sobota, 8 marca 2014

Zabrze - Wincenty Pstrowski - człowiek ze stali


Dzisiaj może mniej o  samym mieście, ale o człowieku związanym z Zabrzem od kilkudziesięciu lat. Była to postać niezwykła i stanowiła wzór ówczesnego budowniczego powojennej ojczyzny.   Na świat przyszedł w Desznie 28 maja 1904 roku - jest to wieś
w powiecie jędrzejowskim, w gminie Nagłowice.
 Wincenty Pstrowski, bo o nim tu mowa, pochodził z rodziny wielodzietnej, którego ojciec Kazimierz był wyrobnikiem folwarcznym u hrabiego Łosia. Zarabiały tam na życie także jego dzieci, których miał sześcioro. Wincenty po zawarciu małżeństwa wyjechał za chlebem do Zagłębia Dąbrowskiego, a w 1937 roku do Belgii. Wrócił do Polski w 1946 roku. Rok później jako rębacz w kopalni Jadwiga w Zabrzu wezwał górników do współzawodnictwa pracy "Kto wyrąbie więcej niż ja?". Sam wówczas wyrąbywał nawet ponad 80 m chodnika miesięcznie i wyrabiał prawie 300 proc. normy i przez propagandę został okrzyknięty pierwszym polskim przodownikiem pracy, odpowiednikiem radzieckiego Stachanowa. 



  Niedługo cieszył się taką sławą, gdyż zmarł w 1948 roku, stając się bohaterem także złośliwych wierszyków typu "Wincenty Pstrowski, górnik ubogi, wyrobił normę, wyciągnął nogi" czy "Jeśli chcesz iść na sąd boski, pracuj tak, jak Wicek Pstrowski".


Można powiedzieć, że krótko, bo tylko 44 lata, ale zyskał sobie sławę.

Facet z krzepą

Oprócz pomnika na Placu Wincentego Pstrowskiego jest stała wystawa urządzeń i maszyn stosowanych w górnictwie węglowym.

Organ kombajnowy

Organ urabiający z zamontowanymi nożami, które na wierzchołkach mają wtopione ostrza widiowe.





Przenośnik ścianowy - zgrzebłowy,  Rybnik

Głowica kombajnowa

Poltrag, w którym jest umiejscowiony jest układak  z kablem do kombajnu.

Sanie kombajnowe i łańcuch ze zgrzebłami Rybnik


Władze komunistyczne hołubiły go także po śmierci. Został odznaczony Orderem Budowniczych Polski Ludowej, zbudowano mu pomnik w Zabrzu, jego imię otrzymał jeden ze statków, a także sanatorium w Rabce, osiedle w Żorach i wiele ulic. Po upadku PRL-u te nazwy zmieniano. W ubiegłym roku Pstrowski, po 55 latach, przestał być patronem Politechniki Śląskiej w Gliwicach.


 
Chyba w większości śląskich miast "przodownik pracy" był patronem szkół, ulic lub nawet kopalń. Szkoda, że pamięć o nim idzie w zapomnienie. Trud człowiek niezależnie od ideologi zdaje się na nic. :(

 
Kabina elektrowozu podziemnego

Pantograf nożycowy

Elektrowóz LD 1 z doczepionym wagonem, osobowy, w którym mieści się 12 osób.


Całe szczęście, że miasto, które wybrał na swój dom nie wykreśliło jego zasług i udziału w tworzeniu jego historii. Nawet za 3,5 mln. zafundowano remont placu, na którym stoi do dzisiaj. 
 
 
Plac Pstrowskiego

 Budynek muzeum górnictwa węglowego




Zachęcam do tego, aby nawet przy okazji odwiedzić rewitalizowany plac i poznać człowieka, który się nie bał roboty. ;)

A tymczasem zapraszam na film Górnik Wincenty Pstrowski


Na koniec jeszcze kilka obrazków z byłej KWK Pstrowski - Szyb Gigant 

Szyb Staszic

 Kopalnia Rokitnica  została przemianowana po śmierci  patrona w 1948 roku, na KWK Pstrowski, by w ten sposób oddać mu hołd.

Szyb Gigant

Kopalnia Jadwiga, Rokitnica oraz Pstrowski, to ta sama kopalnia, która wielokrotnie zmieniała swą nazwę.W tej chwili jest to prywatna opalania "Siltech".


Niestety w tym miejscu powstaje sortownia i przetwórnia odpadów.  

 Jedynym śladem po KWK Pstrowski pozostał tablica informująca o ty fakcie. Napis brzmi "KOPALNIA WĘGLA KAMIENNEGO PSTROWSKI"


Kopalnia usytuowana jest na Osiedlu Młodego Górnika. 
Więcej na ten temat tu: Osiedle Młodego Górnika - staw Lin

18 komentarzy:

  1. chcesz już trafić na Sąd Boski?
    pracuj jak ten górnik Pstrowski.

    taki był wierszyk, gdy Pstrowski zszedł był przedwcześnie jako rozchwytywany stachanowiec.
    ale pomnik całkiem udany.

