industriada,pl

Wyświetl większą mapę

niedziela, 13 października 2013

Ruda - ulica Ballestremów

W Rudzie, stanowiącej dzielnicę Rudy Śląskiej jest naprawdę wiele przeuroczych i ciekawych miejsc. Na uwagę zasługuje nigdzie nie wspominany krótki fragment ul. Ballestremów, gdzie po prawej jej stronie oglądamy stare, dwurodzinne domki robotnicze, wybudowane w 1910 r. z inicjatywy hr. Ballestrema. Składają  się one ze stosunkowo dużej kuchni, w której tradycyjnie koncentrowało się życie rodzinne, pokoju na parterze oraz drugiego pomieszczenia na pięterku.

 

 Do każdego domku przynależał chlewik, w którym przechowywano płody rolne na zimę i jesień, ale także hodowano króliki lub gołębię, bo to tradycja śląska przekazywana z dziada na pradziada i itd...
W tej chwili te domy usprawniono i we własnym zakresie zorganizowano łazienki z ubikacją, lecz w chwili wybudowania haźlik był na dworze. Z zabudową przy wspomnianej ulicy sąsiaduje uroczy park założony przez Ballestremów, ale o tym i innych ciekawostkach Rudy  jeszcze pewnie coś skrobnę.






Wyświetl większą mapę

piątek, 27 września 2013

Karol Godula - śląski Król Cynku

Opisując Zamek w Rudzie Śląskiej nie sposób  wspomnieć o wielkiej postaci - człowieku, który początkowo mieszkał w swoim domu tuż obok zamku Ballestremów a potem stworzył własną fortunę w zasadzie z niczego.



                                      Portret Karola Goduli  (autorstwa Ireneusza Batora)

Karol Godula urodził się on 8 listopada 1781 roku w Makoszowach w dzisiejszej dzielnicy Zabrza, w rodzinie Józefa i Franciszki z domu Hanisz. Ojciec był leśniczym i dzierżawcą majątków, mi.in. w Makoszowach, Ligocie Zabrskiej i Gaszowicach koło Rybnika, gdzie mały Karol mieszkał do czasu rozpoczęcia nauki. Naukę rozpoczął w szkole parafialnej w Przyszowicach. Do gimnazjum cysterskiego uczęszczał w Rudach Wielkich pod Raciborzem w latach 1793-1798, a do liceum w Szkole Głównej w Opawie.

Bystrość umysłu i chęć pracy pozwoliły mu na uzyskanie stanowiska skarbnika i rządcy we włościach hrabiego Karola Franciszka von Ballestrema, pana na Rudzie i Pławniowicach. A że posiadał zmysł organizacyjny i twórczy pozwalający mu na prowadzenie gospodarki rolnej i przemysłowej, wkrótce został zarządcą wszystkich dóbr swojego pryncypała.
 
 Do prac gospodarki rolnej wprowadził nowinki agrotechniki angielskiej, a w przemyśle wykorzystał żużel pocynkowy zalegający na hałdach, w ten sposób, że kupując go za niską cenę odsprzedawał go hutom z zyskiem. 
Solidna i rzetelna praca w zarządzaniu ballestremowskim majątkiem hutniczo-kopalnianym, pozwoliła jednocześnie Goduli systematycznie powiększać swój majątek. W 1808 roku młody Godula był inicjatorem budowy jednej z największych w ówczesnym czasie hut cynku w Europie - "Carlshutte" w Rudzie. Z jego to inicjatywy hrabia Ballestrem zainwestował w Hutę "Karol", dopuszczając młodego zarządcę do inwestycji, a tym samym do partycypowania w kosztach i zyskach otrzymując udziały, zw kuksy. I w ten sposób rozpoczęła się wielka kariera Karola Goduli. 


Na wzgórzu zamkowym obok pałacu  Ballestremów w Rudzie stanął dom Karola Goduli.



  
W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podpalili zarówno dawny zamek, jak i dom Goduli, doprowadzając oba budynki do ruiny. W latach 60. XX wieku władze miejskie nakazały rozebrać budowle jako pamiątki po krwiopijczych kapitalistach.



 Oryginalne cegły pochodzące z miejscowej cegielni, produkowane na specjalne potrzeby


 Do dzisiaj z bogatej niegdyś rezydencji Ballestremów zachowały się jedynie pozostałości piwnic, które zarośnięte i nieuporządkowane przypominają bardziej śmietnisko i ustronne miejsce alkoholowych libacji. Z domu Goduli ocalały natomiast tylko fundamenty.






 Nawet piwnice pozostały. Może się jeszcze uchowało jakieś stare wino?


