środa, 6 marca 2013

Bytom - Quo vadis PKP


Kiedy spojrzy się na budynek bytomskiego dworca, to się płakać chce. I nasuwają się wspomnienia, kiedy to do Bytomia przyjeżdżał jeden z najszybszych pociągów świata.

Latający Ślązak


Latający Ślązak (niem. Fliegender Schlesier, śl. Latający Pieron) - nazwa pociągu obsługującego połączenie kolejowe między Berlinem a Bytomiem, funkcjonującego w okresie od 15 maja 1936 do 21 sierpnia 1939. Stacją początkową był Berlin Ostbahnhof, a od 1937 Berlin-Charlottenburg, końcową - Bytom (Beuthen O.S.).

Skład pociągu, liczący trzy wagony, wyprodukowano w zakładach Linke-Hoffmann-Werke we Wrocławiu. Była to na owe czasy bardzo nowoczesna konstrukcja, nieco przypominająca współczesne szynobusy. Jednostka SVT137 miała napęd spalinowy i mogła rozwijać prędkość do 160 km/h.

Przeciętna prędkość przejazdu "Latającego Ślązaka" wynosiła 128 km/h. Po wyjeździe z Berlina pociąg zatrzymywał się jedynie we Wrocławiu, Opolu, Kędzierzynie i Gliwicach. Trasa wiodła przez Frankfurt nad Odrą, Gubin, Lubsko, Jasień, Żagań, Legnicę i Środę Śląską. Czas przejazdu wynosił 4 godziny 25 minut: odjazd ze stacji berlin Ostbanhof 20:06, przyjazd do Bytomia 00:31. W drogę powrotną pociąg wyruszał o 5:24, by do Berlina dotrzeć o 10:29.

Kursowanie pociągu przerwano w związku z przygotowaniami Niemiec do ataku na Polskę.

Po II wojnie światowej połączenia nie odtworzono. Obecnie podróż z Bytomia do Berlina trwa ponad 8 godzin - niemal dwukrotnie dłużej, niż przed wojną.

[Trochę informacji można znaleźć na Wikipedii]


A tak na dobrą sprawę, to w tej chwili na dobę przez stację Bytom przejeżdża kilkanaście pociągów KŚ oraz kilka pospiesznych TLK.



Pociąg "Latający Ślązak"  obok dworca w Legnicy.



 Stan obecny hali peronowej, pod którą mieściły się perony: 2, 3, 4, oraz perony pomocnicze do obsługi pociągów.


 Budynek dworca oraz peron pierwszy, kierunek Tarnowskie Góry


 Wyjście tunelem głównym od strony hali dworcowej na perony


 Wyjście na peron 4


 Kryta hala peronowa,  jedna z trzech w Polsce


 Spojrzenie w  kierunku Katowic


Z 4 peronu w kierunku budynku dworca.

Przejście  tunelem pomiędzy Pl.Wolskiego a ul. Zabrzańską. Stąd również bezpośrednio można przejść na perony. Szkoda tylko, że budynek i infrastruktura kolejowa z dnia na dzień niszczeje i staje się coraz uboższa.

                                                        Quo vadis PKP


Pokaż Bytom na większej mapie

24 komentarze:

  1. I kto by pomyślał,że tak duży dworzec jak Bytom tak straci na znaczeniu, a pamiętam że stacja przyjmowała i odprawiała wiele pociągów. No ale czego się spodziewać - wystarczy się rozejrzeć w koło by sobie odpowiedzieć na postawione przez Ciebie pytanie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, była linia Bytom - Tworóg Brynek przez Mikulczyce, Wieszową. Do Pyskowic Miasta oraz w kierunku Prudnika czy Wrocławia przez Strzelce. :)

      Usuń
  2. Zabawne jest, że jak napisałeś przed wojną potrzebowali połowę czasu tego co teraz, żeby dotrzeć do Berlina. To daje nam obraz jak przedstawia się stan obecnej kolei.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. :) I elektrowozów jeszcze nie było ;P

      Pozdrawiam również. :)

      Usuń
  3. Jakoś nie lubię tuneli... ;] PKP obecnie pozostawia wiele do życzenia, chociaż z drugiej strony... Nie powinnam akurat narzekać, gdyż odkąd między Żywcem a Katowicami kursują KŚ, jestem na miejscu o 20 minut szybciej, niż wcześniej. I nawet niekiedy trafi się iście "nowoczesna" maszyna z automatem do kawy :D:D Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KŚ jeszcze do Zywca nie jechałem, ale niebawem ruszam w mój ulubiony BM. :)

