Na audiencji u "Królowej Beskidów" nie byłem już od kilku lat, pomimo ze wcześniej bywałem wielokrotnie. Tym razem obiecałem płci pięknej wyprawę na sam Diablak. Sam szczyt czasami bywa nieprzyjemny i wietrzny i chyba stad ta nazwa?. Po wcześniejszej obserwacji pogody zapowiadało się fajnie, ale jak to w górach bywa - oni (meteorolodzy) swoje a góry dyktują swoje warunki. Tym razem było bez niespodzianek. Dzień zapowiadał się w miarę ciepły i pogodny. Po przebyciu z GOP-u 148 km. zaparkowaliśmy konika trochę poniżej przełęczy Krowiarki.
Szczyt Babiej Góry widziany od Strony Głowniaka
Potem zakupiliśmy bilety do parku i ok.10.00 wchodzimy na szlak. Nawet ludzie nie było wiele. Najpierw trasa szlaku dość monotonie, ale cały czas wiedzie po górę. Po ok. 1 godz. marszu doszliśmy na szczyt Sokolicy, skąd roztaczają się rozległe panoramy w trzech kierunkach.
Trasa: Przełęcz Krowiarki - Sokolica - Kępa - Główniak - Babia Góra (Diablak 1725) - )( Brona - Markowe Szczawiny - Górny Płaj - Mokry Stawek - )( Krowiarki
Na trasie
Sokolica - punkt widokowy
Wy dalej czerownym
Ach te Taterki
Z mojego punktu widzenia ten odcinek podejściowy chyba jest najmniej ciekawy a zarazem najbardziej umęczliwy. Teraz czeka nas przyjemniejszy odcinek z widokami, które dostrzegamy przez kosodrzewinę i rzadki skarłowaciały las. Przed nami kolejne szczyty: Kępa, Gówniak (Główniak) i wiele mniejszych skalistych wierzchołków, które nazywane są "Wołowymi Skałami". Cała trasa jest bardzo przyjemna, pod warunkiem, że jest dobra pogoda. Po drodze w punktach widokowych oraz przy szczytach głównych przygotowane są miejsca na wypoczynek. Ok.13.00 meldujemy się na Diablaku (1725 m. npm.) Z odpoczynkami droga zajęła nam 3 h. Teraz znów popas w widokiem na Tatry i Wlk. Chocza w oddali. Szczyt nawet jak na takie warunki nie jest zbyt zatłoczony. Po raz pierwszy w moim życiu (nie krótkim) mogłem zdjąć koszulkę na Diablaku. Podobnymi opiniami dzieliło się wielu innych turystów, którzy jeszcze na takie warunki pogodowe nie trafili przez dziesiątki lat. Podzielam takie odczucia.
I jest pięknie
Sam szczyt i alpejski charakter Królowej bardzo się spodobał moim dziewczynom. Po należnym odpoczynku obraliśmy kierunek do schroniska na Markowych Szczawinach przez przeł. Brona - szlakiem czerwonym. Przy schodzeniu trzeba było jednak uważać, albowiem szlak prowadzi cały czas po kamieniach a później trzeba było pokonać strome schody.
Na )( Brona kolejny popas i zejście do schroniska na Markowych Szczawinach. W samym schronisku nie było źle, bez problemu można było znaleźć stolik do konsumpcji. Jednak mając w pamięci stare schronisko zdaje się, że było jakby klimatyczniej ;)
Po kolejnej przerwie pozostał tylko przemarsz niebieskim szlakiem na Krowiarki - czyli )( Lipnicką, zwaną od niżej położonej miejscowości na Orawie. Jednak i tutaj sporo rożnych atrakcji po drodze. Min. dwa stawki oraz dzika przyroda z dolinkami z których spływały strumyki z krystalicznie czystą wodą. Ok 17;00 doszliśmy w końcu do parkingu. Dziewczyny miały już dość, ale z wycieczki były bardzo zadowolone.
Żurek nawet był dobry, tylko naczynia chyba minionej epoki ;)
Perć Akademików
Mokry Stawek
I w taki sposób nasza wycieczka dobiega końca, kiedy dochodzimy do Krowiarek. Tuż obok parkingu buduje się gospoda na wzór schroniska. Kilka lat temu było głośno na ten temat. Gdyż obiekt powstał na terenie Parku Narodowego. Jak widać jedni mogą mniej a inni więcej ;)
Odległość 14 km.
Czas przejścia z przerwami i przystankami 7 godzin