poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Czeladź - zabytkowy rynek

Pomimo, że Czeladź na tle innych śląskich i zagłębiowskich jawi się jako małe miasteczko, to naprawdę warto tu przyjechać, ponieważ miasto ma swoja historię, średniowieczny klimat i sporo zabytków. Większość z nich skupione jest wokół czeladzkiego  rynku lub w pobliżu. Wystarczy tylko skręcić z głównej drogi DK 94, która prowadzi z Bytomia do Krakowa i już jesteśmy naprawdę w innym świecie.























Zabudowa wokół Rynku i zabytkowa studnia


Ul. Kościelna


Widok od strony ul. Będzińskiej. Obelisk upamiętniający spalenie synagogi żydowskiej.




Ale jest też wiele innych powodów, by zajrzeć do  tego urokliwego miasta. Otóż Czeladź jest najstarszym miastem Zagłębia Dąbrowskiego. Osada powstała w średniowieczu przy brodzie, a później moście na Brynicy, którym wiódł szlak handlowy z Krakowa na Śląsk. Miasto obdarzył prawami miejskimi najpewniej książę opolsko-raciborski Władysław, w latach 60. XIII wieku. Wkrótce, na wschód od książęcej warowni, wytyczono rynek i stworzono podwaliny miasta średniowiecznego.









Układ urbanistyczny z czasów lokacji Czeladzi jest czytelny do dziś, a na Górnym Śląsku ma swój odpowiednik chociażby w Żorach. Kształtem przypomina owal o długości mniej więcej 300 m i szerokości około 185. Po obu stronach miasta znajdowały się bramy: od wschodu Krakowska, a od zachodu Bytomska. Kupcy przemieszczali się dwiema głównymi, szerokimi drogami, przecinającymi Rynek przy północnej pierzei (ciąg dzisiejszych ulic Bytomskiej i Będzińskiej) i przy południowej (ulice Rynkowa i Kościelna). Węższe uliczki prowadziły z Rynku ku obwarowaniom. Centrum osady stanowił kwadratowy Rynek, który był miejscem targowym. Przez stulecia otaczały go drewniane domy mieszczańskie. Ważnym budynkiem na Rynku była karczma wójtowska, i – oczywiście - ratusz. Od XVI stulecia miasto mogło się również pochwalić murowaną świątynią, stojącą w miejscu dzisiejszego kościoła św. Stanisława. Z czasem miasto otoczyło się murami, ale po potopie szwedzkim zostały rozebrane.





Na czealadzkim r


Mimo przemian politycznych i gospodarczych, dzisiejszy Rynek w Czeladzi zachował kształt z czasów lokacji. Niestety, najbardziej okazałe budynki miejskie nie przetrwały do naszego czasu: kryta łamanym dachem, rozłożysta karczma wójtowska, która stała w północno-zachodnim narożniku Rynku, została rozebrana podczas I wojny światowej, ratusz zaś, stojący na środku placu, zniknął w roku 1941. Warto zwrócić uwagę na kamienicę z numerem 22 na ścianie. Późnobarokowy szczyt i portal wejściowy świadczą o jej dawnym pochodzeniu. Kiedyś gościł w niej książę Józef Poniatowski. Pod numerem 2 odnajdziemy dawny zbór ariański z końca XVI lub początku XVII wieku, którego wyróżnikiem jest stylowy, renesansowy portal. Stare czasy pamiętają też domy podcieniowe (Rynek 3 i ul. Kościelna 2). Na odnowionym niedawno placu rynkowym stoi zadaszona studnia. Pozostałością dawnych murów miejskich są mury oporowe potężnej, czeladzkiej fary.



