Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kubalonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kubalonka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2014

Beskid Śląski - na Stożek

Co prawda plany były inne, ale ze względu na dożynki w Ustroniu, a co za tym idzie z  powodu mnóstwa ludu, "Radia Katowice" i innych mediów, postanowiłem w ostatniej chwili zmienić  program wycieczki. Zamiast wjazdu na Czantorię i przejście na Stożek przez  Soszów oraz Cieślar, pojechalismy na Kubalonkę i  stamtąd ruszyliśmy na  Stożek. Pogoda z rana wydawała się wybitna na tego typu wycieczkę :) Nawet w sam raz podpasował autobus, którym pojechaliśmy z byłego dworca PKS na Kubalonkę.

Trasa: Kubalonka, Przełęcz Łączecko stąd  zmiana szlaku na niebieski i dalej na Stożek, potem Mały Stożek i znów niebieski szlak do Wisły Dziechcinki przez Kobylą.


Przełęcz Kubalonka - Bar Beczka - tu kieruje pierwsze kroki.

Bar Beczka zaraz po wojnie. Kształt budynku i oryginalna beczka wewnątrz pozostały bez zmian, jedynie pokrycie dachowe jest inne. (Zdjęcie znalezione w necie i pochodzi z fotopolska.eu)

 Ot i cała tajemnica dlaczego bar nazywa się "Beczka".

 Zgodnie z tradycją pierwsze kroki skierowałem do "Baru Beczka". Dlaczego? Podkłada skrywa odpowiedź :)


Po zaspokojeniu pragnienia ruszamy z przełęczy Kubalonka czerwonym szlakiem (G S B) w kierunku Stożka - czyli głównego celu naszej wycieczki. Na szlakowskazie niby 2,15 h, życie okaże się bardziej brutalne :D

Opłotkami  do góry.

 Po drodze różne atrakcje wizualne .

Polanka z przydrożną chałupką.  

 Odsłaniają pierwsze widoki - grzbiet Kozińców i sylwetka Baraniej Góry.

 Idąc przez las, napotykamy grzyby i inne owoce lasu. Pogoda wymarzona. Ani za ciepło ani za zimno :) Poprzez wyręby od czasu do czasu pokazują się równe panoramy.


 Widok w kierunku B. Góry.

 Owoców leśnych dostatek

Na szlaku niespodzianki.

 Darz bór!

    Coraz więcej suchych świerków.

Bardzo zielono ;)



 Widok na Kiczery i Stożek.

 Niestety pojawia się coraz więcej chmur.



Jesteśmy na Mrozkowie, poniżej po prawej stronie osiedle o tej samej nazwie.




 Tu nieoczekiwanie zmiana szlaku.  Zamiast prosto, szlak czerwony gwałtownie odbija w lewo w kierunku drogi do Istebnej.

 Na mapie zmiany nie naniesiono, w związku z tym droga wydłuża się prawie o godzinę.

 Nowy przebieg szlaku, który zmusza do zrobienia pętli i utraty wysokości.

 Widok w kierunku południowym skąd napływa cała masa chmur.

 Nowa droga z Istebnej na )( Łączecko, tędy teraz biegnie czerwony szlak (GSB).
Przełęcz Łączecko. Po 1,5 marszu, znów 2 godziny na Stożek?
Trochę szkoda, że pominięto Polanę Mraźnica.
Wystarczyło trochę zejść ze szlaku na polanę, aby obejrzeć stąd piękną panoramę otoczenia Doliny Łabajowa i okoliczne widoki na Kozińce oraz pasmo Smerekowca.


 Przeł. Łączecko,  i tu  zrobiliśmy dłuższy postój.
Przez przełęcz prowadzi lokalna drogą, łącząca przysiołek Pośredni Potoki i osiedle położone w Dolinie Łabajowa. Kiedyś górale te drogę  wyłożyli kamieniami, a w tej chwili buldożery budują w tym rejonie kilka szerokich nowych dróg. zastanawiam się tylko po co?

 Po małym odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę szlakiem niebieski, który trawersuje strome północne stoki Kiczor i Kyrkawicy.

  Po drodze z przecinek widoki w kierunku Doliny Łabajowa i ramię Kobylej.

