środa, 12 sierpnia 2015

Kalety- Zielona - pałac myśliwski Donnersmarcków

Zielona - to malownicza dzielnica miasteczka Kalety, która uroczo jest położona w powiecie tarnogórskim przy trasie wojewódzkiej: Tarnowskie Góry - Częstochowa nad rzeczką Mała Panew, która nieopodal w leśnych ostępach ma swoje źródliska. 



Jeden ze zbiorników wodnych położonych nieopodal pałacu Donnersmarcków. 
                               
  W lecie zjeżdżają tam letnicy i wczasowicze z okolicznych miast Sląska, by korzystać z wypoczynku nad wodą, choć w tej chwili kąpielisko jest dosyć zaśmiecone z każdej możliwej strony, a  i woda raczej przypomina ściek. 



Biało-zielona maź przypominająca fekalia tuz przy plaży i kąpielisku. 

 Niestety mało kto z wypoczywających zwraca uwagę na inne atuty tej ciekawej miejscowości. Chodzi o mocno zniszczony, nieco schowany za zabudowaniami gospodarczymi Pałac Myśliwski.



Pałac widziany od strony bramy wjazdowej - stan obecny.

Zbudowany on został w 1861 roku przez hrabiego Guido Henckel von Donnersmarck. Tego samego, który był właścicielem fabryki celulozy i papieru w Kaletach. Pałac został otoczony wspaniałym parkiem, na terenie którego znajdował się pobliski staw, istniejący tutaj już od XIV wieku. Hrabia pomyślał także o skomunikowaniu pałacu z swoją posiadłością w Świerklańcu, mianowicie w 1862 roku powstała droga łącząca oba obiekty i zaczynająca się pod jego gankiem. 



Brama wjazdowa na teren byłego dziedzińca pałacowego. Niestety zamknięta na cztery spusty i żywego ducha wokół nie widać.


Tuż obok bramy usytuowany jest ciekawy budynek raczej nie mający związku z pałacem, choć ma charakter nawiązujący do tego okresu oraz innych podobnych budowli Donnersmarcków. Jest to budynek dawnej szkoły z 1907. Po wojnie w budynku również mieściła się szkoła.
W tej chwili budynek z częściowo wykupionymi lokalami przez byłych parowników.



Tętnił on życiem głównie w okresie zbiorowych polowań, a polować było na co. W Zielonej hrabia posiadał zwierzyniec. Było to zamknięte z wszystkich stron łowisko leśne, gdzie hodowano między innymi jelenie, daniele, czy dziki. Zwierzyniec ten był dosyć pokaźnych rozmiarów i obejmował leśnictwa Dyrdy, Piasek, Strzebiń, Zielona, Kuczów. Jego łączna powierzchnia wynosiła aż 6000 ha lasu, w których w 1914 roku było około 450 jeleni. 

Z ciekawostek wynotować trzeba, że najprawdopodobniej w 1900 roku odwiedził to miejsce niemiecki Cesarz Wilhelm II. W dniach 18-20 listopada przebywał w tych rejonach polując na bażanty. Dowodem tego zdarzenia jest wpis w księdze pamiątkowej w ówczesnej, pobliskiej karczmie. 

Podczas II wojny światowej pałac zajęli Niemcy. Niestety wywieźli stąd wszystkie cenne meble oraz przedmioty. Po wojnie los pałacu wcale nie zmienił się na lepsze, ponieważ zorganizowano tu bazę ośrodka transportu leśnego.

Pałac w Kaletach pozostał własnością Donnersmarcków do II wojny światowej. W czasie jej trwania został rozgrabiony z cennych mebli i przedmiotów, które się w nim znajdowały. Później umieszczono w nim ukraińską jednostkę SS. Zniszczenia, jakich doznał wówczas pałacyk myśliwski, spowodowały, iż zatracił on swoją pierwotną formę.