Zdjęcie  z lat 70-tych XX w. przedstawiające zbór Ariański

Budynek należący do Braci Polskich  został wzniesiony w pierwszej połowie XVII wieku na planie czworoboku. Obiekt wykonany został z kamienia (obecnie otynkowany i pomalowany). Budynek trzytraktowy z przelotową sienią. Dach budynku czterospadowy,  pokryty gontem. Od strony podwórka w roku 1828 wykonano jednoizbową dobudówkę konstrukcji drewnianej. Na elewacji frontowej (od ul. Rynkowej) znajduje się portal ujęty w dwie półkolumny podpierający trójkątny naczółek. Wnętrze zostało przebudowane. Obecnie budynek wpisany jest listę konserwatora zbytków i objęty jest ochroną prawną.  Powiem szczerze, że jak dla mnie, jest jeden najciekawszych budynków tego typu nie tylko w Czeladzi, ale także na terenie całego województwa śląskiego. Gdyż w całej okolicy ślady po Arianach nie przetrwały





Zbór ariański z końca XVI lub początku XVII. Zdjęcie - stan obecny. Temat jest na tyle ciekawy, że warto do niego wrócić.   

Źródła: slaskie.travel
rodzina.malanowicz.eu
www.czeladz.pl

czwartek, 24 stycznia 2019

Praga - Brama Prochowa


Praga jest na tyle pięknym i atrakcyjnym miastem, że zachwyca na każdym kroku. Podobało mnie się w zasadzie wszystko, ale ogromne wrażenie - no oprócz Mostu Karola widzianego nocą zrobiła na nas - monumentalna Brama Prochowa. Stanowi ona nieodłączny punkt zwiedzania Pragi. Co prawda my zwiedzaliśmy stolicę Czech indywidualnie i polecam, by zarezerwować nieco więcej czasu i dokładnie ja zobaczyć. Warto też wspiąć się na galerię widokową wieży, by podziwiać Pragę niemal z lotu ptaka.    



Gwóźdź programu Pragi 


Most Karola widziany nocą i dniem


 Wełtawa - widok w kierunku pł-zach. W tle most Karola.


Stare Miasto - Pl. Republiki 5



Brama Prochowa (czes. Prašná brána) – jeden z symboli Pragi. Budowę tej 65 metrowej późnogotyckiej bramy miejskiej rozpoczęto w roku 1475 na zlecenie Władysława II Jagiellończyka. Została wybudowana na fundamentach starszej bramy z XIII wieku, która istniała w tym miejscu. Głównym budowniczym był mistrz Wacław. Następnie budowę kontynuował Matěj Rejsek. W jej sąsiedztwie znajdował się dwór Władysława Jagiellończyka.


I tu jest klimat :)


 Po przeniesieniu siedziby królewskiej na Hradczany w roku 1483 brama utraciła znaczenie reprezentacyjne. Obecną nazwę zyskała w XVII i XVIII wieku, kiedy to stała się składem prochu. Pod koniec XIX wieku odrestaurowana przez architekta Josefa Mockera. Dodano wtedy neogotycki dach, pokrywający ją do dziś. W kwietniu 1945 roku po wyzwoleniu Pragi spod okupacji niemieckiej brama stała się miejscem odwetu na ludności niemieckiej. Obecnie na Bramie Prochowej istnieje taras widokowy dla turystów, skąd można podziwiać panoramą Pragi,  jednak wstęp płatny. W okresie zimowym taras jest nieczynny.  



W takim razie polecam i zapewniam, że się nie zawiedziecie.

Źródła: wikipedia.org 

wtorek, 8 stycznia 2019

Zima w Miechowickim lesie

Z punktu widzenia przeciętnego mieszkańca Polski,  Śląsk to odległa kraina, gdzie żyją ludzie tylko dlatego, że są na ten region skazani. Osoby, którzy z jakiegoś powodu odwiedzą Śląsk, są zaskoczeni, a nawet zdziwieni, że tu tyle zieleni a standard życia nie odbiega od innych rejonów Polski. Co więcej, w wielu przypadkach żyje się nawet lepiej. Infrastruktura drogowa, lecznictwo i handel stoją na wysokim poziomie. Góry, wyżyny, jeziora i lasy są na wyciągniecie ręki. Wbrew pozorom nawet przybrudzony Bytom znalazł się w pierwszej dziesiątce śląskich miast z najwyższym odsetkiem terenów zielonych. W rankingu stworzonym w oparciu o dane Głównego Urzędu Statystycznego, zajmuje 21 miejsce wśród największych polskich miast. 



