piątek, 27 września 2013

Karol Godula - śląski Król Cynku

Opisując Zamek w Rudzie Śląskiej nie sposób  wspomnieć o wielkiej postaci - człowieku, który początkowo mieszkał w swoim domu tuż obok zamku Ballestremów a potem stworzył własną fortunę w zasadzie z niczego.



                                      Portret Karola Goduli  (autorstwa Ireneusza Batora)

Karol Godula urodził się on 8 listopada 1781 roku w Makoszowach w dzisiejszej dzielnicy Zabrza, w rodzinie Józefa i Franciszki z domu Hanisz. Ojciec był leśniczym i dzierżawcą majątków, mi.in. w Makoszowach, Ligocie Zabrskiej i Gaszowicach koło Rybnika, gdzie mały Karol mieszkał do czasu rozpoczęcia nauki. Naukę rozpoczął w szkole parafialnej w Przyszowicach. Do gimnazjum cysterskiego uczęszczał w Rudach Wielkich pod Raciborzem w latach 1793-1798, a do liceum w Szkole Głównej w Opawie.

Bystrość umysłu i chęć pracy pozwoliły mu na uzyskanie stanowiska skarbnika i rządcy we włościach hrabiego Karola Franciszka von Ballestrema, pana na Rudzie i Pławniowicach. A że posiadał zmysł organizacyjny i twórczy pozwalający mu na prowadzenie gospodarki rolnej i przemysłowej, wkrótce został zarządcą wszystkich dóbr swojego pryncypała.
 
 Do prac gospodarki rolnej wprowadził nowinki agrotechniki angielskiej, a w przemyśle wykorzystał żużel pocynkowy zalegający na hałdach, w ten sposób, że kupując go za niską cenę odsprzedawał go hutom z zyskiem. 
Solidna i rzetelna praca w zarządzaniu ballestremowskim majątkiem hutniczo-kopalnianym, pozwoliła jednocześnie Goduli systematycznie powiększać swój majątek. W 1808 roku młody Godula był inicjatorem budowy jednej z największych w ówczesnym czasie hut cynku w Europie - "Carlshutte" w Rudzie. Z jego to inicjatywy hrabia Ballestrem zainwestował w Hutę "Karol", dopuszczając młodego zarządcę do inwestycji, a tym samym do partycypowania w kosztach i zyskach otrzymując udziały, zw kuksy. I w ten sposób rozpoczęła się wielka kariera Karola Goduli. 


Na wzgórzu zamkowym obok pałacu  Ballestremów w Rudzie stanął dom Karola Goduli.



  
W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podpalili zarówno dawny zamek, jak i dom Goduli, doprowadzając oba budynki do ruiny. W latach 60. XX wieku władze miejskie nakazały rozebrać budowle jako pamiątki po krwiopijczych kapitalistach.



 Oryginalne cegły pochodzące z miejscowej cegielni, produkowane na specjalne potrzeby


 Do dzisiaj z bogatej niegdyś rezydencji Ballestremów zachowały się jedynie pozostałości piwnic, które zarośnięte i nieuporządkowane przypominają bardziej śmietnisko i ustronne miejsce alkoholowych libacji. Z domu Goduli ocalały natomiast tylko fundamenty.






 Nawet piwnice pozostały. Może się jeszcze uchowało jakieś stare wino?


 Widok na wzgórze zamkowe. Po lewej stronie ruiny domu Goduli, po prawej ruiny zamku.



W myśl powiedzenia, że w miarę jedzenia apetyt wzrasta, Godula nabywał kolejne osady i obszary ziemskie. Był to Bobrek, Orzegów i Szombierki.
 

 

Na przełomie lat trzydziestych XIX stulecia wybudował okazały pałac w Szombierkach oraz bogate zaplecze, stanowiące cały kompleks.

Plan rozmieszczenia budynków należących do majątku Karola Goduli.
 