 Widok na wzgórze zamkowe. Po lewej stronie ruiny domu Goduli, po prawej ruiny zamku.



W myśl powiedzenia, że w miarę jedzenia apetyt wzrasta, Godula nabywał kolejne osady i obszary ziemskie. Był to Bobrek, Orzegów i Szombierki.
 

 

Na przełomie lat trzydziestych XIX stulecia wybudował okazały pałac w Szombierkach oraz bogate zaplecze, stanowiące cały kompleks.

Plan rozmieszczenia budynków należących do majątku Karola Goduli.
 

Jak się przypuszcza pałac wybudowany w Szombierkach przez Karola Godulę stanął najprawdopodobniej w miejscu budowli niegdysiejszych właścicieli osady. Wszak pierwsze wzmianki o Szombierkach pochodzą z roku 1369, a w zapiskach z 1289 roku wspomniany jest rycerz Fridericus de Schonenburch, jednakże nie można potwierdzić czy pochodził on z Szombierek. Pałac w Szombierkach na XIX-wiecznej litografii Alexandra Drucknera / Fot. Materiał archiwalnyO samym pałacu wybudowanym w stylu neorenesansowym w latach 1841-45 do czasów obecnych nie zachowało się wiele zapisków. Najbogatszym materiałem wydają się być obrazy, ryciny i zdjęcia szombierskiej budowli. Przemysław Nadolski badacz dziejów Bytomia tak opisuje pałac: "Był to dwukondygnacyjny budynek z portykiem zwieńczonym tympanonem na głównej osi. Zaprojektował go królewski inspektor budowlany Feller z Gliwic. Pałac w latach następnych przebudowano, dodając z boku wieloboczną wieżę. Otaczał go niewielki park. Wnętrze było urządzone z przepychem, były tam gobeliny przedstawiające pejzaże i zwierzęta, sala lustrzana ogromnymi kryształowymi lustrami, starannie dobrane meble i tapety. Sale oświetlały wielkie kryształowe żyrandole, a na ścianach wisiały olejne obrazy. Wśród pokoi była obszerna sala bankietowa, biblioteka z bogatym księgozbiorem, chiński salon herbaciany i pokój różany." Całość wnętrz była utrzymana w modnym wówczas stylu biedermeier.





Tak pałac przetrwał do 2 lutego 1945 roku, gdy został podpalony prawdopodobnie przez żołnierzy radzieckich.  
W roku 1952 wyburzono resztki ruin i postawiono w tym miejscu przedszkole, wówczas kopalni Szombierki. W budynkach folwarcznych natomiast do końca lat sześćdziesiątych funkcjonowało Państwowe Gospodarstwo Rolne, po czym zaczęto je likwidować z uwagi na zabudowę pól uprawnych budownictwem mieszkaniowym. Z kolei w miejscu dawnej zabudowy gospodarczej wybudowano w latach 1984-86 Szkołę Podstawową nr45.

 Obecnie na miejscu dawnego pałacu znajduje się przedszkole.

 

Bardziej bogatą biografię na temat  Karola Goduli można wszędzie znaleźć w internecie oraz w innych źródłach.

 Ja natomiast chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na książkę, a właściwie na Godulę opisanego i widzianego oczami   Jerzego Buczyńskiego z Radlina, który wydał książkę "Godulowa saga. Rzecz o Karolu Goduli".


 Co prawda całej książki nie czytałem, bo mam problemy z jej nabyciem, ale natknąłem się na wiele recenzji i fragmentów tej publikacji, która rzuca wiele nieznanego światła na postać Karola Goduli.  

  Jaki był Karol Godula? To wciąż wielka zagadka



Bajecznie bogaty, oszpecony przez zbójów, pełen sprzeczności, zasłużony dla naszej ziemi. Jerzy Buczyński napisał książkę o Karolu Goduli, bo jego rodzice pochodzili z Gaszowic.

Postać przemysłowca do dziś budzi liczne pytania i wątpliwości. Jerzy Buczyński z Radlina wydał książkę "Godulowa saga. Rzecz o Karolu Goduli". Jest to pierwsza w naszym regionie tak obszerna publikacja na temat śląskiego magnata przemysłowego w XIX wieku. Jego rodzice pochodzili z Gaszowic, zostali pochowani na cmentarzu w Lyskach. Grób matki, Franciszki Goduli, która zmarła w 1813 roku, zachował się tam do dziś. Karola Godulę nazywano Królem Cynku, Królem Węgla i Stali. Dzisiaj mówi się o nim śląski Rockefeller, który nie miał nic, a dorobił się bajecznej fortuny.