 Osiedle Mrozków.

 Stoki Kiczor.

Pogoda powoli się zmienia?

 Pasmo Baraniej Góry ze Skrzycznem



   W końcu po 1,20 dotarliśmy na Stożek. I tu widać,ze zaczyna się nagle zmieniać pogoda.

Schronisko na Stożku


  Skrzyczne i Hala Skrzyczeńska spod schroniska na Stożku

 Schronisko Stożek  i inna trasa była już opisywana na blogu.

 Dolina Łabajowa.

 Barania Góra ze zbliżenia

 W otoczeniu  schroniska  posiedzieliśmy około godziny i wyruszyliśmy dalej w drogę, kierując się w stronę Wisły Dziechcinki szlakiem żółtym i potem niebieskim.



Gorzczka trojeściowa.







 Pojawiło się nowe schronisko na Małym Stożku



 Pogoda robi się nieciekawa

 Widok w kierunku )( Łączecko

 A w oddali Taterki

 Kozińce z nadajnikiem i pasmo B G.

 My na prawo.

 Zaczyna padać i to sowicie ;)

 Na Stożku leje mocno :)



 Tu też już leje mocno!



 Łowiecki



 Kobyla

 Krzakoska Skała.

Jedna z największych skał w Beskidach, a na pewno jeden z najciekawszych rejonów do wspinania w piaskowcu.
Skała znajduje się w urokliwej okolicy, pomiędzy Wisłą Dziechcinką a Wisłą Łabajów poniżej przysiółka Kobyla. Znajduje się ona na wysokości ok. 730m n.p.m. Tworzy niejednolity ciąg bulderów będących przedstawicielem fliszu karpackiego. Ma ona układ ławicowy. Poprzecinana jest licznymi szczelinami, z wieloma półkami i kilkoma kominami, o łącznej długości 132 m ( po obwodzie) i wysokości od 3 do 13 metrów. Na skale wyznaczono kilkadziesiąt ubezpieczonych dróg wspinaczkowych. Możliwy jest do niej dojazd samochodem od strony wyciągów Wisła Pasieki lub podejście niebieskim szlakiem turystycznym od stacji PKP Wisła Dziechcinka
.
 (opencaching.pl)

Widok z Krzakoskiej Skały na Skolnity

Skolnity

Widok na Czupel i Smrekowiec



Ten obiekt na Cieńkowie każdy chyba zna :)

Trochę słonka po deszczu.



Dolina Dziechcinki

 W Wiśle Dziechcince a dokładnie przy wylocie Doliny Dziechcinki  zobaczyliśmy wiadukt kolejowy, który sprawia niesamowite wrażenia :)

Wiadukt w Dziechcince ma trzy przęsła, długość 68,60 m i wysokość (od torowiska do drogi) 12,50 m. Zaprojektowali go Stanisław Saski i Tadeusz Mejer, wykonała zaś, w 1932 r., firma Ksawerego Goryanowicza.

Po kolejnych dwóch kilometrach dotarliśmy do centrum Wisły.

Nie chcąc trafić na dożynki trafiliśmy na piknik Contry .

Cała oprawa pikniku, to tłumy ludzi, stragany i contry muzyka z amfiteatru i głośne motory.

Jednak klimat bardzo przyjazny..... i ci ludzie w amerykańskich kapeluszach... 

Ach te motory...

Impreza bardzo przyjemna, tylko za dużo ludzi. Do amfiteatru nie sposób było się dostać.


I tu w zasadzie jest koniec wycieczki. Na ogół wyszło ok. 7 godzin chodzenia po górach i po mieście. Jestem bardzo zadowolony pomimo  tego, że deszcz troszkę pomieszał nam szyki, ale już planuję następny wypad w pasmo Stożka i Czantorii, kiedy tylko przybędzie więcej jesiennych barw. Tym razem jednak chyba w 'czarny' dzień. 
Po za tym pozostały miłe wspomnienia z cukierni, a potem był jeszcze kebab. Obfity w dodatki i smaczny :) Natomiast dla Was foty na blogu :)  
Z górskim pozdrowieniem - Kris Beskidzki :)