Jak się przypuszcza pałac wybudowany w Szombierkach przez Karola Godulę stanął najprawdopodobniej w miejscu budowli niegdysiejszych właścicieli osady. Wszak pierwsze wzmianki o Szombierkach pochodzą z roku 1369, a w zapiskach z 1289 roku wspomniany jest rycerz Fridericus de Schonenburch, jednakże nie można potwierdzić czy pochodził on z Szombierek. Pałac w Szombierkach na XIX-wiecznej litografii Alexandra Drucknera / Fot. Materiał archiwalnyO samym pałacu wybudowanym w stylu neorenesansowym w latach 1841-45 do czasów obecnych nie zachowało się wiele zapisków. Najbogatszym materiałem wydają się być obrazy, ryciny i zdjęcia szombierskiej budowli. Przemysław Nadolski badacz dziejów Bytomia tak opisuje pałac: "Był to dwukondygnacyjny budynek z portykiem zwieńczonym tympanonem na głównej osi. Zaprojektował go królewski inspektor budowlany Feller z Gliwic. Pałac w latach następnych przebudowano, dodając z boku wieloboczną wieżę. Otaczał go niewielki park. Wnętrze było urządzone z przepychem, były tam gobeliny przedstawiające pejzaże i zwierzęta, sala lustrzana ogromnymi kryształowymi lustrami, starannie dobrane meble i tapety. Sale oświetlały wielkie kryształowe żyrandole, a na ścianach wisiały olejne obrazy. Wśród pokoi była obszerna sala bankietowa, biblioteka z bogatym księgozbiorem, chiński salon herbaciany i pokój różany." Całość wnętrz była utrzymana w modnym wówczas stylu biedermeier.





Tak pałac przetrwał do 2 lutego 1945 roku, gdy został podpalony prawdopodobnie przez żołnierzy radzieckich.  
W roku 1952 wyburzono resztki ruin i postawiono w tym miejscu przedszkole, wówczas kopalni Szombierki. W budynkach folwarcznych natomiast do końca lat sześćdziesiątych funkcjonowało Państwowe Gospodarstwo Rolne, po czym zaczęto je likwidować z uwagi na zabudowę pól uprawnych budownictwem mieszkaniowym. Z kolei w miejscu dawnej zabudowy gospodarczej wybudowano w latach 1984-86 Szkołę Podstawową nr45.

 Obecnie na miejscu dawnego pałacu znajduje się przedszkole.

 

Bardziej bogatą biografię na temat  Karola Goduli można wszędzie znaleźć w internecie oraz w innych źródłach.

 Ja natomiast chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na książkę, a właściwie na Godulę opisanego i widzianego oczami   Jerzego Buczyńskiego z Radlina, który wydał książkę "Godulowa saga. Rzecz o Karolu Goduli".


 Co prawda całej książki nie czytałem, bo mam problemy z jej nabyciem, ale natknąłem się na wiele recenzji i fragmentów tej publikacji, która rzuca wiele nieznanego światła na postać Karola Goduli.  

  Jaki był Karol Godula? To wciąż wielka zagadka



Bajecznie bogaty, oszpecony przez zbójów, pełen sprzeczności, zasłużony dla naszej ziemi. Jerzy Buczyński napisał książkę o Karolu Goduli, bo jego rodzice pochodzili z Gaszowic.

Postać przemysłowca do dziś budzi liczne pytania i wątpliwości. Jerzy Buczyński z Radlina wydał książkę "Godulowa saga. Rzecz o Karolu Goduli". Jest to pierwsza w naszym regionie tak obszerna publikacja na temat śląskiego magnata przemysłowego w XIX wieku. Jego rodzice pochodzili z Gaszowic, zostali pochowani na cmentarzu w Lyskach. Grób matki, Franciszki Goduli, która zmarła w 1813 roku, zachował się tam do dziś. Karola Godulę nazywano Królem Cynku, Królem Węgla i Stali. Dzisiaj mówi się o nim śląski Rockefeller, który nie miał nic, a dorobił się bajecznej fortuny.

Dziwak i samotnik
Był właścicielem wielu kopalń, hut, cynkowni, ogromnych majątków ziemskich w Szombierkach. Orzegowie, Bujakowie czy Bobrku. Dbał o swoich robotników, zapewniał im bezpłatną opiekę zdrowotną, był jednak bezwzględny wobec hulaków i pijaków. Żeby zapobiec pijaństwu wśród robotników, wypłacał rodzinom pensje w towarze. Często wpadał do szynku i bezlitośnie walił laską po grzbietach górników pijących alkohol, aż przyniosło to efekt – ukrócił alkoholizm. Jerzy Buczyński przyznaje, że trochę obawiał się tej książki, bo postać Karola Goduli, pełna sprzeczności, jest wyjątkowo trudna do pokazania.
Jedni go kochali za niezwykle dobre serce, inni wręcz panicznie się bali, jeszcze inni posądzali o podpisanie paktu z diabłem. Do dzisiaj niewiele się o nim mówi, tymczasem z wielu powodów był to człowiek niezwykły. – Kiedy wgłębiłem się w jego życie, postanowiłem, że przedstawię go nie od strony suchej biografii, ale od strony jego niezmiernie ciekawej, fascynującej osobowości – mówi Jerzy Buczyński. Karol Godula urodził się w Makoszowach pod koniec XVIII wieku. Został ochrzczony w parafii w Przyszowicach (obecnie Borowa Wieś). Kształcił się u cystersów w Rudach i w czeskiej Opawie. Pracę rozpoczął w posiadłości hrabiego Ballestrema w Pławniowicach, a wkrótce stał się zarządcą tego majątku.

