niedziela, 17 września 2017

Stawek - nad Pyszną

Kiedy się dzisiaj patrzy na urodzajne tereny położone w sąsiedztwie rzeki Pysznej, trudno sobie wyobrazić sytuację z dawnych lat - jak opisują legendy, że Wieluń i okolice porastały geste i bujne bory, a wzdłuż rzeki były nieprzebyte bagna. Jednak jak donoszą źródła i potwierdzają stare mapy, to w rzeczy samej okolice Widoradza, Starzenic, Sieńca, Masłowic i Stawku -  były to tereny podmokłe i narażone na częste występowanie wód z łożyska rzeki na okoliczne pola i łąki, natomiast poprawę sytuacji przyniosły dopiero prace wykonane podczas regulacji i pogłębienia rzeczki Pysznej (wcześniejsza nazwa rzeki - Krzypon)  w latach 30-tych XX w. Wtedy też straciła swój dziki i naturalny charakter. 



Rzeka Pyszna na Bugaju (przysiółek Masłowic) - po części zaniedbana i zarośnięta nie wygląda jakby stanowiła jakiekolwiek zagrożenie 


W tej chwili woda w rzece jest wizualnie czysta, choć badanie tego nie potwierdzają.   


Staw w północnej części Masłowic (na Karbanowie)  - istnieje tu co najmniej od stu las jak to widać na poniższej mapce



Masłowice - stan zabudowań dworskich w latach 80- tych

Na rzece wybudowano jazy, które miały na celu regulację przepływu wody. Wcześniej tuż obok dzisiejszego dworu w Masłowicach na Pysznej istniał młyn wodny. Dzisiaj Pyszna przypomina bardziej szeroki rów niż rzekę, pomimo tego, że liczy sobie ok. 30 km. Wyprostowano również samo jej koryto. 



Mapa okolic Masłowic, Stawku i Gromadzic z lat 30-tych XX w., na której widoczne są dopływy mniejszych  strumieni bezimiennych, stanowiący dodatkowe zagrożenie.  W tej chwili rowy służą do zrzutów szamb z okolicznych gospodarstw, które potem trafiają do Pysznej. 

 Na odcinku od Kopydłowa do Skrzynna jest raczej ujarzmiona, chociaż potrafi być groźna i  w obecnych czasach. Jeszcze w latach 80-tych, zanim wykonano drenaż pól i meliorację innych cieków,  Pyszna w okolicy Stawku potrafiła wylać swoje wody na kilkaset metrów od łożyska rzeki. W tej chwili sadzi się tam ziemniaki  i uprawia rośliny, które wymagają lepszych warunków i bardziej bogatej gleby. 

Pyszna liczy około 30 km długości i płynie przez tereny woj. łodzkiego. Jej źródła znajdują się w pobliżu Czastar, na terenie Wysoczyzny Wieruszowskiej. W granicach powiatu wieluńskiego przepływa przez gminy: Biała, Czarnożyły, Wieluń i Ostrówek. Do rzeki Pysznej wpływają: Kanał Krzyworzecki, Struga Wieluńska, Kanał Olewiński oraz inne mniejszych cieków bez nazwy.


Obecny stan rzeki ukształtowano po raz drugi w drugiej połowie lat 70-tych XX wieku. Od tamtej pory jedynie poprawił nieco się stan czystości wody. Najgorzej było w latach 80-tych, kiedy woda przypominała żur lub mleko o kwaśnym zapachu. 

 Po zamknięciu cukrowni w Wieluniu i zaostrzeniu przepisów dotyczących jakości i czystości ścieków, sytuacja się nieco poprawiała, ponieważ SDM (Mleczarnia Wieluń)  zmuszona została do nowej sytuacji. Jednak  jak wynika z przeprowadzonych badań wód na terenie woj. łódzkiego co do jakości wód w trzech zlewniach: rzeki Pilicy, Bzury oraz Warty, gdzie Pyszna sanowi dopływ tej ostatniej i jest ciekiem wodnym dla gminy Wieluń i Biała, a przepływa głównie przez tereny rolnicze (grunty orne i podmokłe łąki) w dalszym ciągu uznana jest jako rzeka brudna, a woda jest sklasyfikowana do IV i V klasy czystości. W takiej wodzie nawet wyklucza się bytowanie i rozmnażanie ryb oraz innych i zwierząt wodnych. Czy cokolwiek się zmieni na lepsze? 