Dziwak i samotnik
Był właścicielem wielu kopalń, hut, cynkowni, ogromnych majątków ziemskich w Szombierkach. Orzegowie, Bujakowie czy Bobrku. Dbał o swoich robotników, zapewniał im bezpłatną opiekę zdrowotną, był jednak bezwzględny wobec hulaków i pijaków. Żeby zapobiec pijaństwu wśród robotników, wypłacał rodzinom pensje w towarze. Często wpadał do szynku i bezlitośnie walił laską po grzbietach górników pijących alkohol, aż przyniosło to efekt – ukrócił alkoholizm. Jerzy Buczyński przyznaje, że trochę obawiał się tej książki, bo postać Karola Goduli, pełna sprzeczności, jest wyjątkowo trudna do pokazania.
Jedni go kochali za niezwykle dobre serce, inni wręcz panicznie się bali, jeszcze inni posądzali o podpisanie paktu z diabłem. Do dzisiaj niewiele się o nim mówi, tymczasem z wielu powodów był to człowiek niezwykły. – Kiedy wgłębiłem się w jego życie, postanowiłem, że przedstawię go nie od strony suchej biografii, ale od strony jego niezmiernie ciekawej, fascynującej osobowości – mówi Jerzy Buczyński. Karol Godula urodził się w Makoszowach pod koniec XVIII wieku. Został ochrzczony w parafii w Przyszowicach (obecnie Borowa Wieś). Kształcił się u cystersów w Rudach i w czeskiej Opawie. Pracę rozpoczął w posiadłości hrabiego Ballestrema w Pławniowicach, a wkrótce stał się zarządcą tego majątku.

Napadli i oszpecili W młodości przeżył wypadek, który zaważył na życiu. Napadli go kłusownicy, oszpecili i okaleczyli. Godula nie chciał jednak, żeby ludzie nad nim się litowali, żeby się z niego śmiali, dlatego zamieszkał w Rudzie Śląskiej. Mimo że miał później piękny pałac w Szombierkach, dwór w Rudzie Śląskiej, wolał mieszkać w skromnej, drewnianej chatce. – Mimo że był bajecznie bogatym człowiekiem, najczęściej jadał kartofle z kwaśnym mlekiem. Ludzie widywali go, jak snuł się po cmentarzu w Lyskach, chodził po polach, uważali go za dziwaka i samotnika – mówi o bohaterze swojej książki Jerzy Buczyński.
Jak na tamte czasy, Godula był bardzo wykształconym człowiekiem, dla wielu niemieckich przemysłowców pozostawał jednak tylko zwykłym Ślązakiem bez żadnych tytułów. Nie był też zbytnio lubiany przez pruskie władze. Podczas kiedy inni bez problemu dostawali koncesje i pozwolenia, on musiał na nie czekać całymi latami. Ale w końcu doczekał się i w krótkim czasie dorobił się majątku, który przebił największe fortuny na Górnym Śląsku. Jego huta Karol w pierwszej połowie XIX wieku była największą w Europie, a więc i na świecie. To właśnie Karol Godula jako pierwszy zaczął na Górnym Śląsku budować mieszkania dla robotników, czyli tak zwane familoki.

Diabły z talarami
Zachowało się o nim wiele opowieści i legend, które Jerzy Buczyński starał się pokazać w swojej książce. Jedna z nich mówiła, że to diabły noszą mu talary w workach. Wzięło się to m.in. stąd, że Godula w swojej drewnianej chatce miał laboratorium, w którym przeprowadzał doświadczenia chemiczne. – Nietrudno sobie wyobrazić, co myśleli w tamtych czasach ludzie, którzy w oknach widywali dziwne błyski i unoszący się z komina dziwny dym – dodaje autor książki "Godulowa saga".
Inna z historii opowiada o tym, jak Karol Godula, już jako niezwykle bogaty przemysłowiec, oczekiwał w Rudzie Śląskiej na przyjazd króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Władca jednak wzgardził jego gościną i nie kazał zatrzymać pociągu w Chebziu. – Rozsierdzony tym Godula pobiegł do domu, rozsypał po całym pokoju talary, tak aby wizerunek króla był na wierzchu, i deptał po nich. Po monetach deptali także urzędnicy, kiedy chcieli podejść do jego biurka – mówi Jerzy Buczyński.