Napadli i oszpecili W młodości przeżył wypadek, który zaważył na życiu. Napadli go kłusownicy, oszpecili i okaleczyli. Godula nie chciał jednak, żeby ludzie nad nim się litowali, żeby się z niego śmiali, dlatego zamieszkał w Rudzie Śląskiej. Mimo że miał później piękny pałac w Szombierkach, dwór w Rudzie Śląskiej, wolał mieszkać w skromnej, drewnianej chatce. – Mimo że był bajecznie bogatym człowiekiem, najczęściej jadał kartofle z kwaśnym mlekiem. Ludzie widywali go, jak snuł się po cmentarzu w Lyskach, chodził po polach, uważali go za dziwaka i samotnika – mówi o bohaterze swojej książki Jerzy Buczyński.
Jak na tamte czasy, Godula był bardzo wykształconym człowiekiem, dla wielu niemieckich przemysłowców pozostawał jednak tylko zwykłym Ślązakiem bez żadnych tytułów. Nie był też zbytnio lubiany przez pruskie władze. Podczas kiedy inni bez problemu dostawali koncesje i pozwolenia, on musiał na nie czekać całymi latami. Ale w końcu doczekał się i w krótkim czasie dorobił się majątku, który przebił największe fortuny na Górnym Śląsku. Jego huta Karol w pierwszej połowie XIX wieku była największą w Europie, a więc i na świecie. To właśnie Karol Godula jako pierwszy zaczął na Górnym Śląsku budować mieszkania dla robotników, czyli tak zwane familoki.

Diabły z talarami
Zachowało się o nim wiele opowieści i legend, które Jerzy Buczyński starał się pokazać w swojej książce. Jedna z nich mówiła, że to diabły noszą mu talary w workach. Wzięło się to m.in. stąd, że Godula w swojej drewnianej chatce miał laboratorium, w którym przeprowadzał doświadczenia chemiczne. – Nietrudno sobie wyobrazić, co myśleli w tamtych czasach ludzie, którzy w oknach widywali dziwne błyski i unoszący się z komina dziwny dym – dodaje autor książki "Godulowa saga".
Inna z historii opowiada o tym, jak Karol Godula, już jako niezwykle bogaty przemysłowiec, oczekiwał w Rudzie Śląskiej na przyjazd króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Władca jednak wzgardził jego gościną i nie kazał zatrzymać pociągu w Chebziu. – Rozsierdzony tym Godula pobiegł do domu, rozsypał po całym pokoju talary, tak aby wizerunek króla był na wierzchu, i deptał po nich. Po monetach deptali także urzędnicy, kiedy chcieli podejść do jego biurka – mówi Jerzy Buczyński.

Śląski Kopciuszek
Serce okaleczonego i oszpeconego Karola Goduli zdobyła jedynie kilkuletnia dziewczynka, z biednej rodziny, Joanna Gryzik, która nazbierała dla niego kwiatków. Zaopiekował się nią, zapewnił wykształcenie, a potem, tuż przed śmiercią w 1848 roku, zapisał jej całą fortunę. Spadkobierczyni Goduli okazała się mądrą zarządczynią. – To właśnie o tej Joannie, późniejszej hrabinie Schaffgotsch von Schomberg-Godulla, pisał Gustaw Morcinek w książce "Pokład Joanny". Przedstawił ją w złym i krzywdzącym świetle, ale pisał w takich czasach, że może inaczej nie mógł – dodaje autor książki o Goduli.

Zatem, gdzie leży prawda? Pewnie po środku.

Ludzie już tak mają, że będą pisać co zechcą, by skupić uwagę czytelników. Dlatego Ci ostatni muszą zawsze zachowywać rozeznanie. :)

źródła: wiadomosci24.pl, nowiny.rybnik.pl, fundacja zamekchudów.pl. broszura bytomskie pałace wydana, przez UM. w Bytomiu,


sobota, 21 września 2013

Ruda Śląska - ruiny zamku

Dla przeciętnego mieszkańca naszego kraju Śląsk niestety nie kojarzy się dobrze. Najczęściej postrzegany jest jako zagłębie przemysłowo-węglowe. To tu jechali po wojnie ludzie, bo można było szybko dostać mieszkanie i w miarę dobrze się urządzić. Jednak najczęściej nikt nie wgłębiał się  w jego historię  oraz tradycje żyjących tu ludzi. 