Dużo zależy od  świadomości mieszkańców okolicznych miejscowości. Zapewne opryski stosowane w rolnictwie, nawozy sztuczne oraz wylewane nieczystości z szamb,   szybko nie poprawią jakości wody w Pysznej. A szkoda :(   



Równinne tereny Wyżyny Wieluńskiej w okolicach Stawku. 


Stawek - zachód słońca 

Na temat tej wioski i okolicznych miejscowości można przeczytać w innych wątkach:    




Myślę, że niebawem to tematu Z.W.  jeszcze wrócimy :) 

Źródła: cyfrowa.pbp.sieradz.pl
            www.um.wielun.pl


poniedziałek, 11 września 2017

Wdzydze Kiszewskie - nad Kaszubskim Morzem

Ten kto lubi jeziora i żeglarskie klimaty, to na Kaszubach się nie zawiedzie. ten region w każdym swoim zakątku oferuje niesamowite widoki i niezapomniane wrażenia. Po raz pierwszy zawitałem tutaj w 1984 r., a potem w następnych latach były kolejne eskapady. Żywo w pamięci mam pierwszą podróż zapchanym pociągiem, który jechał przez Bytom, ale trzeba było jechać do Katowic, ponieważ w Bytomiu już trudno  było wsiąść do pociągu, a o miejscach do siedzenia to nawet w marzeniach nie mogło być miejsca. Potem była stacja przesiadkowa Laskowice Pomorskie i oczekiwanie na pociąg z Iławy przez Tucholę do Chojnic. Oj piękne to miasteczko ze swoją historią.





Panorama z wieży widokowej

Ale to już było i nie wróci.... 
 Dzisiaj, tak jak temacie postu, chciałbym zwrócić uwagę na bardzo ciekawą miejscowość oraz jej otoczenie, położoną również w sercu Kaszub. Większość z Was zapewne ja zna bardzo dobrze, bo to chyba najbardziej znane miejsce na Pojezierzu Kaszubskim. Natomiast po wybudowaniu okazałej wieży widokowej możemy podziwić rozległe widoki (za darmo). Tutejszy system połączonych ze sobą jezior jest okazały i niezwykle piękny, toteż został wraz z całą okolica objęty ochroną Wdzydzkiego Parku Krajobrazowego. Przez tubylców to bardzo rozległe jezioro jego ramiona boczne nazywane jest "Kaszubskim Morzem".












 Z jeziora wyłaniają się półwyspy i wyspy: największa z nich to Wielki Ostrów. Gdyby popatrzeć na cały kompleks  wodny z lotu ptaka, to można by powiedzieć, że wody jeziora układają się w kształt krzyża. Boczne odnogi tego potężnego akwenu  tworzą położone w polodowcowych rynnach jeziora: Radolne, Jelenie, Gołuń i Wdzydze.


O  widoki nieziemskie ;)

   












Jest dwie tablice z mapą i ciekawostkami miejscowości oraz okolicy






 Na terenie stanicy Wodnej PTTK we Wdzydzach Kiszewskich stoi wieża widokowa o wysokości 35,6 m o konstrukcji z drewna modrzewiowego. Trzy platformy widokowe usytuowane są na wysokościach 10, 20 i 30 m. Na najwyższej platformie widokowej zainstalowano lunetę, która przybliża teren obserwatorom. Tuż przy obiekcie znajduje się wiata edukacyjna. Z wieży widokowej podziwiać można panoramę Wdzydz Kiszewskich i Krzyż Jezior Wdzydzkich z licznymi półwyspami i największą wyspą jeziora Wdzydze – Ostrowem Wielkim. 