    OdpowiedzUsuń
  2. o cholera, wierszyk już był...
    tak to jest, gdy sie komentuje nie doczytawszy :-o

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne zdjęcia, ale miasto mnie nie przekonuje do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście to miejsce bardzo zyskało ostatnimi laty. Pomnik poraża ogromem, ale warto go zobaczyć. Ciekawsze jest pokazane muzeum przemysłu węglowego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi osobiście ten plac i park też się bardzo podoba i chyba w tej chwili jest to najprzyjemniejsze miejsce rekreacyjne w Zabrzu. Oczywiście oprócz ogrodu botanicznego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Ciekawe miasto. Zyskało dzięki Twoim wspaniałym zdjęciom.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w Zabrzu jest sporo dobrej architektury secesyjnej, ale także jest wile budowli poprzemysłowych.
      Pozdrawiam i dziękuje za odwiedziny i miłe słowo!
      :)

      Usuń
  6. Pstrowski ciekawy człowiek, szkoda, że tak szybko skończył żywot.
    Tyle ciekawych miejsc w Zabrzu pokazujesz, że nawet się zastanawiałam czy się nie wybrać wczoraj, ale pojechałam w inne miejsce, Doszłam do wniosku, że na Zabrze wyjazd po obiedzie, to trochę za mało czasu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypalił się zapewne ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Pol zycia przemieszkalam przy ulicy Pstrowskiego, ktora w latach 90-tych zmienila nazwe na Czarnieckiego..
    Wlasciwie po co?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zabrzu? W Bytomiu Pstrowskiego przemianowano na Piastów Śląskich.
      Pzdr.

      Usuń
  8. Wyrabiaj 200% normy !, 300% procent normy !!, 400% normy !!! Pracuj w piątek, świątek i niedzielę. 16 godz na dobę (czyli na 2 zmiany z przerwą na sen na terenie zakładu) Najlepiej za uścisk dłoni towarzysza z KC (a dziś szefa-właściciela firmy) . Podsumowując: robota głupiego lubi. Ciekaw jestem czy dzisiaj pracownicy najemni równie chętnie podchwyciliby ideę przodownictwa pracy: "kasjerki w TESCO i Biedronce - w ramach rywalizacji i bicia rekordów zostawajcie w pracy na kolejne zmiany (bez doliczania sobie nadgodzin), pracownicy na śmieciówkach za 400 pln/mies na rękę, za swoją wypłatę zwiększcie swoją wydajność i czas pracy (do ca. 450 roboczogodzin na osobę miesięcznie). Itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż nasunęło mi się pewne porównanie, które dostrzegł już A. Mickiewicz i opublikował swój wniosek w znanym wierszu „Pies i wilk”

      Jeden bardzo mizerny wilk – skóra a kości,
      Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
      Zdybie przypadkiem brysia jegomości,
      Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha:
      Sierść na nim błyszczy gdyby szmelcowana,
      Podgardle tłuste, zwisłe do kolana.
      - “A witaj, panie kumie!! witaj, panie brychu!
      Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu,
      Wtedyś był mały kondlik – ale kto nie z postem,
      Prędko zmienia figurę!
      Jakże służy zdrowie?”
      - “Niczego” – brysio odpowie.
      I za grzeczność kiwnął chwostem.
      - “Oj! oj!… niczego! – widać ze wzrostu i tuszy! -
      Co to za łeb – mój Boże! choć walić obuchem -
      A kark jaki! a brzuch jaki!
      Brzuch! niech mnie porwą sobaki,
      Jeżeli, uczciwszy uszy,
      Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!”
      - “Żartuj zdrów, kumie wilku; lecz mówiąc bez żartu,
      Jeśli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki”.
      - “A to jak, kiedyś łaskaw?” -
      - “Ot tak – bez odwłoki
      Bory i nory oddawszy czartu
      I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,
      Idź między ludzi – i na służbę przystań!”
      - “Lecz w tej służbie co robić?” – wilk znowu zapyta.
      - “Co robić? – dziecko jesteś – służba wyśmienita -
      Ot jedno z drugim nic a nic!
      Dziedzińca pilnować granic,
      Przybycie gości szczekaniem głosić,
      Na dziada warknąć, Żyda potarmosić,
      Panom pochlebiać ukłonem,
      Sługom wachlować ogonem.
      A za toż, bracie, niczego nie braknie:
      Od panów, paniątek, dziewek,
      Okruszyn, kostek, poliwek,
      Słowem, czego dusza łaknie».
      Pies mówił, a wilk słuchał: uchem, gębą, nosem,
      Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały
      I nad smacznej przyszłości medytując losem,
      Już obiecane wietrzył specyjały!
      Wtem patrzy… “A to co?” – “Gdzie?” – “Ot tu, na karku”.
      - “Eh, błazeństwo!…” – “Cóż przecie?” – Oto, widzisz, troszkę
      Przyczesano, – bo na noc kładą mi obróżkę,
      Ażebym lepiej pilnował folwarku!”
      - “Czy tak? Pięknąś wiadomość schował na ostatku”.
      - “I cóż, wilku, nie idziesz?”
      - “Co nie, to nie, bratku:
      Lepszy w wolności kęsek lada jaki
      Niźli w niewoli przysmaki” -
      Rzekł – i drapnąwszy co miał skoku w łapie,
      Aż dotąd drapie!

      Usuń
  9. katarzyna ul pstrowskiego zmienili na bytomska. czarnieckiego jest w centrum zabrza od zawsze

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!