Niemniej ten region ma swoją odrębną kulturę, gwarę, historię i  wiele ciekawych zabytków związanych  z życiem tutejszego społeczeństwa. Czasami to miasta o wiele starsze od Krakowa czy Warszawy z ciekawą spuścizną historyczną.

Natomiast  dla wielu zabytków najgorszy okazał się okres powojenny. Talki los spotkał zamek i dom Karola Goduli
w Rudzie Śląskiej. 

Na początek trochę historii.

Nie wszystkie zabytki Rudy Śląskiej zdołały przetrwać do dzisiaj. Przykładem na to są tajemnicze, ukryte w małym zagajniku ruiny zamku, stanowiące już tylko bardzo odległe wspomnienie o czasach dawnej świetności.

Znajdują się one w Rudzie - dzielnicy Rudy Śląskiej, na skrzyżowaniu ulic Bujoczka, Starowiejskiej, Kościelnej i Szczęść Boże.



Zamek w Rudzie Śląskiej wzniesiono najprawdopodobniej w końcu XIV wieku dla rycerskiego rodu Rudzkich. Ze względu na niewielką liczbę zachowanych informacji, jego pierwotny wygląd stanowi wielką niewiadomą. Grube na 3 metry, pozostałości murów zamkowych wskazują jednak, że budowla ta miała charakter obronny.
 

W 1543 roku zamek przeszedł na własność Jana Gierałtowskiego, właściciela, zrekonstruowanego niedawno przez Fundację „Zamek Chudów”, zamku w Chudowie.

W czasie wojny trzydziestoletniej (1618-1648) budowla została doszczętnie zniszczona. W XVIII wieku zamek odbudowano i przekształcono w rezydencję pałacową rodziny Ballestremów. W XIX wieku przebudowano go po raz kolejny nadając mu kształt neogotycki z wieńczącymi fasady charakterystycznymi blankami.
Obok rezydencji Ballestremów postawiono dom dla wieloletniego zarządcy majątku hrabiego Karola Franciszka Ballestrema i późniejszego milionera, jednego z najbogatszych śląskich przemysłowców – Karola Goduli.



 Wzgórze zamkowe, na którym stał zamek, a potem także dom Karola Goduli






 Widoczna fosa w dole


 Mury sięgają do 3 m. grubości.
 















W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podpalili zarówno dawny zamek, jak i dom Goduli, doprowadzając oba budynki do ruiny. W latach 60. XX wieku władze miejskie nakazały rozebrać budowle jako pamiątki po krwiopijczych kapitalistach.
Do dzisiaj z bogatej niegdyś rezydencji Ballestremów zachowały się jedynie pozostałości piwnic, które zarośnięte i nieuporządkowane przypominają bardziej śmietnisko i ustronne miejsce alkoholowych libacji. Z domu Goduli ocalały natomiast tylko fundamenty.

 
 
W 2009 roku miasto przekazało ten teren Fundacji „Zamek Chudów”, której ogromnym sukcesem jest odbudowanie Zamku w Chudowie i promocja tego miejsca poprzez organizację licznych imprez plenerowych.

Fundacja chce zająć się najpierw odbudową domu Karola Goduli i urządzić w nim muzeum i centrum spotkań biznesowych. Prace pochłoną około 2 miliony złotych, które pochodzić mają z darowizn sponsorów. Każdy może także przekazać na ten cel 1 procent swojego podatku.


 
To, czy Fundacja odbuduje także zamek, nie jest jeszcze przesądzone. Jeśli jednak rekonstrukcja rezydencji Ballestremów dojdzie do skutku, to nie będzie ona sięgała aż do XIV wieku. Architekci przywrócą zamkowi wygląd, jaki miał on w początkach XX wieku, a Fundacja udostępni go zwiedzającym.

Miejsce to, choć do niedawna zapomniane ma spory potencjał turystyczny ze względu na krążące wokół niego legendy. Twierdziło się między innymi, że zamek należał w przeszłości do Zakonu Templariuszy i gdzieś w jego podziemiach ukryte mogą być należące do zakonu,skarby. 