Po II wojnie światowej posiadłość upaństwowiono i ulokowano w niej bazę Ośrodka Transportu Leśnego. W pałacu urządzono biura, a także warsztaty. Takie przeznaczenie zabytkowych wnętrz rezydencji Donnersmarcków spowodowało ich kolejną już w historii dewastację. W 1991 r. baza nadleśnictwa została zlikwidowana, los pałacu jednak nie uległ zmianie. Właściciel obiektu, Nadleśnictwo Koszęcin, nie posiadał bowiem środków finansowych, które umożliwiłyby przeprowadzenie prac remontowych i restauracyjnych. Pałac zaczął powoli popadać w ruinę. Nadzieja na jego lepszą przyszłość pojawiła się w 2006 r., kiedy to majątek został sprywatyzowany i trafił w ręce firmy „Elegra”. Niestety, nie podjęła ona żadnych działań w kierunku przywrócenia świetności temu pięknemu zabytkowi.

 Na parterze zainstalowano pięciotonowe tokarki oraz inne ciężkie maszyny. Część pomieszczeń zaadaptowano na stolarnie i ślusarnie. Owa działalność doprowadziła do dewastacji tak pięknego niegdyś obiektu. 

Obiekt jest w opłakanym stanie technicznym i właściwie nadaje się tylko do kapitalnego remontu. 

Już w 2006 r temu kupiła go firma Elgra z Bytomia.  Jednak firma z Bytomia, która kupiła zabytek ponad dwa lata temu od Nadleśnictwa Koszęcin już w 2008 r chciała go odsprzedać. Niestety bez powodzenia.  

Ograbiony przez Niemców, zdewastowany za czasów PRL-u, pałac czeka na lepsze czasy. W tej chwili przeznaczony jest do sprzedaży i szuka nowego właściciela. 


Stan pałacu mówi sam za siebie.


Z ogromnego parku ze starodrzewiem pozostało niewiele. Na trenie posesji znajduje się jeszcze jeden ciekawy obiekt, po lewej stronie kadru, ale jego przeznaczenia nie znam.


Garaże i warsztaty bazy, które zostały dobudowane lub częściowo przebudowane już po wojnie


Tablica informacyjna.


Zielona stanowi świetna bazę dla rowerzystów, spacerowiczów lub piechurów, gdzie sieć szlaków nie pozwala się nudzić.


A oto  jeszcze jedna atrakcja Zielonej. Dąb Wolności. Poniżej zamieszczam losy tego dębu opublikowane na stronie  [tg.net.pl]

Pomimo młodego, bo około sześćdziesięcioletniego wieku do dendrologicznych osobliwości powiatu tarnogórskiego można zaliczyć niepozorny i młodo wyglądający dąb rosnący w Kaletach - Zielonej przy skrzyżowaniu ulicy Folwarcznej z ulicą XXX-lecia obok budynku dawnej szkoły. Dąb z Kalet swoją historię rozpoczął 3 maja 1938 roku. W dniu tym, jak co roku w polskiej części Górnego Śląska w Zielonej obchodzono święto Konstytucji 3 Maja. W roku tym przypadała też dwudziesta rocznica uzyskania przez Polskę niepodległości, która powstańcy śląscy postanowili uczcić posadzeniem drzewa, które symbolizowałoby wywalczoną wolność i odrodzenie. Uroczystość posadzenia drzewa rozpoczęła się mszą, po której odbyła się szkolna akademia patriotyczna a po zakończeniu której w towarzystwie młodzieży szkolonej i nauczycieli członkowie Związku Powstańców Śląskich uroczyście zasadzili drzewo. Drzewko - dąb szypułkowy - miało około metra wysokości. Pod drzewkiem zakopano pojemnik z aktem erekcyjnym zawierającym wykaz nazwisk powstańców śląskich i opis walk powstańczych. Dębem opiekowali się uczniowie szkoły i każdy z nich dobrze znał jego patriotyczne przesłanie. Przed wybuchem II wojny światowej mieszkańcy Zielonej usunęli puszkę spod drzewa zawierającą akt erekcyjny z wykazem nazwisk powstańców.