Ich długość ze wschodu na zachód wynosi 9 km. a z północy na południe 11 km. W pobliżu rozlewa się jeszcze kilkanaście mniejszych jezior, a wszystkie wraz z otaczającymi je wzgórzami i sosnowymi lasami tworzą niezwykle malowniczy krajobraz. Jest to prawdziwy raj dla żeglarzy, a także dla kajakarzy na których czeka popularny szlak rzeki Wdy, wiodący przez jezioro Wdzydze.



Och te zachody :)



Niestety z piątku na sobotę dn. 12/12.08.2017 r. przeszła nawałnica nad trzema sąsiadującymi powiatami i nie oszczędziła tutejszych miejscowości. Bardzo poważnie ucierpiały i Wdzydze Kiszewskie, które przynależą do pow. kościerskiego. Trzeba zatem kilkadziesiąt lat, żeby te piękne lasy odrodziły się na nowo. 

środa, 6 września 2017

Miasteczko Sląskie - Dwór i park Rubina

Jak sama nazwa wskazuje jest to nieduża miejscowość, którą zamieszkuje w sumie ok. 7 tys. ludności. Jednak jej położenie jest niezwykle pięknie, w sercu otaczających je lasów, głownie borów sosnowych. (Lasy Lublinieckie) Ponadto na uwagę zasługuje sama historia powstania miejscowości  jak i wielość obiektów uznanych jako zabytkowe. Poza tym granice administracyjne są tak rozlegle, że pozazdrościć może mu nie jedno miasto powiatowe zaliczane do miast  średnich.  Niemniej moim celem nie jest pisać o tym, co bez przeszkód można znaleźć na stronach internetowych. Wystarczy kliknąć tutaj i wszystko wiadomo.  
     

Rynek i Ratusz miejski


Tablica informacyjna w centrum przy Rynku


Zabytkowy obiekt sakralny z 1666 r. z dzwonnicą, otoczony sobotami.




Droga leśna prowadząca na Pasieki. Tedy przebiega żółty szlak turystyczny i ścieżka rowerowa LR Leśno Rajza

Ja natomiast chciałbym zwrócić uwagę na inne ciekawe miejsca w Miasteczku Śląskim, a mianowicie Wille Rubina.  Trudno by szukać szczegółowych informacji na temat powstania tej budowli, ponieważ nie jest nawet wpisana na miejscową listę zabytków. Natomiast samo położenie i bryła pałacyku wzbudza zainteresowanie ze względu na ciekawy kształt i samo usytuowanie, na skraju tutejszego parku, którego historia jest również bardzo ciekawa.Jedna z gazet swego czasu opisywała, że nie jest to zwykły pałacyk. Jak każdy pałac czy zamek ma swoje tajemnice i legendy. Jedni w nie wierzą inni nie, ale niektórzy po zmroku omijają to miejsce z daleka.
Dlaczego?  Ponoć pokazuję się od czasu do czasu Biała Dama i postać bez głowy nawiedzają do miejsce i nie dają spać mieszkańcom okolicznych domostw.



Dworek (willa) Rubina


 Historia głosi, że ponad 150 lat temu do miejscowości sprowadził się nauczyciel Michael Rubin. Miał syna Ryszarda, który od najmłodszych lat chciał zostać lekarzem. Tak też się stało. To Ryszard przy ul. Dębina w Miasteczku postawił mały dworek, który stoi po dziś dzień.

Legenda powiada, że pewnej nocy przed wschodem słońca ktoś zakołatał do drzwi dworku, prosząc lekarza o pomoc przy porodzie. Ryszard odebrał swój pierwszy poród. Urodziła się dziewczynka Klara, z którą Ryszard Rubin 20 lat później wziął ślub”  Zakochani mieli dwoje dzieci: Elżbietę i Lotara. Niestety, córka zmarła mając zaledwie 2 latka. Śmierć ukochanej Elżbiety wbiła kolec rozpaczy w serce matki. Jej życie diametralnie się zmieniło. Elżbieta od tamtego czasu nienawidzi dzieci.