Także Karol Godula rozbudzał wyobraźnię mieszkańców Rudy Śląskiej. Uważano, że zawarł on pakt z diabłem, a w ruinach jego domu straszy bezgłowy upiór.


Następny post będzie związany z Karlem Godulą



[źródła:rudaslaskadzisiaj.pl, zdjęcie archiwalne pochodzą z tablic informacyjnych fundacji "Zamek Chudów"]
 
Wyświetl większą mapę

środa, 18 września 2013

Beskid Śląski - na Skrzyczne (część druga)

Zgodnie z obietnicą przyszedł  czas na dalszą realizację wycieczki: Przełęcz Salmopolska - Szczyrk.

Dla przypomnienia przebieg całej trasy. 

Trasa: Szczyrk: Przełęcz Salmopolska (Biały Krzyż) - Malinów - Malinowska Skała - Kopa Skrzyczeńska - Małe Skrzyczne - Skrzyczne - Lanckorona - Szczyrk.

 Na szczycie Malinowskiej Skały zrobiliśmy krótki postój i sesję fotograficzną  na  widocznych formach skalnych.  


 Intryguje mnie ten Kościelec, na którym jeszcze nie byłem.


Przyszły chmury, znikło niebieskie niebo  i zrobiło się trochę chłodno.


 Po zejściu z kulminacji Malinowskiej Skały kierujemy się  na widoczną już Kopę Skrzypczyńską, która znajduję się ok. 1  godziny od szczytu  z przekaźnikiem.


 Wydaje się tak blisko ;)


 Pasemko Beskidu Węgierskiego po lewej, to zielone.


 Murońka


 Ostry


 Maliniak ;) Tak często nazywana jest Malinowska Skała.





 Na szlaku


 Urocza trasa.


 Wokół góry, góry i góry....





 Obniżenie pod Malinowską Skałą.





 Malinów i widoczna Czantoria po  prawej




















Kopa Skrzyczeńska (1189 m.), to nieznaczne wzniesienie   pomiędzy Skrzycznem i Malinowską Skałą widoczne bardziej od strony Malinowskiej Skały.


 Ta zacieniona góra to Malinowska Skała.





 Kopa Skrzyczeńska


 Do tego szczytu z przekaźnikiem jeszcze ok 1 h.


 W tył zwrot i widok na Baranią.


 Spojrzenie na południowy wschód


 W tle Beskidy po Czeskiej stronie min. Jaworowy

 
W międzyczasie poprawiła się nieco pogoda. Wyszło słońce i straciły się chmury. Z trasy bardzo urokliwy widok na   pasmo Czantorii i Równicę.





 Widok na północ.


 Beskidek oraz pasmo Klimczoka i Magury


 Północne, strome stoki góry, opadające ku dolinie Czyrnej, w latach 90. XX w. zostały całkowicie ogołocone z lasów. Do czasu odbudowy szaty roślinnej tereny te stały się dzięki temu w zimie jednym z nielicznych miejsc w polskich Beskidach z występującym zagrożeniem lawinowym.

 Kotlina Żywiecka z widocznym Grojcem


 Zagadka. Co je to?





 Maliniak, Zielony Kopiec, Magurka Radziechowska i Barania.


 Pasmo Błatniej i Klimczoka


















Potężne północno-zachodnie ramię Małego Skrzycznego, na którym w górnej części rozciąga się Hala Skrzyczeńska, opada niżej ku dolinie Żylicy stokiem pokrytym licznymi polanami. W Szczyrku teren ten jest jednym z głównych ośrodków narciarstwa: znajduje się tu Ośrodek Narciarski Czyrna-Solisko.








Sysunie kosodrzewiny





 Małe Skrzyczne - nocleg


 Małe Skrzyczne (1211 m ) – płaskie, niewybitne wypiętrzenie grzbietu łączącego Skrzyczne z Malinowską Skałą w Paśmie Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim, a zarazem trzeci co do wysokości nazwany szczyt tej grupy górskiej.








 Nieśmiało odkrywa się Królowa


 Spojrzenie w kierunku M.Skrzycznego





Skrzyczne wznosi się w północno-wschodniej części Beskidu Śląskiego, w bocznym ramieniu pasma Baraniej Góry, odgałęziającym się od głównego pnia pasma w Malinowskiej Skale. Ramię to, które właściwie tworzy masyw Skrzycznego i Małego Skrzycznego, oddziela dolinę górnego toku Żylicy od Kotliny Żywieckiej. 
Ze względu na charakterystyczną sylwetkę góry, stromo opadającej ku wschodowi i północy oraz na położony na szczycie maszt nadajnika RTV jest ona łatwo rozpoznawalna z wielu miejsc, np. w Beskidzie Żywieckim lub w Tatrach.