Śląski Kopciuszek
Serce okaleczonego i oszpeconego Karola Goduli zdobyła jedynie kilkuletnia dziewczynka, z biednej rodziny, Joanna Gryzik, która nazbierała dla niego kwiatków. Zaopiekował się nią, zapewnił wykształcenie, a potem, tuż przed śmiercią w 1848 roku, zapisał jej całą fortunę. Spadkobierczyni Goduli okazała się mądrą zarządczynią. – To właśnie o tej Joannie, późniejszej hrabinie Schaffgotsch von Schomberg-Godulla, pisał Gustaw Morcinek w książce "Pokład Joanny". Przedstawił ją w złym i krzywdzącym świetle, ale pisał w takich czasach, że może inaczej nie mógł – dodaje autor książki o Goduli.

Zatem, gdzie leży prawda? Pewnie po środku.

Ludzie już tak mają, że będą pisać co zechcą, by skupić uwagę czytelników. Dlatego Ci ostatni muszą zawsze zachowywać rozeznanie. :)

źródła: wiadomosci24.pl, nowiny.rybnik.pl, fundacja zamekchudów.pl. broszura bytomskie pałace wydana, przez UM. w Bytomiu,


sobota, 21 września 2013

Ruda Śląska - ruiny zamku

Dla przeciętnego mieszkańca naszego kraju Śląsk niestety nie kojarzy się dobrze. Najczęściej postrzegany jest jako zagłębie przemysłowo-węglowe. To tu jechali po wojnie ludzie, bo można było szybko dostać mieszkanie i w miarę dobrze się urządzić. Jednak najczęściej nikt nie wgłębiał się  w jego historię  oraz tradycje żyjących tu ludzi. 

Niemniej ten region ma swoją odrębną kulturę, gwarę, historię i  wiele ciekawych zabytków związanych  z życiem tutejszego społeczeństwa. Czasami to miasta o wiele starsze od Krakowa czy Warszawy z ciekawą spuścizną historyczną.

Natomiast  dla wielu zabytków najgorszy okazał się okres powojenny. Talki los spotkał zamek i dom Karola Goduli
w Rudzie Śląskiej. 

Na początek trochę historii.

Nie wszystkie zabytki Rudy Śląskiej zdołały przetrwać do dzisiaj. Przykładem na to są tajemnicze, ukryte w małym zagajniku ruiny zamku, stanowiące już tylko bardzo odległe wspomnienie o czasach dawnej świetności.

Znajdują się one w Rudzie - dzielnicy Rudy Śląskiej, na skrzyżowaniu ulic Bujoczka, Starowiejskiej, Kościelnej i Szczęść Boże.



Zamek w Rudzie Śląskiej wzniesiono najprawdopodobniej w końcu XIV wieku dla rycerskiego rodu Rudzkich. Ze względu na niewielką liczbę zachowanych informacji, jego pierwotny wygląd stanowi wielką niewiadomą. Grube na 3 metry, pozostałości murów zamkowych wskazują jednak, że budowla ta miała charakter obronny.
 

W 1543 roku zamek przeszedł na własność Jana Gierałtowskiego, właściciela, zrekonstruowanego niedawno przez Fundację „Zamek Chudów”, zamku w Chudowie.

W czasie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) budowla została doszczętnie zniszczona. W XVIII wieku zamek odbudowano i przekształcono w rezydencję pałacową rodziny Ballestremów. W XIX wieku przebudowano go po raz kolejny nadając mu kształt neogotycki z wieńczącymi fasady charakterystycznymi blankami.
Obok rezydencji Ballestremów postawiono dom dla wieloletniego zarządcy majątku hrabiego Karola Franciszka Ballestrema i późniejszego milionera, jednego z najbogatszych śląskich przemysłowców – Karola Goduli.



 Wzgórze zamkowe, na którym stał zamek, a potem także dom Karola Goduli






 Widoczna fosa w dole


 Mury sięgają do 3 m. grubości.
 















W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podpalili zarówno dawny zamek, jak i dom Goduli, doprowadzając oba budynki do ruiny. W latach 60. XX wieku władze miejskie nakazały rozebrać budowle jako pamiątki po krwiopijczych kapitalistach.
Do dzisiaj z bogatej niegdyś rezydencji Ballestremów zachowały się jedynie pozostałości piwnic, które zarośnięte i nieuporządkowane przypominają bardziej śmietnisko i ustronne miejsce alkoholowych libacji. Z domu Goduli ocalały natomiast tylko fundamenty.

 
 
W 2009 roku miasto przekazało ten teren Fundacji „Zamek Chudów”, której ogromnym sukcesem jest odbudowanie Zamku w Chudowie i promocja tego miejsca poprzez organizację licznych imprez plenerowych.

Fundacja chce zająć się najpierw odbudową domu Karola Goduli i urządzić w nim muzeum i centrum spotkań biznesowych. Prace pochłoną około 2 miliony złotych, które pochodzić mają z darowizn sponsorów. Każdy może także przekazać na ten cel 1 procent swojego podatku.


