Nad Bałtykiem: Chłapowo - letnie wspomnienia
Kiedy kilkanaście lat temu późnym popołudniem przybyłem tu pieszo po raz pierwszy, z Władysławowa prowadziło tu zaledwie kilka polnych ścieżek oraz równoległa droga do głównej ulicy (Al. Żeromskiego), zwana Drogą Chłapowską.
W centrum wsi małe parterowe domki oraz zabudowane podwórka razem z obórkami, z których czysto dobiegały niemiłe zapachy z trzody chlewnej lub miły zapach wędzonych ryb z rybackich wędzarni. Wszak tym zajmowali się miejscowi ludzie. Natomiast przy głównej ulicy stało kilka ośrodków wczasowych, wybudowanych na potrzeby zakładów pracy. Sklep niestety był już nieczynny.
Wtedy tak sobie pomyślałem, kto do takiej 'pipidówy' może przyjechać?
Czas pokazuje jednak, że bardzo się myliłem. W tej Chwili Chłapowo to już kurort, który nie ustępuje cenami Jastrzębiej Górze czy Władysławowowi. Ba, nawet je przewyższa.
Powstały nowe hotele, pensjonaty, ponieważ ta miejscowość stanowi nie-lada atrakcję samą w sobie z racji pięknych nadmorskich widoków oraz wielu atrakcji przyrodniczych.
Bardzo lubię miejscową plażę i rozległe widoki ze skarpy, która góruje nad taflą morza do kilkunastu metrów.
Kiedy się dowiedziałem od moich gospodarzy, że w Chłapowie w dalszym ciągu są rybacy i prawie codziennie wyruszają na połów, postanowiłem, iż rano wyruszę na ok 4 km wycieczkę do Chłapowa po świeże ryby.
Warunek był taki, by przed piątą być na miejscu, bo kiedy się tylko rozwidni rybacy zwijają zastawione na noc sieci.
Kiedy wyruszałem ze Strzelna wszyscy jeszcze smacznie spali, ja obrałem kierunek na Chłapowo.
Po drodze towarzyszy mi śpiew ptaków i niezwykle świeże, rześkie powietrze.
Po niespełna 45 min. jestem już na skarpie, skąd roztaczają się cudne widoki.
Jest kilka minut po piątej, robi się coraz piękniej. Spojrzenie w kierunku wschodnim.
Z daleka dostrzegam, że ktoś się krząta wokół łodzi. W Głębi przylądek Rozewie.
Ostatni rybak. Dowiedziałem się, że większość poszła już do domu. On jedynie ma tylko flądry i kilka dorszy, bo trwa okres ochronny na połów dorszy i sieci specjalnie na nie nie zastawiają. Chyba, że coś się zawieruszy w inne sieci, to już nikt ich nie wyrzuca.
Przy wyciąganiu ryb z sieci nieodłącznym towarzystwem są mewy, liczące na łatwy kąsek.
Lubię takie widoki. Pozytywnie nastrajają.
Pewien element infrastruktury rybackiej, który już dziesiątki lat tworzy chłapowski krajobraz.
Miejsce urocze, szczególnie wcześnie rano, kiedy plaże puste.
Z góry lepiej widać.
Bardzo urokliwe całe kaskady schodów.
W wielu miejscach można dostrzec wychodnie węgla brunatnego.
Czyż nasz Bałtyk nie jest uroczy?