RTON Skrzyczne – zlokalizowany na Skrzycznem Radiowo-Telewizyjny Ośrodek Nadawczy składający się z 87-metrowej metalowej wieży i budynku zarządu. 

Zasięgi tej stacji nadawczej są bardzo znaczne, mimo mylącej nazwy "Ośrodek Nadawczy" (zamiast RTCN) i obejmują większą część województwa śląskiego, zachodnią województwa małopolskiego (w tym nawet miasto Kraków) i wschodnią – opolskiego, a także obszary przygraniczne Słowacji i Czech.

 Z RTON Skrzyczne emitowane analogowo są obecnie cztery rozgłośnie radiowe i cyfrowo – 3 pakiety DVB-T. Nadawanie analogowej telewizji naziemnej zakończyło się 19 marca 2013 roku. Obiekt powstały w 1992 roku, jest własnością EmiTel Sp. z o.o.


 Skrzyczne (1257 m) - cel pośredni

Według rozpowszechnionego podania, przytoczonego w XVIII w. w "Dziejopisie Żywieckim" przez ówczesnego wójta żywieckiego, Andrzeja Komonieckiego, nazwa góry (Skrzyczne lub Skrzecznia) ma pochodzić od skrzeczenia żab, które w wielkiej ilości zamieszkiwały staw, kiedyś istniejący podobno w kotle (rzekomo polodowcowym) między Skrzycznem a Małym Skrzycznem.


 Wrotycz dodaje uroku górskim łąkom


 Goryczka trojeściowa


Bardzo ciekawy górski motylek :)


Rusałka pokrzywnik (Aglais urticae) – gatunek motyla z rodziny rusałkowatych.

    Skrzydła intensywnie zabarwione, czerwonoceglaste. Skrzydła przedniej pary mają liczne żółte i czarne plamy. Tylne, bliżej tułowia mają ciemną jednolitą barwę. Obrzeża skrzydeł są niebiesko-czarne z białymi plamkami. Długość przedniego skrzydła wynosi około 2,5 cm.
    Jest motylem pospolitym. Można go spotkać na nasłonecznionych leśnych polanach, leśnych drogach, łąkach, w ogrodach oraz terenach ruderalnych.

    Gąsienice są smukłe. Na przemian występują żółto-zielone (cieńsze) i czarne pasy wzdłuż boków ciała. Żerują w gromadzie na pokrzywie zwyczajnej.
    Rusałka pokrzywnik zimuje w jaskiniach, na poddaszach w piwnicach. W sprzyjających temperaturach zaczyna być aktywna w marcu. W ciągu roku wydaje od dwóch do trzech pokoleń.







 Będzie smaczny miodzik z górskich hal


Rusałka admirał (Vanessa atalanta) – gatunek motyla z rodziny rusałkowatych (Nymphalidae), obejmujący zasięgiem występowania Palearktykę oraz Amerykę Północną. Jeden z najpiękniejszych motyli polskich.

Rozpiętość skrzydeł ok. 6 cm. Na przedniej parze czarnych skrzydeł widnieje czerwona, skośna przepaska, na tylnej czerwony pasek brzegowy. Spodnia strona skrzydeł ma brązowo-żółty wzór, co umożliwia motylowi dobre maskowanie się.

Rusałkę admirała obserwujemy od maja do października; wydaje 2 pokolenia. Preferuje otwarte przestrzenie np. ogrody, sady, brzegi lasów i parki. Gatunek ten należy do motyli wędrownych, które znalazły się w Europie Środkowej w wyniku wędrówki z południowego wschodu.

Motyla tego spotykamy najczęściej na przejrzałych owocach opadłych z drzew, na kwitnących drzewach i innych kwiatach. Składa jaja na pokrzywach. Nowe pokolenie najczęściej wędruje na południe w rejon Morza Śródziemnego, dokonując przelotów na wysokości do 2000 m. Część osobników zimuje w Polsce.



 Skrzyczne (1257 m n.p.m.) – najwyższy szczyt w grupie górskiej Beskidu Śląskiego w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich w Polsce. Jako najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego Skrzyczne należy do Korony Gór Polski.


