Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Białej Opavy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolina Białej Opavy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Dolina Białej Opavy

Dolina Białej Opavy - Karlova Studanka


Nastał piękny,  sierpniowy poranek. Niebieskie niebo i wysoka temperatura zapowiadała udany dzień. Po godz. 7,  już byliśmy w drodze, obierając drogę DK 94, kierunek  na Opole, by w Pyskowicach skręcić już na DK 40 i kontynuować cel. Dzisiejszym celem był długo oglądany na zdjęciach Pradziad, położony niedaleko Karlowej Studanki. Po godz. 9 byliśmy już w Głubczycach. Potem mała przerwa na skraju lasu i jazda dalej. Wszystko układało nad wyraz się pomyślnie, aż do momentu kiedy chciałem wymienić złotówki na korony, bo po polskiej stronie kantory jeszcze były zamknięte. Pierwsze miasteczko, to Krnow. Zostawiłem auto na chwilkę razem z pasażerami, ale kiedy przychodzę, czeka już na mnie czeska straż miejska  i jeden z nich woła "pokuta" i "pokuta". Za co? kazało się, że stanąłem przy markecie na miejscu z kopertą. Zabrał mi dokumenty i jeśli nie zapłacę, zaanektują mi auto. Wystawili mi 10 000 koron. Szok mnie ogarnął, bo tyle kasy nie miałem, po za tym dzisiejszy cel był inny. :( Jednak dwie godziny konwersacji przyniosły w końcu skutek i ruszyliśmy dalej.

Po godz. 12 dotarliśmy w końcu na miejsce wyjścia. Po tylu przejęciach humor i entuzjazm mnie trochę opuścił, ponadto straciło się słońce i zrobiła się duchota.



Jednak plan był ambitny, by z Karlovej Studanki przejść żółtym szlakiem (Dolina Białej Opawy) do schroniska, albo raczej nawet hotelu Ovczarna. Potem już tylko 45 -60 min. na Pradziada. Razem ok 4 godz. marszu w jedna stronę.

Zapraszam na wirtualna wycieczkę....





                                 Ruszyliśmy do góry. Od wody jest bardzo przyjemnie i chłodno.


      Wokół dobiega przyjemny szum wody wkoło rzuca się wiele zieleni z rożnymi ciekawymi roślinkami.


              Jest bardzo przyjemnie, w każdej chwili można napis się wody lub obmyć spocone czoło. :)


                                          O dziwo, niekurzy turyści już schodzą na dół.


                                                     Im wyżej tym przyjemniej i chłodniej.


                        Dolny odcinek Białej Opawy, który porastają gęste mieszane lasy górskie.


                                                 Mnóstwo kaskad i wodospadzików.


                                                    Nie sposób wszystkim zrobić zdjęcie.





                                                Woda zimna i krystalicznie czysta.


                                   Spotykamy tu wiele mostków, które nadają dolince uroku





                              Tu dolinka się poszerza i wygląda na to ,że przeszedł jakiś huragan?


              Kiedy oglądałem filmy o kanadzie i Alasce, to przypomniało mi się, że  tutaj jest podobnie.





                Coraz więcej schodzących turystów spotykamy, o tej godzinie jeszcze w góry nie szedłem. ;)


 Tu dolina się rozszerza, wpada więcej świtała, ale trzeba się gimnastykować pomiędzy powalonymi kłodami.

 

                                               Znów górny, skalisty, bardziej wcięty odcinek doliny.


                                                               Mijamy przeurocze miejsca


                                            Coraz więcej mostów i kładek w górnej dolinie


                                                    Kto ma lęk wysokości, może mnie stracha. ;)


 Jest cudownie, ale niebo się coraz bardziej zachmurza, choć czasami przebłyskuje słońce, które tajemniczą dolinę napełnia życiem i pełna piękna.


 Jednak tuz u zbiegu szlaków zółtego i niebieskiego, prowadzącego do schroniska Barborka ulał obfity deszcz, który solidnie nas zmoczył. Taki deszcz z znikąd.

Na Ovczarne dopełznęliśmy  ok 16, ale chmury szybko przeszły i pokazało się znów niebieskie niebo


                                     Cel podroży, tak jak Mojżesz zobaczyłem tyko z daleka.

Zapadła decyzja, by wejść do schroniska, coś zjeść i się napić, wszak człowiek to nie Wielbłąd. Zrobiło się błogo i postanowiono, że zjedziemy do Karlovej Studanki autobusem, bo jest zbyt późno na dalszą wycieczkę.

 

                                      Zjechaliśmy autobusem i pochodziliśmy po uzdrowisku.


    Pięknie utrzymane sanatoria, które wykorzystują tu różne wody lecznicze pochodzenia wulkanicznego.


                 Niesamowicie zadbane są te obiekty i na wysokim poziomie podejście personelu.


                             Powiedziałem sobie, że tu powrócę jeszcze i postaram się słowa dotrzymać. :)




Karlova Sudanka jest piękna. Nie żałuję już, że nie byłem na Pradziadzie, bo będę miał okazje jeszcze raz tu przyjechać. :) Po 19 jechaliśmy do domu. 
Polecam to miejsce i proszę o komentarze. :) Zapewne wielu z Was tu było. :)