 
To, czy Fundacja odbuduje także zamek, nie jest jeszcze przesądzone. Jeśli jednak rekonstrukcja rezydencji Ballestremów dojdzie do skutku, to nie będzie ona sięgała aż do XIV wieku. Architekci przywrócą zamkowi wygląd, jaki miał on w początkach XX wieku, a Fundacja udostępni go zwiedzającym.

Miejsce to, choć do niedawna zapomniane ma spory potencjał turystyczny ze względu na krążące wokół niego legendy. Twierdziło się między innymi, że zamek należał w przeszłości do Zakonu Templariuszy i gdzieś w jego podziemiach ukryte mogą być należące do zakonu,skarby. 

Także Karol Godula rozbudzał wyobraźnię mieszkańców Rudy Śląskiej. Uważano, że zawarł on pakt z diabłem, a w ruinach jego domu straszy bezgłowy upiór.


Następny post będzie związany z Karlem Godulą



[źródła:rudaslaskadzisiaj.pl, zdjęcie archiwalne pochodzą z tablic informacyjnych fundacji "Zamek Chudów"]
 
Wyświetl większą mapę

czwartek, 5 września 2013

Śląski Piekarok

Bardzo szybko zmienia się charakter   Śląska.  Bezpowrotnie z naszego krajobrazu znikają wieże szybów wyciągowych, których w każdym mieście było kilka lub nawet kilkanaście.



Szyb należący do byłej kopalni Ludwik w Mikulczycach


 Bytom - Miechowice. Chlewiki, w których  hodowano zwierzęta, przechowywano płody rolne oraz węgiel i drzewo na zimę.


Znikają powoli też charakterystyczne chlewiki, w których  hodowano kozy, króliki,  gołębie, czy inną gadzinę.
Zaś przy familokach  były ogródki. 



Familoki w Zabrzu - Biskupicach







W ogródkach najczęściej uprawiano warzywa i kwiaty. Obok często była buda na gołębie, gdzie obok na ławce można było im się przypatrywać jak gruchają.

Na polach rosło zboże, trawa dla zwierząt oraz kartofle na zimę. Z takiego krajobrazu już nie wiele zostało. 




 
Łan zboża na terenie Zabrza - Mikulczyc



Zamiast kopek z sianem - zrolowana trawa.

Przez ogródki poprowadzono auto-bany lub na ich miejscu pobudowano centra handlowe. Jednak na szczęście  są miejsca zapomniane, gdzie nawet złomiarze wszystkiego nie wyszabrowali. 


Ostatnio poszukując ruin starego zamku w Rudzie Śląskiej pomiędzy ogródkami trafiłem przypadkiem na stary Piekarok w Rudzie. 


 Piekarok ( XIX-wieczny piec chlebowy)  pomiędzy ul. Kościelną i Bujoczka.  W łatwy sposób, można tu dotrzeć z każdej strony. Od Kościelnej wśród zieleni prowadzi sympatyczny chodnik.


Na szczęście udało mi się też porozmawiać ze starsza kobietą, która wszystko obserwuje  przez okno i bez krępacji udzieliła mi odpowiedzi  na temat piekaroka, który w tej chwili przechodzi renowację. Albo raczej podnoszony jest z ruin. 

Dal wyjaśnienia chce podkreślić, że "Piekarok" - to piec wybudowany pomiędzy ogródkami i familokami, w którym nasze prababcie, a potem bacie piekły chleb i kołocze. Rodziny były duże i nie wszystkich było stać na to, by sobie pieczywo kupić w piekarni lub sklepie.Właściwie prawie  każda rodzina posiadała cały sprzęt do pieczenia chleba i ramach sąsiedzkiej pomocy sami piekli chleb i kołoczki.
Po wojnie, kiedy zmieniała się władza i mentalność ludzi, zaprzestano pieczenia chleba w piekarokach. Nastał "dobrobyt" i klasa rządząca zapewniała "baltonowski" chleb z "giganta". 


Zaś piekaroki odchodziły w niepamięć i stały si e nikomu niepotrzebne. Na szczęście jeden się ostanie dla potomnych.

W ostatnich dniach Gazeta Wyborcza, a wczoraj także Teleexpress poinformowały: 
 
 Ostatni zachowany w Rudzie Śląskiej piekarok, czyli XIX-wieczny piec chlebowy, zostanie wyremontowany i powróci - przy specjalnych okazjach - do dawnej funkcji. Odnowiony ma stać się atrakcją miasta i przypominać o jego historii.

Piekarok