 Widoki z platformy










  




 Rogacz


 Kierunek Szczyrk - zielonym szlakiem


 Schronisko PTTK na Skrzycznem – górskie schronisko turystyczne należące do PTTK, położone na wysokości 1250 m n.p.m. tuż pod szczytem Skrzycznego w Beskidzie Śląskim.

Dzieje schroniska sięgają lat międzywojennych, kiedy to Rudolf Urbanke zakupił od mieszkańców Lipowej parcelę na szczytowej polanie Skrzycznego i w 1933 r. wybudował na niej drewniane schronisko. Piętrowy budynek posiadał przed wojną 30 miejsc noclegowych, jednak swą architekturą zupełnie nie pasował do otoczenia. Zimą był odwiedzany głównie przez bielskich Niemców, którzy jeździli tu na nartach.

W czasie II wojny światowej schronisko zostało zajęte przez wojska niemieckie. Właściciel, będący Niemcem, mógł jednak nadal prowadzić działalność, z czego korzystało wielu narciarzy aż do 1944 r. Kiedy Urbanke został powołany do armii niemieckiej, obiekt prowadziła jego żona. W zimie 1945 r. przez kilka tygodni znajdował się on praktycznie na linii frontu.



 Schronisko przetrwało wojnę, ale jego budynek został w poważnym stopniu zniszczony, a jego wyposażenie rozkradzione. W 1946 roku schronisko jako mienie poniemieckie przejął bielski Oddział PTT, jednak obciążony kosztami odbudowy wielu innych schronisk nie dysponował on funduszami potrzebnymi do jego remontu. Budynek stał opuszczony i zagrożony zupełnym zniszczeniem. 

Dopiero w 1947 r. obiekt został przejęty przez Oddział Górnośląski PTTK, który przeprowadził pierwszy, niezbędny remont. W schronisku powstał bufet turystyczny, jadalnia oraz sala noclegowa. Po remoncie schronisko uroczyście otwarto w czerwcu 1950 roku. Od końca roku 1950 schronisko znajduje się w gestii PTTK.



 Zakończenie budowy drugiego odcinka wyciągu krzesełkowego ze Szczyrku na Skrzyczne w roku 1960 r. znacznie zwiększyło nasilenie ruchu turystycznego w obiekcie. Dzięki temu również 31 grudnia 1960 r. do schroniska doprowadzono energię elektryczną. Liczba miejsc noclegowych w następnych latach wahała się w granicach 40-50.

Jesienią 1998 roku przystąpiono do remontu generalnego i modernizacji schroniska. Budynek został pokryty nowym, spadzistym dachem, pod którym uzyskano użytkowe poddasze. Poszerzono parter, od strony wejścia dobudowano zadaszenie, a z boku taras. Zdecydowanie podniesiony został standard wyposażenia pokoi (węzły sanitarne) kosztem zmniejszenia ilości miejsc noclegowych.



 Po remoncie jednak ceny dla normalnego, plecakowego turysty to strach w oczach.








 Beskid Mały w tle


 Wyciąg nie działa, bo jest w przebudowie


 Widoki nieziemskie. Pasmo Klimczoka i Błatni oraz Równicy i Orłowej, po lewej stronie.





 Kotlina Żywiecka


 Pani jaśnie panująca na ostatnim planie.


 Lipowa oraz inne miejscowości Kotliny Żywieckiej





 Skalite








 Polana Jaworzyna

















Boczne odgałęzienie biegnące w kierunku wschodnim od Skrzycznego to grzbiet Lanckorony.





Trawers Lanckorony od strony Płn. Zach.





Hala na stoku Palenicy (680 m.)


Wymarzone miejsce na odpoczynek


Ostatnie spojrzenie w stronę Skrzycznego


Stoki Magury


Skalite





Szczyrk centrum - koniec trasy


Szczyrk (niem. Schirk) – miasto i gmina w województwie śląskim, w powiecie bielskim. Miejscowość o charakterze turystyczno-wypoczynkowym.

Według danych z 31 grudnia 2010 r. miasto miało 5782 mieszkańców.

W latach 1976-1990 miejscowość była siedzibą władz gminy wiejskiej Szczyrk. Miasto należy do Euroregionu Beskidy.



Trochę na temat historii miasta

Osadnictwo wołoskie, węgierskie, austriackie, czeskie i słowackie udokumentowane w XV wieku. W 1630 dokonano pierwszego spisu ludności Szczyrku, dla potrzeb podatkowych. Ziemię nadawano tutaj w ten sposób, że "zarębek" (odpowiednik łana) wyznaczany był począwszy od osi doliny, a góral–osadnik otrzymywał po równo ziemi na lepiej i gorzej nasłonecznionym zboczu. Począwszy od XVIII wieku oprócz rolnictwa rozwijały się inne działy gospodarki, jak pasterstwo i produkcja drewna, głównie na potrzeby górnośląskiego przemysłu. Wytwarzano również sukno z runa owczego. W 1808 w Szczyrku było 172 zarębników.