Jeden z mieszkańców wsi, niezorientowany, że pod dębem nie ma już pojemnika, licząc na korzyści osobiste poinformował okupantów, że pod dębem znajduje się wykaz nazwisk osób biorących w powstaniach. W celu odnalezienia puszki z dokumentem zwierającym interesujące okupanta nazwiska wykopano cały dąb, który umarł. Zaraz po zakończeniu II wojny światowej powracający z frontu do domów powstańcy śląscy zasadzili kolejny dąb. W kulturze polskiej dąb jest symbolem długowieczności i żywotności. Utożsamiany jest on z naturalną mocą, zahartowaniem i zdrowiem - "zdrowy jak dąb". Można jednak również "stawać dęba", co odnosi się do wyjątkowego i trudnego w obróbce drewna dębowego. Sadzenie Drzew Wolności praktykowane było w czasach powstańczych i wojennych starć oraz podczas obchodów rocznic odzyskania niepodległości. Drzewa miały symbolizować zakorzeniająca się i wzrastającą swobodę oraz były nadzieją, że odzyskana wolność będzie odporna na wszystkie próby jej ograniczenia jak dąb, który się "stawia". Z czasem Drzewa Wolności stały się również drzewami pomięci o tych, którzy o wolność walczyli. Drzewa Wolności, zwane też niekiedy Drzewami Patriotycznymi czy Drzewami Powstańczymi sadzone były w wielu miastach, miasteczkach i wsiach Górnego Śląska i w pozostałych regionach Polski.


Można by rzecz centralne miejsce, którędy można maszerować w kilku kierunkach.


Zbiornik drugi, nad którym położonych jest wiele ośrodków wczasowych i wypoczynkowych. 

A szkoda bo obiekt położony jest w naprawdę w pięknym miejscu, tylko trzeba myślę  - wzajemnego porozumienia podmiotów odpowiedzialnych za los pałacu i zdecydowanego działania na różnych możliwych frontach dla dobra zabytku, miejscowości, mieszkańców tej wioski, ale także była to atrakcja podobna do Pałacu Kawalera w Świerklańcu dla potencjalnych turystów lub biznesmenów. Tym bardziej, że okolica ma do zaoferowania atrakcje nie tylko w sezonie, ale również przez cały rok. 



Motyw ówczesnego kowala symbolizuje, że wielu miejscach nad Małą Panwią, a szczególnie w Zielonej już od średniowiecza zajmowano się wydobyciem i przerabianiem metali w tzw. kuźnicach.   

Zresztą sam historia Zielonej jest bardzo ciekawa i warto by wyeksponować te walory. Przez całe stulecia działo się naprawdę dużo. 

Więcej na ten temat tutaj:  Kalety - zbiornik wodny "Zielona" 

Zródła: tg.net.pl/

11 komentarzy:

  1. W pięknym miejscu jest ten pałac. Szkoda, że nie ma się kto zająć tym ciekawym obiektem.
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. W Zielonej bywałem kilkakrotnie z uwagi na fajne tereny spacerowe i.. grzyby w okolicznych lasach :D Całość jednak w ostatnich latach sprawia przygnębiające wrażenie, szczególnie tony śmieci dziko wyrzucanych w okolicy i ten pałacyk, ładny, a kompletnie zapuszczony. Ech, jakby ktoś wykupił ten teren wraz z budynkiem, zainwestował w niego i stworzył w nim jakąś bazę gastronomiczno-noclegową, która mogłaby służyć tym turystom pieszym i rowerowym...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna okolica na letni wypoczynek, zwłaszcza teraz gdy doskwierają nam upały. Szkoda mi pałacu, że niszczeje i nikt się nim nie zajmuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i kolejny zdewastowany, zniszczony piękny pałacyk... może kiedyś znajdzie się jakiś zasobny nabywca i kupi ten niszczejący budynek... inaczej los jego kiepski.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki piekny palac i jaka szkoda, ze taki los go spotkal.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo urokliwe miejsce. Ogólnie bardzo lubię takie tereny. :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle ciekawie opisałeś losy nieznanego mi pałacu. Do Zielonej raz pojechałem "nad wodę", ale nie bardzo mi się tam podobało.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj :)
    Trochę nadrabiam moją 2-tygodniową nieobecność ;)
    Piękne miejsce po raz kolejny odnalezione! Szkoda mi tylko tego pałacyku, mógłby zostać odrestaurowany...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Byłem tam raz w tym roku. Szkoda, że takie tereny się marnują.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak tylko tytułem uporządkowania- Mała Panew nie ma swoich źródeł ani w pobliżu Zielonej, ani w leśnych ostępach. Wypływa ok. 15 km na wschód, z praktycznie bezdrzewnego wzgórza opodal miejscowości Krusin. Poza tym wpis ok :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!