Osiedla fińskich domków 


Stara droga cesarska prowadząca od ul. Frenzla DK 94 do ówczesnej kopalni Prussen Grube


Fińskie domki 





Tereny zielone zajmują w Bytomiu ponad 24 % jego powierzchni. Bytomianie mogą odpoczywać w dwunastu parkach położonych w różnych częściach miasta. Na uwagę zasługuje fakt, że cztery z nich (Park Miejski im. Franciszka Kachla, Fazaniec w Szombierkach oraz Park Ludowy w Miechowicach i Gritzberg) są zabytkowe. 


Kapliczka na Górze Grzegorza (Griztzberg) 





Ciekawostką jest, że w przypadku tego pierwszego, mimo upływu 160 lat od czasu jego założenia, występujące tam drzewa i krzewy nadal rosną wzdłuż tych samych alejek. Obok parków, Bytom może pochwalić się Miechowicką Ostoją Leśną, Rezerwatem Segiet, Żabimi Dołami oraz Suchogórskim Labiryntem Skalnym, o których już kilkakrotnie pisałem. 



W tej chwili nie niewiele widać, bo wszystko zasypane jest śniegiem, ale to również sprawia, że jest czyściej i przyjemniej.  
Zdjęcia wykonano w dzielnicy Miechowice oraz na skraju lasu miechowickiego, gdzie położonych jest 7 stawów obok siebie. Zapraszam do obejrzenia kliku zdjęć, pokazujących  jak wygląda miechowicka kraina zimą ;) 




Rybaczówka 
















Budynek należący do TBS Bytom. Wcześniej mieścił się tu internat przyzakładowej szkoły górniczej KWK Miechowice oraz Dom Górnika nr. 4  

piątek, 4 stycznia 2019

Bytom - rzeźba Pegaza w parku miejskim

Dzisiaj chciałbym nieco poświecić uwagi rzeźbie, która z racji swoich rozmiarów znana chyba jest większości Bytomian. Mowa  oczywiście o blaszanej rzeźbie Pegaza w Parku miejskim im. Franciszka Kachla, usytuowanej niedaleko Urzędu Miejskiego przy ul. Chrzanowskiego. Ta  nietypowa instalacja  wykonana jest z blachy nierdzewnej i często nazywana jest także Wyjącym Psem. 



Koń czy pies?






 Autorem pomnika jest Jacek Wichrowski mający swoją galerię w Bytomiu przy ul. Janty, a specjalizujący się w metaloplastyce. Zajmuję się głównie projektowaniem, ale również wykonawstwem w zakresie kowalstwa artystycznego, ślusarstwa, metaloplastyki. Uczył się kiedyś architektury oraz konserwacji zabytków i coś z tego zostało. Jest to niejako kontynuacja nie tyle hobby czy upodobań, ale wiąże  pracę zarobkową z pasją. Co więcej są to zlecenia, które za każdym razem są inne i wymagają osobnego projektu. Ponadto wykonywane rzeczy na zlecenie często muszą być funkcjonalne i bezpieczne, oraz spełniać wymogi określone przepisami. 



Szkoda tylko, że znana w całej Polsce i poza granicami firma nie realizuje wielu zleceń dla Bytomia. Zapewne kute bramy do zabytkowych kamienic posiadały by nieprzemijającą wartość. Pod warunkiem, że  złomiarze by nie ukradli. Jednak Bytom jest za biednym miastem, by mógł sobie pozwolić na takie dzieła sztuki.  


Zapewne są to ogrodzenia co najmniej przedwojenne, ale mają swój urok i wartość 







Jak pokazuje tak instalacja, autor zasługuje na uwagę z racji wyobraźni, pomysłowości jak i jakości wykonania. Co prawda, pomimo tego, że zastosowana blacha jest nierdzewna to czas i pogoda ostrzą zęby na Pegaza ;)





Oprócz Pegaza dziełem Jacka Wichrowskiego jest pomnik Karin Stanek postawiony nieopodal BCK w Bytomiu. Jednak o tym pomniku napiszę innym razem. Tymczasem przechodząc przez park przyjrzyjcie się uważnie "wyjącemu psu" i oceńcie sami, czy to jest koń  czy pies? A może wilk?