Według austriackiego spisu ludności z 1900 w 411 budynkach w Szczyrku na obszarze 1896 hektarów mieszkało 2465 osób (gęstość zaludnienia 130 os./km²), z czego 2248 (91,2%) było katolikami, 13 (0,5%) wyznawcami judaizmu, a 4 (0,2%) było jeszcze innej religii, 2455 (99,6%) było polsko- a 9 (0,4%) niemieckojęzycznymi. W Salmopolu (dziś wchodzącym w skład miasta) w 33 budynkach na obszarze 26 hektarów mieszkało 169 osób (gęstość zaludnienia 650 os./km²), z czego wszyscy byli polskojęzyczni, 50 (29,6%) było katolikami a 119 (70,4) było innych wyznań (głównie ewangelików). Ponadto Szczyrk posiadał 2011 hektarów "obszarów wewnętrznych" (niem. Gutsgebiete) zamieszkałych przez 15 osób[5]. Łącznie obszary te stanowiły 3933 ha (39,33 km²) zamieszkałych przez 2649 osób i średniej gęstości zaludnienia 67,4 os./km².



"Plac św. Jakuba" w Centrum Szczyrku

Przy wsparciu Funduszy Unijnych, w ramach projektu "Rozbudowa i modernizacja ścieżki rowerowo-pieszej w Szczyrku (Deptak nad Żylicą i dalej w kierunku Buczkowic) oraz zagospodarowanie terenu centrum Miasta Szczyrk", na terenie byłego dworca autobusowego powstał plac mający pełnić funkcję przestrzeni publicznej w centrum miasta. Plac ma również za zadanie spiąć przestrzeń pomiędzy główną ulicą miasta, czyli ul. Beskidzką, a rozbudowywaną ścieżką rowerowo-pieszą biegnącą wzdłuż koryta rzeki.




Po I wojnie światowej rozpoczął się rozwój branży turystycznej. Pierwszą bazę noclegową stanowiły poaustriackie koszary i lazarety. W 1924 na Skrzycznem powstał schron turystyczny dla narciarzy, wybudowany przez Beskidenverein, natomiast schronisko turystyczne rozpoczęło swoją działalność w 1933. W 1927 r. do gminy przyłączono Salmopol, poprzednio będący samodzielną miejscowością. Skutkiem tego stała się dwuwyznaniowość Szczyrku, gdyż w Salmopolu większość mieszkańców stanowili ewangelicy. Prawa miejskie Szczyrk uzyskał w 1973 roku.








Widok na Skalite


Żylica (Żylca, Żylcza) - niewielka, bardzo bystra górska rzeka w Beskidzie Śląskim i w Kotlinie Żywieckiej. Długość 23 km.


Ścieżka rowerowo-piesza nad Żylicą

Przy wsparciu Funduszy Unijnych, w ramach projektu "Rozbudowa i modernizacja ścieżki rowerowo-pieszej w Szczyrku (Deptak nad Żylicą i dalej w kierunku Buczkowic) oraz zagospodarowanie terenu centrum Miasta Szczyrk", powstała nowa nawierzchnia Deptaku nad Żylicą. Zagospodarowana ścieżka będzie służyć spacerowiczom o każdej porze roku. To także odcinek przygotowany z myślą o rowerzystach (trasa w Szczyrku połączona jest z trasą rowerową w Buczkowicach) oraz uprawiających narciarstwo biegowe.



Źródła Żylicy położone są na wysokości 900 - 940 m n.p.m. na północnych stokach Malinowa i Przełęczy Salmopolskiej, na terenie Szczyrku Salmopola. Początkowo, na terenie przysiółka Salmopol, płynie w kierunku północnym. Następnie spływa przez cały Szczyrk w kierunku północno-wschodnim, oddzielając masyw Skrzycznego na południu od masywu Klimczoka na północy.


Jak na małe miasteczko turystyczne, to możliwości wydawanie pieniędzy są przeogromne


O ile wszytko się powiedzie zgodnie z planem, zamierzam jeszcze raz w tym roku do Szczyrku zawitać. 

Tymczasem dziękuję za uwagę i zapraszam do zamieszczania komentarzy. :)