      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  4. Okropne są te nasze dworce, istnieje tylko garstka, która tak naprawdę nadaje się do prawidłowego funkcjonowania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że pociągi, to Twój konik. Niecałe cztery i pół godziny do Berlina ?! Już w najbliższy weekend bym jechał. Niesamowite porównanie. Minęło prawie 80 lat. Dworzec się rozpada. Linia do Pyskowic nie kursuje. Dworzec w Zabrzu Mikulczycach, to już tylko miejsce na mapie. Brawa dla PKP.
    Świetny post, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to prawda. Mam słabość do kolei od najmłodszych lat, a szczególnie do parowozów i małych stacyjek, które szybko znikają z polskiego krajobrazu. :(

      W Czechach kolej trzyma się o wiele lepiej i prawie wszędzie dociera. Nie wiem dlaczego w Polsce musi być wszystko zniszczone i wyburzone?

      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny. :)

      Usuń
  6. Kolej jest wyniszczana programowo i systemowo - nie wiem komu na tym zależy (poza Korwin-Mikkem) ale grani powinno się postawić pod sądem. Bo to jeden z najtańszych i najbezpieczniejszych środków komunikacji - w normalnych warunkach rzecz jasna - ale nasze normalne to były... przed wojną.;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest żywy dowód, że przed wojna można było dwa razy szybciej. :)Ale to już po stronie niemieckiej. :)

      Usuń
    2. Niekoniecznie. Taka np LuxTorpeda z Zakopca do Krakowa w latach '30 też śmigała znacznie szybciej niż dzisiejsze PKP. U nas się wszystko wprost barbarzyńsko dewastuje-za przyzwoleniem władz.

      Usuń
    3. No mawiało się,że można było ustawiać zegarki do dokładności polskich pociągów przed wojną. :)

      Usuń
  7. Pierwsze zdjęcie przedstawia halę peronową w Legnicy a nie w Bytomiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. Senda: bardzo Ci dziękuję za uwagę. :)Co prawda bywałem na dworcu w Lenicy i wygląd dworca jest podobny, ale byłem przekonany, że to dworzec bytomski.

      W taki razie poprawiam. ;)

      Usuń
  8. Ja też lubię pociągi i tu w Italii jeżdzę tylko pociągami. Są czyste, zimą dobrze ogrzane, latam działa klimatyzacja. Chodzą raczej puntualnie choc zdarzają się opóżnienia. W Polsce natomiast, musze korzystać z busów, bo pociągu nie ma, albo czekaj 3 godziny. W moim mieście stacja zamknięta, brudna, wulgaryzmy na ścianach, zarasta trawą. Czasem z pociągu wysiada jedna albo dwie osoby. Przerażające!
    Ktoś doprowadzi do większej ruiny a potem PKP sprzedadzą? Może pójdzie w prywatne ręce? Szkoda... Smutne to... Pozdrawiam Alina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. :)

      Być może w prywatnych rękach to lepiej prosperowało. :)

      Usuń
  9. Przecież to były Niemcy! Wiadomo, potęga! A my stale pod "niewolą" więc nie ma co oczekiwać:) Ja uważam, że do tej pory nie możemy się pozbierać po dawnym ustroju, a ludzie nauczeni poprzednio do nie szanowania rzeczy robią to nadal. W innych miastach dworce wyglądają podobne:) A PKP? może bilety są za tanie? :))pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj.. dużo w tym prawdy. Myślę,że w dużym stopniu stary system tkwi w ludziach. Nawet prawicowe ugrupowania propagują lewicowe podejście,że wszystkim wszystko się należy.

      Jednak kiedy patrze na Czechy, dostrzegam, że oni jakby lepiej się z tego marazmu pozbierali. Lepiej funkcjonuje komunikacja, restrukturyzacja przemysłu nie przyniosła takiej biedy i nędzy jak u nas.

      Usuń
  10. Ciekawy wpis. Szkoda tego połączenia Bytom-Berlin. Może kiedyś... Może dożyjemy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godne uwagi jest to, że przed wojną się dało, a teraz się nie da. ;)

      Usuń
  11. Koleje i kolejki, tudzież dworce i infrastrukturę to ja mogę zawsze i o każdej porze. Trochę po Śląsku kolejkami pojeździłem, jako podróż sentymentalna - w większości (oprócz niektórych, odnowionych dworców) - jest na krok, może półtora przed całkowitym upadkiem. Quo vadis? Ku bankructwu, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście chyba prywatyzacja kolei mogła by zmienić obecny stan.

      Usuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!