Nie narzekam na stratę mieszkanie, ale dziękuję za piękno, które widzę na co dzień, gdyż największy i najwybitniejszy malarz we wszechświecie wynagradza mi to dwa razy dziennie w postaci cudnych wschodów i zachodów słońca.
Wczesnym porankiem z jednej strony oraz wczesnym wieczorem z drugiej strony.
Słońce i malowane chmury, stały się codziennym naszym towarzystwem. Wydaje się to normalne i w codziennym zagonionym trybie życia trudno, by się zastanawiać nad czymś, co towarzyszy nam na odzień od urodzenia aż do starości.
Ale własnie to nie jest normalne, gdy człowiek nie ma czasu zatrzymać się choćby na chwilkę, by dostrzec piękno, które go otacza. I jestem pewien, że każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż dawca życia, który jest miłością, zadbał o wszystkich.
Pozwólcie, że podzielę się z Wami moimi widoczkami z wczorajszego i dzisiejszego wieczoru.
I zapanowała cicha, błoga i nostalgiczna ciemność, by ludzie mogli sobie po pełnych trudu, stresów i gonitwy dniach za zającami, kurczakami, pisankami oraz wieloma innymi niepotrzebnymi rzeczami w końcu odpocząć.
Pozdrawiam serdecznie i życzę chwili wytchnienia :))))