Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrole WOP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrole WOP. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 sierpnia 2015

Karkonosze - ze Śnieżki na przełęcz Okraj

Dzisiaj nietypowy wpis, gdyż zacznę  i skończę tylko na jednym zdjęciu, które mówi zapewne niewiele młodym turystom. Ot taki głupi słup drewniany z potłuczonym izolatorem. 

Otóż prawdziwa wolność w Sudetach nastała tak naprawdę od 21 XII 2007, kiedy granice w Karkonoszach i pozostałych górach całkowicie przestały nas dzielić. I w tej chwili nie ma powodu, by stresować się przeszłością, która bardzo negatywnie wpływała na turystów  pragnących podziwiać 'Dzieło Stwórcze' zaklęte w monumencie gór.  
Ich otwieranie trwało bagatela 11 lat. Można je teraz przekraczać pieszo i samochodem wszędzie tam, gdzie znaki drogowe i inne tablice tego nie zabraniają.   Było jednak inaczej, natomiast pozostały slup jest niemym świadkiem tamtych wydarzeń. Być może ktoś się zastanowi po co taki słup  na takim odludziu?



Jeden z nielicznych słupów telgraficzno-telefonicznych, używanych przez WOP wzdłuż granicy polsko-czechosłowackiej. Najbardziej strzeżonym odcinkiem był szlak od przełęczy Okraj do Śnieżki. Czyli tam, gdzie granica przebiegała lasem, w okolicy przełęczy lub dolin. Żołnierze  porozumiewając się ze sobą dosłownie co chwilka sprowadzali dokumenty i szczegółowo pytali po co, na co i o wile innych szczegółów. 

Mi przypadało po raz pierwszy zwiedzać Karkonosze w okresie stanu wojennego, następne w latach 90-tych minionego stulecia. 

Oto kilka informacji z tamtych lat jak to kiedyś działało : 

18 VI 1961 wprowadzono konwencję turystyczną w Karkonoszach, w V 1962 powiększono jej obszar niemal trzykrotnie. Obejmował on Karkonosze czeskie i polskie oraz część Gór Izerskich – od północy ograniczała go linia kolejowa ze Szklarskiej Poręby do Jeleniej Góry. Turyści czescy i polscy mogli dwa razy do roku na podstawie przepustki przekraczać tu w trzech miejscach granicę (w Jakuszycach, na Przeł. Okraj i Przeł. Karkonoskiej – nowo otwartym przejściu pieszym). 

Na obszarze sąsiedniego kraju można było przebywać do 6 dni. Jak donosiła prasa, wywołało to po stronie czechosłowackiej przejściowe trudności w zakresie wyżywienia i noclegów. W innych rejonach Sudetów o takim przekraczaniu granicy nie było jeszcze mowy. Dopiero w połowie lat 70 umożliwiono to na wszystkich istniejących przejściach samochodowych. 


Od wiosny 1980 zaczęły się jednak kłopoty z przydziałem koron dla chętnych na takie eskapady. Należało bowiem mieć ze sobą dowód osobisty, kartę przekroczenia granicy i książeczkę walutową z wpisem i stemplem banku o dokonanej wymianie (a ta mogła okazać się niemożliwa).


Wprowadzenie stanu wojennego 13 XII 1981 przyniosło turystyce kolejny regres: przejścia na Przeł. Okraj i Karkonoskiej zostały zamknięte na wiele lat, dowód osobisty już nie upoważniał do wyjazdów. Droga Przyjaźni w Karkonoszach w latach 1982-83 była dla Polaków szlakiem zamkniętym, za wyjątkiem dwóch odcinków: od skał Słonecznik do Przeł. pod Śnieżką i od Hali Szrenickiej do Trzech Świnek. 


Na Śnieżkę wchodziło się wyłącznie z przewodnikiem, który został wcześniej zaakceptowany przez władze wojskowo-milicyjne w Jeleniej Górze i znajdował się na odpowiedniej liście. Dla pozostałych przewodników była to dyskryminacja. Przed Śląskim Domem wszyscy uczestnicy wycieczki robili zbiórkę w dwuszeregu (jak w 1947), a po zejściu ze Śnieżki odliczano ich ponownie. Na szczycie znajdowały się także stałe posterunki czeskich pograniczników, a przekroczenie choćby tylko jedną nogą granicy traktowano jak przestępstwo. Grupy schodziły z wierzchołka Śnieżki najpierw na wsch. za szlakami czerwonym i niebieskim, ale nowo ułożoną wówczas drogą, tylko po polskiej stronie granicy. Po osiągnięciu drogi jubileuszowej zakręcano nią na zachód. 


Do r. 1987 WOP bardzo dokładnie kontrolował turystów idących Drogą Przyjaźni, a po godz. 17-18 (nawet w czasie letnim!) zabraniał wędrówek. Pozytywnym tego efektem była może mniejsza ilość zabłądzeń. Jeszcze - 20 - w r. 1989 można było spotkać się z reprymendą za fotografowanie czeskiego krajobrazu. 


Dlatego starający się budować prawdziwą przyjaźń działacze Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej organizowali swe spotkania graniczne w miejscach

gorzej strzeżonych (najczęściej w Górach Złotych, w rejonie Lądka i Bielic). Spotkania te były wówczas oczywiście
nielegalne.

Źródła: Historia turystyki w Sudetach - Witold Papierniak