wtorek, 17 stycznia 2017

Tarnowskie Góry - Dzwonnica Gwarków


Kiedy ktoś pierwszy raz przybywa do Tarnowskich  Gór i znajdzie się na rynku, zapewne odnosi wrażenie, że jest to miasto z klimatem i osobliwą historią. Architektura skupiona wokół Rynku oraz domy z podcieniami przenoszą nas w inny wymiar czasu. Wspominałem już na temat uroku ścisłego centrum miasta w temacie: Tarnowskie Góry


Dzwonek Gwarków tuż przy pl. Gwarków

Dzisiaj natomiast chciałbym skierować uwagę na inne ciekawe miejsce - Plac Gwarków, który przed wiekami stanowił ówczesny rynek miejski, zanim stworzono obecny, ten na przedłużeniu ul. Krakowskiej. Tuż przy samym Placu Gwarków zlokalizowana jest bardzo ciekawa budowla związana z bezpośrednim życiem mieszkańców Tarnowskich Gór i okolicznych miejscowości. To Dzwonnica Gwarków, nazywana również jako "Tarnogórski Dzwonek".  Na obecne miejsce Dzwonnicę Gwarków przeniesiono w 1955 r., dzięki inicjatywie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Stoi ona w centrum Tarnowskich Gór, na placu Gwarków, tuż przy kościele. W miejscu tym znajdował się zresztą niegdyś dom zborny gwarków, który zburzony został w latach powojennych. Gwarkowie - to po prostu górnicy zrzeszeni w cechu i posiadający tym samym stosowne pozwolenie na pracę przy wydobyciu węgla, kruszców czy rud metali. Dzwonnica do Tarnowskich Gór przeniesiona została z kopalni dolomitu w niedalekich Bobrownikach Śląskich, gdzie stała w okolicach kompresorni, niedaleko hałdy popłuczkowej. 


Zabytkowa hałda popłuczkowa


Zabudowania gospodarcze i biurowe byłej kopalni Bobrowniki




Dzwonek w zimowej szacie


 Stojąca na podmurówce z kamienia wapiennego drewniana wieża posiada konstrukcję słupową oraz dach namiotowy kryty gontem. Wzniesiona została w wieku XIX, choć pierwsze tego rodzaju obiekty istniały na tych terenach, przy ówczesnych kopalniach, zapewne już w wieku XVI. Z pewnością XIX-wieczny jest zawieszony na niej dzwonek szychtowy, który w dawnych czasach swoim biciem wyznaczał kolejne zmiany, czyli szychty w kopalni. W 1996 r. przy fundamentach, na których stoi dzwonnica, umieszczono tablicę pamiątkową, przypominającą o czasach stanu wojennego na Śląsku. Napis na niej głosi: „W 15-tą rocznicę stanu wojennego w hołdzie pomordowanym, represjonowanym oraz tym, którzy się nie ugięli”. (niestety przysypany śniegiem)



W centrum TG 



Źródła: zabytkitechniki.pl

piątek, 6 stycznia 2017

Swarzewo - Hotel Bałtyk

Na temat historii Swarzewa nie będę się rozpisywał, gdyż już o tym była mowa w wątku: Swarzewo nad błękitną Nordą.  Jednakże opisując zabytkową, starą chatę swarzewską, obiecałem, że do do tematu zabudowy Swarzewa jeszcze powrócę, ponieważ jestem zauroczony samym jego położeniem, ale także tymi domami i obiektami, które pamiętają jeszcze XIX i początki XX wieku.  Dla przypomnienia podam, że Swarzewo jest pięknie i malowniczo położone na Swarzewskiej Kępie, na bezpośrednio przylegającym do Zatoki Puckiej płaskowzgórzu. 



Widok na Swarzewo od strony Zatoki Puckiej



 Pocztówka z pocz. XX w. Na dolnej rycinie widok z Zatoki Puckiej na Puck


Dzisiejsza Zatoka Pucka w Swarzewie


Plaża w Gnieżdżewie lata 30-te poniżej Swarzewskiego Klifu


Swarzewo - lata 20-te: piękna i rozległa plaża


Swarzewo - początki XX w. Zupełnie inny krajobraz niż dzisiaj


Swarzewo widziane od strony Gnieżdżewskiej Góry

Wieś cieszyła się  dużym zainteresowaniem nie tylko przez pątników, ale także ściągali tutaj letnicy już od początku lat 20-ch XX w., gdzie mieli do dyspozycji czystą wodę, ryby prosto od rybaków, bezpieczne plaże oraz cieplejszą wodę niż nad otwartym morzem. Co więcej, była nawet skromna baza noclegowa, która sprzyjała przyjezdnym. Podobnie jak jak obecnie, niektórzy gospodarze wynajmowali letnikom swoje pokoje, choć standard ich daleko odbiegał od dzisiejszego. Dla bardziej zamożnych przybyszów były gospody z miejscami do spania.  Jeden z takich przybytków położony był przy gościńcu, prowadzącym od kościoła w centrum wsi do Pucka. Gospoda ta nazwana była: „Hotel Bałtyk". Wcześniej, najprawdopodobniej w tym miejscu  była jeszcze inna gospoda z restauracją, która nazywana była "Gasthaus Konkel" - Zajazd Konkol.  Jednak właściciel gospody - Józef Konkol umarł bardzo młodo. Jego żona Thekla Konkol po krótkim czasie wyszła ponownie za mąż  i poślubiła Teofila Meyera, który przejął Gospodę Konkol. 



 Na zdjęciu przedstawiono cegielnie  P. Konkola oraz Gospodę [wolneforumgdansk.pl/


Załączone zdjęcie ze ślubu z nazwiskiem nowego właściciela zjazdu. Przypuszczalnie są to lata 30-XX w., gdyż   w kronice Szkoły Podstawowej w Swarzewie z 1929 roku istnieje wpis  o tym, że w dn. 8.12.1929 roku odbyło się zebranie Sodalicji w sali u p. Konkola, podczas którego ks. Pronobis wygłosił odczyt, gdzie wskazał na ważność Sodalicji Panien, której założycielką była w latach 20-tych XX wieku Antonina Pronobis.  [wolneforumgdansk.pl/


Zajazd Bałtyk - ob. ul. Pronobisa 


Dzisiaj w tym miejscu istnieje skwer z ławkami i altaną 



Miejsce po byłym Hotelu Bałtyk 




Tutaj już widoczny napis Hotel Bałtyk 


 Po przeciwnej stronie - staw położony przy ul. Rybackiej  w dalszym ciągu istnieje i jest nawet woda, tylko zrośnięty pałką wodną i tatarakiem ;)


Ul. Pronobisa 

Obiekt ten dysponował miejscami do spania, ale także funkcjonowała restauracją. Jak donosi pewne źródło - w 1923 r.  bawiło tu 325 letników. Niestety, na miejscu Hotelu Bałtyk nie pozostał kamień na kamieniu. Jako pamiątka po tym obiekcie pozostały tylko trzy kamienne stopnie ze schodów, które prowadziły do wnętrza gospody. Wspomniane schody znajdują na posesji po przeciwnej stronie drogi - dzisiejszej ul. Rybackiej, na posesji P. Hallmannów.



Jak mi opowiadała P. Irena Hallmann, do dzisiaj służą, tylko spełniają inną rolę. Stanowią ozdobę w ogrodzie jako podstawki dla kwiatów.


Jeden ze stopni  po byłym Hotelu Bałtyk


Tuż obok konewki jest drugi  granitowy stopień


A oto i kolorowe lilie w ogrodzie Pod Lipami


Stara szkoła i remiza starzy pożarnej


Jak widać na starych i obecnych zdjęciach murowane ogrodzenie pozostało bez zmian 


Żywy pomnik historii poprzedniej P. Sołtys - rondo w centrum Swarzewa


Na koniec pragnę serdecznie podziękować Pani Irenie Hallmann za udzielone informacje na temat historii Swarzewa oraz Dworku Pod Lipami, który należy do jednego z najstarszych budynków w Swarzewie. Pozdrawiam i życzę miłej lektury o Swarzewie sprzed lat.

  

wtorek, 3 stycznia 2017

Zabrze-Rokitnica: folwark Augustynów

Podążając żółtym szlakiem Zygmunta Kleszczyńskiego od strony Miechowic przez Rokitnicę do Grzybowic, natknąłem się na stary folwark zlokalizowany W Rokitnicy przy ul. Budowlanych. Dużo czasu poświeciłem na to, by znaleźć wiarygodne źródła na temat okresu i celowości powstania tego  folwarku. Niestety nie wiele informacji można zaleźć w necie na ten temat. Hipotez jest kilka, a jedna, a być może i dwie - są na tyle możliwe, że chyba innej opcji nie ma. Obecne zabudowania przy ul. Budowalnych w Rokitnicy (dzielnica Zabrza) wskazują, że  są to pozostałości po majątku, należącym do rodu Donnersmarcków lub Tieshowitzów, którzy mieli także swój majtek po drugiej stronie Potoku Rokitnickiego. 


Dworek (pałac) Tieshowitzów, który opisywany był tu: Zabrze - Rokitnica: Dworek starosty bytomskiego


Przypuszczalnie folwark Augustenhof (taką nazwę znalazałem na starych mapach) powstał w pierwszej połowie XIX w. i był wynajmowany przez innych dzierżawców, którzy potrafili zrobić dobry użytek z użyczonych ziemskich dóbr. Sama nazwa folwarku pochodzi najprawdopodobniej od nazwiska zarządcy Augusta Weinschenka.

    Na podobnej zasadzie działał inny folwark, choć nieco młodszy, ale podobną miał nazwę - Helennenhof, usytuowany wcześniej po lewej stronie drogi w kierunku Stolarzowic, na pograniczu dzisiejszych miast Zabrza i Bytomia. 



Po lewej stronie  u dołu mapy zaznaczony jest folwark Helenenhof [mapa z 1902 r.] W 1929 z inicjatywy władz miasta Bytomia i powiatu bytomskiego rozpoczęto budowę nowego osiedla pod nazwą  Helenenhof. W pełni nie udało się zrealizować tego planu, gdyż wybuchła wojna i  pokrzyżowała plany.


Na mapie z 1933 r. (górny lewy róg) naniesiono folwark zwany Augustenhof  


Z Rokitnicy, od doliny Potoku Rokitnickiego szlak prowadzi zarastającymi krzewami i bylinami, poprzez które trudno się przedrzeć. 



Nawet całkiem uroczy jest przebieg tego szlaku, tylko oznakowanie i przebieg budzi wiele do życzenia.



Przy żółtym szlaku im. Z. Kleszczyńskiego, prowadzącego ze stacji PKP "Bytom Północ" do Grzybowic,  podążając jego odcinkiem od strony Rokitnicy w kierunku Mikulczyc (ul. Budowlanych)  - dzisiaj można spotkać zupełnie inną już zabudowę, ale nawiązującą charakterem do zabudowań typowo dworskich. 


Zabrze-Rokitnica ul. Budowlanych 


 Brama prowadząca na teren byłego folwarku  


Stara zabudowa, która pozostała.


Po wojnie, kiedy wszystkie grunta przeszły na własność państwa, działa tu PGR, a w folwarku działała ferma drobiu. Po upadku PGR-ów tren wraz gruntami przeszedł w ręce prywatne.


Niestety prywatny właściciel nie wraził zgody na dalszy przebieg szlaku turystycznego przez jego tereny. W tym miejscu szlak się urywa i trzeba zawrócić.  


Pozostaje tylko jedna opcja. Powrót do Rokitnicy i okrężna droga wyznaczonym szlakiem rowerowym, który również doprowadza do Grzybowic, ale ta trasa już nie jest tak atrakcyjna. 

Otóż ze smutkiem muszę przyznać, że lokalne władze  Bytomia i Zabrza nie dbają o przebiegające na terenie tych miast szlaki turystyczne. Najczęściej nieodnawiane samo oznakowanie, ale także stan drogi lub ścieżki, którymi szlak jest (był) poprowadzony nie zasługuje na miejsce do rekreacji i wypoczynku. Trasy szlaku są pozarastane, natomiast w ich otoczeniu często możną się natknąć na dzikie wysypiska śmieci. Ponadto szlaki te nie są aktualizowane w terenie tak, by ich przebieg był zgodny z mapą. Jednym zdaniem można by posumować, iż władzom Bytomia i Zabrza nie zależy na dobru i zdrowiu swoich mieszkańców, pomimo tego, iż sąsiadujące dzielnice położone są w naprawdę bardzo atrakcyjnych miejscach. Szkoda :(

Polecam podobną wycieczkę:  Zabrze - Rokitnica: Dworek starosty bytomskiego oraz do wątku: Zabrze Milkulczyce - PGR Wesoła

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Z Miechowic do Palowic

O ogromnym dorobku i wkładzie rodu Wincklerów dla tego regionu wspominałem już w wątku  Miechowice - pałac Thiele-Wincklerów, ale na ten temat można by pisać dużo i często, bo i spuścizna zacna. A wszystko zaczęło się w Miechowicach.


Zrujnowane ocalałe skrzydło pałacu z widoczną wieżą wodną 

Franz Winckler po śmierci swoich rodziców postanowił opuścić Dolny Śląsk i
przybył do Tarnowskich Gór, by tam pobierać nauki w zakresie górnictwa kruszcowego. Po ukończeniu szkoły pracował  jako zwykły górnik w kopalniach węgla Luiza w Zabrzu i Królewskiej Hucie (Chorzowie) oraz w Załężu poznając w ten sposób wszystkie nowoczesne zakłady istniejące wówczas na Górnym Śląsku. Pracował również w kopalni kruszców - Fryderyk, która obejmowała swoje terytorium dzisiejszych miast: Bytomia i Tarnowskich Gór.

Jego kariera nabrała tempa gdy objął stanowisko sztygara, w kopalni kruszców „Maria” w Miechowicach (dzielnica Bytomia), należącej do Franza Arezina.  Wcześniej, bo w 1826 roku Winckler ożenił się po raz pierwszy z Alwiną Kalide, siostrą znanego górnośląskiego rzeźbiarza Teodora Kalidego, z którą miał dwie córki. Niestety, żona na wskutek epidemii cholery zmarła trzy lata później, a z córek przeżyła tylko Waleska, urodzona w 1829 roku.

Franz Winckler 


Waleska - córka Franza i Alwiny z domu Kalide nazywana "Ślaską Różą" 

Dzięki swym zdolnościom organizacyjnym Winckler został zarządcą miechowickiej kopalni “Maria” będącej własnością, podobnie jak wieś Miechowice, Franza Aresina. Po jego śmierci w 1831 r. zostaje  zarządcą wszystkich dóbr wdowy po Aresinie, Marii z domu Domes, a w 1832 roku pojął tę starszą od siebie o czternaście lat kobietę za żonę.



Maria Arezin-Winckler z Domesów i pasierbica Waleska von Winckler 


 To otworzyło mu drogę do bogactwa, gdyż nie tylko dobrze zarządzał majątkiem Marii, ale zaczął nabywać nowe posiadłości i zakłady przemysłowe. Oboje mieszkali w pałacu w Miechowicach, który później -  w latach 60-tych  XIX wieku został rozbudowany przez córkę i jej męża.  W 1840 roku Franciszek Winckler otrzymuje od Króla Pruskiego Fryderyka Wilhelma IV tytuł szlachecki, za zasługi dla rozwoju przemysłu górnośląskiego. Od tego momentu jego imię i nazwisko brzmi: Franz von Winckler.

Franz von Winckler cieszył się dobrą opinią. Dbał o swoich pracowników, zapewniał im opiekę lekarską i świadczenia socjalne, budował mieszkania, a nawet stworzył szpital w Miechowicach. W chwili śmierci posiadał: Miechowice, Rokitnicę, Katowice, Mysłowice, Orzesze, Jaśkowice, Woszczyce i Palowice. Miał 69 kopalń węgla kamiennego, 14 kopalń kruszców, 7 hut cynku, 6 hut żelaza, walcownię i 2 fryszerki. Mimo, iż przeniósł zarząd swoich dóbr do Katowic,                                                                  do końca mieszkał w miechowickim pałacu.

Zmarł nagle 6 sierpnia 1851 roku w Adelsburgu, podczas zwiedzania groty pod Lublaną w obecnej Słowenii. Został pochowany w kaplicy obok starego kościoła w Miechowicach. Następnie jego zwłoki przeniesiono do krypty kościoła św. Krzyża w Miechowicach. Maria Winckler zmarła 2 lata później. Jednak pozostał po nim gigantyczny dorobek, który sanowi dobitne świadectwo jego pracowitości i umiejętności zarządzania tak wielkim kapitałem i majątkiem. Spadkobierczynią całego majątku pozostaje córka  Waleska. Po wyjściu za mąż za pruskiego porucznika von Tiele i połączeniu rodów szlacheckich powstał nowy arystokratyczny ród  Tiele-Wincklerów.


Ślub odbył się w Miechowicach i powstał nowy potężny śląski ród: Von Thiele-Winckerowie 



W skład  ich majątku wchodziły wspomniane Palowice. To tutaj został wzniesiono pałac (zomek) w latach 1860-1880 w stylu klasycystycznym. Podpiwniczony, parterowy budynek zbudowany jest na planie zbliżonym do prostokąta i nakryty dachem mansardowym. Siedmioosiowa fasada posiada pozorny, trzyosiowy, piętrowy ryzalit środkowy. Od strony ogrodu podobny ryzalit dekorują piętrowe, ośmioboczne wieżyczki. Wewnątrz budowla posiada trzytraktowy, symetryczny układ z obszerną sienią na osi. We władaniu Tiele-Wincklerów  pozostawały dwa dochodowe folwarki. Jeden był zlokalizowany w centrum wsi, natomiast drugi był położony ok 1 km. na południe, przy starej drodze do Huty Waleska i Żor - na Wytrzęsowie.


 Rysunek przedstawiający pałac (zomek) w Palowicach [palowice.net]


Wygląd pałacu Von Tiele-Wincklerów w latach 70 XX w. 

Jeszcze przed powstaniem obecnej budowli, w roku 1842 Palowice nabyte zostały przez Franciszka von Wincklera, które za cenę 42000 talarów. który był już właścicielem  kopalni w Miechowicach, Katowicach, dóbr katowickich i mysłowickich.


Hołochóg - pozostałości po byłej linii kolejowej  Orzesze - Żory oraz kanał zasilające w wodę byłą hutę i wcześniejszy młyn. Żelazista woda wskazuje na bogate złoża rudy darniowej, z której pozyskiwano żelazo.

Z uwagi na zalegającą rudę darniową, w Palowicach działały huty. Do dziś w lesie, nad stawem Gichta, stoi ceglana wieża wyciągowa działającej tutaj w pierwszej połowie XIX wieku huty „Waleska”. Wieża, zwana także Gichtą, służyła do wyciągania za pomocą ręcznego dźwigu wsadu – czyli darniowej rudy żelaza, węgla drzewnego i topników – na sporą wysokość, aby zasypać nim zbudowany w pobliżu cylindryczny wielki piec.

 Budowla powstała w latach 30. XIX wieku na rzucie zbliżonym do kwadratu. Liczy 15 m wysokości, rozmiar wnętrza wynosi 610 na 775 cm. Mury mają prawie metr grubości. Hutnictwo w tej części Śląska rozwijało się już od XVIII wieku. Huta „Waleska” działała kilkadziesiąt lat, pracowały tutaj dwa wielkie piece i odlewnia żelaza. Nazwę wzięła od imienia córki właściciela.


Stan pałacu w 1974 r. [foto-polska]

Przedstawiciele rodu Tiele-Wincklerów byli właścicielami dworu (pałacu) w Palowicach do 1945 r. Po wojnie urządzono w jego wnętrzach mieszkania, oddział poczty i kawiarnię. W realiach PRL nieremontowany i zaniedbany budynek popadał stopniowo w ruinę, wskutek czego w latach 90-tych zeszłego stulecia, ze względu na stan techniczny, wysiedlono stąd ostatnich mieszkańców. Równocześnie miały wówczas miejsce prace remontowe dachu. Dwór przez pewien czas stał pusty. Od 2009 r. stanowi własność prywatną, a w latach 2011-2012 był remontowany. Z dworem sąsiadują reszki zabytkowego parku z początku XIX w. W jego południowej części wybudowano obecną szkołę i boisko.



 Widok pałacu od strony parku


Budynek mieszkalny przeznaczony w przeszłości dla zarządu i obsługi pałacu. W tej chwili zatraciwszy wszelkie cechy dawnego wyglądu wykorzystany na mieszkanie prywatne.  






W dzisiejszych czasach - Palowice to wieś, która leży w dorzeczu Rudy i inych mniejszych cieków wodnych. Od południa, wschodu i zachodu okalają ją kompleksy leśne, będące częścią parku krajobrazowego Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich. Południowe tereny wsi, leżące przy granicy z Żorami i Woszczycami, znane są pod nazwą Pojezierze Palowickie. Znajduje się tam zespół dużych stawów w dolinie potoku Jesionka: Jesionka, Łanuch i Garbocz. Poza tymi największymi, w Palowicach znajduje się także więcej mniejszych stawów, ale na ten temat będzie osobny post.

Nazwa wsi po raz pierwszy pojawiła się w dokumencie wydanym 25 lutego 1308 r., w którym książę raciborski Leszek przekazał jednemu ze swych poddanych Hochołóg – przysiółek Palowic, resztę wsi zostawiając pod władaniem książęcym. Pierwszym prywatnym właścicielem Palowic został Maciej Osiński, który ok. 1480 r. sprzedał wieś Mikołajowi Skrzytowskiemu. Przez kolejne wieki, wieś niemal co chwilę przechodziła z rąk do rąk. Ostatnimi jej właścicielami (do 1945 r.) była rodzina Thiele-Wincklerów. W tej chwili Palowice należą do gm. Czerwionka -Leszczyny i pow. rybnickiego w woj. śląskim. 



Niestety, jak po części wyremontowano dach , tak dalsza renowacja pałacu stanęła w martwym punkcie :(


Jednak Palowice, podobnie jak Miechowice  -  zawdzięczają Thiele-Winclerom o wiele więcej. Ale o tym następnym razem.


Zwiedzanie pozostałości po parku i ówczesnego pałacu nie nastręcza większych kłopotów. Można go oglądać tylko z zewnątrz i z pewnej odległości, gdyż budowle chroni prymitywne ogrodzenie, które nie stanowi żadnego zabezpieczenia czy przeszkody. Ja jednak szanuje prywatną własność i zobaczyłem zabytek tylko z pewnej odległości.  W tej chwili, kiedy nie ma liści na drzewach jest to nader sposobny czas na  zrobienie dobrych zdjęć.

Źródła:
- wikipedia.pl
- palowice.net
- fotoplska.pl