Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szalki i bezdroża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szalki i bezdroża. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 marca 2026

Dalmacja - Rogoznica krainą spokojnych zatok

 Są miejsca, które nie muszą niczego udowadniać — po prostu istnieją, jakby od zawsze wiedziały, że ich siłą jest cisza i piękne położenie. Rogoznica należy właśnie do takich miejsc. Zatoka, głęboko wsunięta w ląd, oddycha spokojem, którego nie zakłóca nawet kapryśna bora. Woda mieni się tu odcieniami błękitu, jakby Adriatyk codziennie próbował namalować siebie na nowo.














Nie trudno tu trafić, Rogoznica leży 34 km na południe od Šibenika, w głębokiej, naturalnie osłoniętej zatoce. Ma 54 km linii brzegowej i położenie dokładnie w centrum dalmatyńskiego wybrzeża, na styku północnego i południowego Adriatyku. To miejsce słynie z wyjątkowych zjawisk pogodowych, szczególnie na przylądku Planka, gdzie ścierają się bora i jugo.  
















Okolica cieszy się około 2600 godzinami słońca rocznie. Pierwsza osada powstała na lądzie w 1390 roku, ale w 1518 mieszkańcy przenieśli się na pobliską wyspę Kopara, uciekając przed Turkami. Później połączono ją z lądem groblą, tworząc dzisiejsze centrum Rogoznicy, gdzie toczy się towarzyskie życie. Rogoznica jak wiele innych miasteczek wybrzeża zachowała typowy śródziemnomorski charakter: kamienne domy, sosnowe lasy, długą promenadę i liczne zatoki. Naturalnie chroniony port od wieków służył żeglarzom, a dziś przyciąga turystów szukających spokoju, plaż i malowniczej przyrody, w tym słynnego Jeziora Smoka, o którym już wspominałem.  









Mogę stwierdzić, że jestem zakochany w Dalmacji, a Rogoznica jest jej kwintesencją i pokazuje swoje najczystsze oblicze: surowe skały, zapach sosen,  światło, które potrafi być miękkie jak jedwab albo ostre jak klinga. Wystarczy kilka kroków wzdłuż brzegu, by zrozumieć, dlaczego ludzie od wieków wracają tu po ten sam rodzaj ukojenia — po chwilę, w której morze i człowiek oddychają w tym samym rytmie. I właśnie dlatego jadę tu ponad 1100 km, ponieważ to piękno i klimat zostaje w człowieku na długo i gdy słońce wędruje wyżej po niebie, nie sposób myśleć o czymś innym :) 


sobota, 7 lutego 2026

,,Bytom - miasto autentyczne bez filtrów, bez makijażu, z duszą”

Bytom ma w sobie coś, czego nie da się podrobić. Często słychać, że jest to miasto najbrzydsze w Polsce. Czy to prawda? Zdecydowanie nie! To miasto, które potrafi jednocześnie wzruszyć, rozbawić i zirytować — czasem w ciągu jednego spaceru. A jednak, mimo wszystkich swoich pęknięć, odpadających tynków i niekończących się remontów, Bytom ma duszę. 










I ta dusza czasem objawia się w najmniej spodziewany sposób. Na przykład… na ścianie kamienicy. Chociażby mural Bytomskiej Smerfetki, który pojawił się na wyremontowanych budynkach przy ul. Piłsudskiego, to nie jest zwykły obrazek na ścianie. To symbol. To ukłon w stronę kobiety, którą znało pół miasta — choć nie wszyscy znali jej imię. Grażyna Wołowiec, barwna postać lokalnego folkloru, była jedną z tych osób, które po prostu są. Jak stary tramwaj typu N na Piekarskiej. 



I nagle jej zabrakło. A Bytom, choć twardy, poczuł tę pustkę. Dlatego ten mural jest czymś więcej niż farbą na tynku. To gest wdzięczności. To przypomnienie, że miasto tworzą ludzie — nie tylko ci z pomników, ale też ci zwyczajni, codzienni, trochę szaleni, trochę nieprzewidywalni. Ci, którzy nadają ulicom charakter.















A Bytom? Bytom jak zwykle idzie swoim tempem. Trochę krzywym, trochę niezdarnym, ale za to szczerym. I może właśnie dlatego tak łatwo go polubić.