Syn zaciągnął się do wojska i już nigdy nie wrócił do rodzinnego domu. W 1922 r. umiera Ryszard, a kilka lat później niemiecka armia tworzy w dworku przedszkole. Klara, nie mogąc znieść dzieci, wpada w depresję i w 1949 r. umiera. Ale nie odchodzi! Od tamtego czasu jako zjawa nawiedza to miejsce i straszy mieszkańców. Jedni widzieli ją w oknie na 1. piętrze, inni w pobliskim parku. Ma kompana – postać bez głowy to handlarz solą, który wprowadził się do dworku wkrótce po jej śmierci. Mści się na tych, którzy zabronili mu sprzedawać sól. Ponoć zakopał ją głęboko w ziemi. Legenda mówi, że była tu studnia z wyłącznie słoną wodą...



Historia lubi zataczać koło. Od 50 lat w budynku, gdzie niegdyś uczyły się małe niemieckie dzieci, znów jest przedszkole. Maluchy z Przedszkola nr 1 w Miasteczku Śląskim uwielbiają słuchać historii o dziwach i cudach, które rzekomo kiedyś miały swoje miejsce. 




Tuż obok znajduje się park, który nierozerwalnie łączy się z Willa Rubina. Istnieje jedynie ogrodzenie, które strzeże bezpieczeństwa dzieci.













W tej chwili Park Rubina przeszedł rewitalizację, a na jego terenie wybudowano nowe obiekty. 
 Park został zaadoptowany jako  obszar po dawnej eksploatacji górniczej. Stąd dość znaczne pofałdowanie terenu i występujące skarpy, decydujące również o jego krajobrazowej atrakcyjności. Obszar parku porośnięty okazałymi drzewami i licznymi zaroślami. Co więcej w niektórych miejscach występują gołe skały, które potwierdzają przeszłość tego miejsca.  Na terenie parku  powstało kilka alejek spacerowych, oświetlenie, fontanna, plac wielofunkcyjny z grotą smoka oraz scena z zadaszeniem (mały amfiteatr) oraz sporo elementów małej architektury w postaci ławek, szachów terenowych i koszy na śmieci. Park wykorzystuję się na uruchomienie sezonowych inscenizacji teatralnych i rozrywkowych, festiwali muzycznych oraz imprez sportowych.



Grota Jerzego i amfiteatr


Fontanna


Park Rubina może stanowić miejsce odpoczynku i rekreacji dla ludzi, zamieszkujących najstarszą część miasta, ale także dla turystów, gdyż obok przebiega szlak turystyczny i rowerowy. Sieć szlaków rowerowych i turystycznych jest bardzo gęstą i prowadzi do wielu ciekawych miejsc położonych na terenie Miasteczka. Niektóre z nich były już opisywane prze zemnie, o czym można się przekonać poniżej. 

Na temat skarbów schowanych w okolicznych lasach oraz w samym Miasteczku Śląskim zapewne jeszcze powrócę. Tymczasem życzę miłej lektury. 

Źródła: wikipedia.org
             www.onet.pl
  www.miasteczko-slaskie.pl/

piątek, 1 września 2017

Połomia - przedjesienny rekonesans

Z uwagi na ograniczenia czasowe zrobiło się troszkę zaległości. Lato było bardzo obfite w rożne wydarzenia i było by o czym pisać i co nieco pokazać, jednak na razie wszelkie relacje muszą poczekać. Dzisiaj jako pewien przerywnik, wrzucam kilka  fotek z rozpoznawczego wyjazdu do lasu. Pomimo, że nic nie zapowiadało obfitości w runo leśne, to zbiór okazał się dosyć bogaty, gdyż uzbierało się   co najmniej 4,5 kg borowika szlachetnego, oprócz tego kilka kozaków dwa gniewusy i klika kań. 


Droga  w leśnictwie Połomia


 Zdobycze




Wrzosy zapowiadają surowa zimę












Nie była to moja pierwsza wizyta w tym lesie, ale śmiało mogę polecić tę okolicę, gdzie można spędzić czas miło i owocnie :)

A oto i inne relacje z okolicznych lasów: