poniedziałek, 16 grudnia 2013

Bałtyckie wspomnienia - Karwieńskie Błota

 Zapewne wielu z Was zaprotestuje mojemu twierdzeniu, że jakoby nad polskim morzem są dzikie miejsca - niedaleko położone od znanych i okrzyczanych kurortów, gdzie trudno znaleźć miejsce na plaży w pogodny dzień. Jednak takie urocze i klimatyczne miejsca są i jest ich wiele. 



Mapa gm. Krokowa

Taką mało znaną i ciekawą wioska są Karwieńskie Błota. W zasadzie ta urocza, położona na bagnach wieś składa się dwóch części. Karwieńskie Błota I i  Karwieńskie Błota II. 


 Od wioski do plaży przez las prowadzą ścieżki z bogatym i ciekawym drzewostanem.



Nadmorskie wydmy porośnięte są sosnowym borem.


Piasek jest tu wyjątkowo biały i czysty.



Dzisiaj to rolniczo-letniskowa wieś, należąca do Gm. Krokowa, a  założona przez Holendrów w XVII stuleciu, leżąca w pasie nadmorskich bagien, około 1,3 km od brzegu Bałtyku.


Przed weekendowym południem jest tu wyjątkowo pusto.


 W latach 70. i 80. XX wieku grunty w Karwieńskich Błotach zostały wykupione przez mieszkańców miast, co zapoczątkowało proces przekształcania wsi w miejscowość letniskową.



Dziś dzieli się ona na dwie wsie sołeckie, co można dostrzec na powyższej mapce.
Nowa zabudowa zatarła dawny, unikatowy charakter architektury Karwieńskich Błot.

Jednak pozostały po Olendrach nieznaczne ślady: 
1. szkieletowy dom holenderski z końca XVIII wieku (nr 14). Niestety, po kilkakrotnych przebudowach zatracił dawną formę.
2. resztki cmentarza ewangelickiego, założonego w połowie XIX wieku. W jego obrębie zachowały się ruiny grobowca oraz kilka XIX-wiecznych nagrobków.

 Trochę historii

Wieś Karwieńskie Błota powstała dopiero w końcu XVI wieku. Aż do tej pory teren ten, teren błot nadmorskich, był niezamieszkały. Dopiero w 1599 roku starosta pucki Jakub Wejher odmierzył 55 włók i nadał je na osiedlenie siedmiu rodzinom przybyłym z Niderlandów czyli "olędrom". Do obowiązków osadników z Karwieńskich Błot, położonych tuż nad samym morzem, należało utrzymanie grobli (zwanej Dünewladung). Osadnicy byli, podobnie jak w Kniewskich Błotach, ludźmi wolnymi, mogli sprzedać swoją ziemię, zaś po śmierci gospodarza ziemię dziedziczyli spadkobiercy. Zanotowano nazwiska pierwszych osadników z 1601 roku. Byli to: Maciej Giessen - sołtys, następnie: Bardin, Wrent, Conwent, Kaspar, Wiebent, Daniel Neufeld, Hans Westerwig, Dawid Haddis. Byli prawdopodobnie wyznania kalwińskiego. Już w 1604 roku wybudowali dla swoich dzieci własnym kosztem szkołę. Według źródeł, do miejscowości przybywało nadal wielu następnych osadników "olęderskich". W 1666 roku niedawno założoną osadę spustoszyła powódź, jednakże jak zapisano - nie ze strony morza, a od Strugi Karwieńskiej (dzisiaj rzeczka Karwianka), która wylała i dokonała spustoszeń na polach, łąkach i w obejściach. Widocznie ówczesne, pierwsze urządzenia przeciwpowodziowe nie spełniły swego zadania. Natomiast później, aż do czasów współczesnych nie zanotowano nigdy powodzi w takiej skali a jedynie lokalne podtopienia, w wystarczającym stopniu kontrolowane i opanowywane.

W końcu XIX wieku mieszkańcy Karwieńskich Błot trudnili się gospodarką hodowlaną (głównie konie i bydło mleczne) i częściowo rybołówstwem morskim. Jako ciekawostkę należy podać iż już w owym czasie (około 1880 roku) Karwieńskie Błota były znane jako uzdrowisko lub wieś turystyczna, gdzie przybywano zażywać kąpieli morskich. Świadczy o tym także interesująca książeczka w dwóch tomach "Karwenbruch an der Ostsee" wydana w 1939 roku, którą można określić jako przewodnik krajoznawczy i historyczny po wsi i okolicy. Pominąwszy jaskrawo nacjonalistyczne komentarze, treść publikacji wnosi wiele ciekawych informacji o unikatowej na tych terenach gospodarce wiejskiej dawnej wsi "olęderskiej".

 Już wówczas zauważono niezwykłą odrębność kulturową wsi i dano temu wyraz w popularnym opracowaniu. W zbiorze ilustracji zamieszczono między innymi rysunek charakterystycznej zagrody "olęderskiej", fragment układu rowów melioracyjnych zapełnionych wodą i chroniącym żyzne ("paśne") łąki, typy antropogeniczne gospodarzy i innych mieszkańców wsi (określanych jako "niemiecka gospodyni", "niemiecki gospodarz", itd.), także znaki poszczególnych gospodarzy "olędrów", stary nagrobek z dawnego cmentarza mennonitów oraz inne ciekawostki związane z kulturą "olędrów".

 Zamieszczono także dramatyczne zdjęcia dużej powodzi z roku 1914, która przyszła od strony morza. W tekście znajdujemy bardzo obszerny rys historyczny z wymienieniem wszystkich nazwisk pierwszych osadników i wyraźnym określeniem ich jako "holandry". A zatem już przed II wojną światową wieś Karwieńskie Błota fascynowała swoją odrębnością i była miejscowością którą wysoce ceniono za jej wartości historyczne i etnograficzne.

Po wojnie wieś otrzymała podwójną strukturę. Częściowo zachowały się tu indywidualne gospodarstwa rolne lecz jednocześnie, z uwagi na prawie całkowite jej opuszczenie przez dotychczasowych mieszkańców, utworzono tu Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną. Do spółdzielni należeli także poszczególni rolnicy indywidualni, którzy w dobrej wierze pomagali podźwignąć się zniszczonej po działaniach wojennych i ogólnym zaniedbaniu wsi. Utrzymując generalny układ rozłogu unowocześnili system odwadniająco-nawadniający, wprowadzono pompy parowe i potem elektryczne, likwidując wietrzne wiatraki-pompy. Z uwagi na bardzo atrakcyjne położenie nad samym brzegiem morza, powoli wróciła także funkcja turystyczna. Z początku wynajmowano pokoje dla letników a ostatnio rozpoczęto na masową skalę dzielnie terenu pod budownictwo letniskowe.

 Wieś Karwieńskie Błota, od dawna ceniona i o uznanych wartościach historycznych, także chroniona konserwatorsko, w chwili obecnej stała się drastycznym przykładem braku skuteczności nie tylko przepisów prawa ale również przykładem bezradności służb konserwatorskich a także częściowo miejscowej władzy oraz wszystkich osób zdających sobie sprawę z unikatowej wartości historycznego krajobrazu w makroskali. W odróżnieniu od wsi Kniewskie Błota, położenie Karwieńskich Błot spowodowało ogromne zainteresowanie tą miejscowością pod kątem jej wykorzystania turystyczno-rekreacyjnego. Przylegająca bezpośrednio do brzegu otwartego morza miejscowość, stała się wielce poszukiwanym miejscem wakacyjnego wypoczynku. Transformacja ostatnich lat spowodowała większą swobodę w dysponowaniu wszelką własnością, nie tylko prywatną. W przypadku Karwieńskich Błot, można rzec, iż wolność ta zmieniła się w dramatyczną anarchię. Istniejąca na prawie połowie areału historycznego "olęderskiego" rozłogu wsi, Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna, ratując się chwilowo przed upadłością, postanowiła rozprzedać swój teren (łąki). Obowiązujące do dzisiaj przepisy prawne dozwalające każdy podział nieruchomości spowodowały, że i na zabytkowym rozłogu wydzielono około 3 000 działek rekreacyjnych, w pierwszej fazie nie zmieniając ich przeznaczenia (trwałe użytki zielone, rola). Spółdzielnia sprzedała działki pomimo wyraźnego zapisu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego o zakazie jakiejkolwiek zabudowy na terenie zabytkowego rozłogu "olęderskiego". Wymóg ten postawił konserwator zabytków i został on uwzględniony i uchwalony.

Jednak od momentu sprzedaży działek rozpoczęły się zabiegi o przekwalifikowanie gruntów, rozpoczęło się stawianie "altanek" i "domków na narzędzia", stawianie obiektów na kołach ("wozy Drzymały" - jako zabudowa nietrwała) itp. Należy przyznać, iż władze gminy, zdając sobie sprawę z wartości kulturowych i krajobrazowych Karwieńskich Błot, bardzo konsekwentnie utrzymują w mocy wszelkie zapisy obowiązującego planu i starają się środkami administracyjnymi (nadzór budowlany) powstrzymać lawinę substandardowej zabudowy. W roku 1997 wieś Karwieńskie Błota wraz z jej historycznym rozłogiem została rozporządzeniem wojewody gdańskiego włączona w granice Nadmorskiego Parku Krajobrazowego. Otrzymała zatem jeszcze jedną, wydawało by się silną ochronę, jako obszar o wysokich wartościach przyrodniczo-kulturowych. Niestety, nowi właściciele działek, nadal walczą zacięcie o zniesienie ochrony krajobrazowej i konserwatorskiej na tym terenie.

W tym miejscu należy wspomnieć o jeszcze jednej konsekwencji tego stanu rzeczy. Tereny wokół wsi Karwieńskie Błota posiadają również wysokie walory nadmorskiego położenia. Pomimo, iż są to podmokłe i zmeliorowane sztucznie łąki, w odczuciu wielu osób, zwłaszcza z głębi kraju, nadają się także na działki rekreacyjne - podobnie jak przecież stało się to w Karwieńskich Błotach.

Otóż pojawiło się ostatnio zjawisko swego rodzaju spekulacji gruntami i po wykupieniu od rolników bądź innych podmiotów gospodarczych (również likwidowanych spółdzielni rolnych), właściciele tych terenów oferują na sprzedaż następne działki, tym razem w liczbie ... 7 000! Podzielone tereny rozciągają się w kierunku wschodnim i częściowo zachodnim od Karwieńskich Błot i zawłaszczają najpiękniejsze otwarte tereny dawnych "błot" nadmorskich.
 W chwili obecnej władze gminy zdają sobie sprawę z wręcz katastrofy ekologiczno-krajobrazowej a także zbliżającej się katastrofy finansów gminy, która będzie zobowiązana do stworzenia infrastruktury technicznej dla nowych działek o przeznaczeniu nierolniczym. Opracowywany obecnie nowy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego gminy uwzględnia wszelkie zapisy ochronne w stosunku do tych terenów, jednak jego uchwalenie zależy w dużej mierze od społeczności lokalnej, która jak na razie widzi jedynie szansę aktywizacji pobliskich miejscowości i możliwość sezonowego zarobku.

Trochę to smutne, ale taka jest prawda, że ludzie mają tu problem z pracą. Druga prawda jest taka, że najczęściej to ludzie z zewnątrz z grubymi portfelami dyktują warunki lokalnej władzy, że ich wkład i inwestycje przyniosą wymierne korzyści gminie i jej mieszkańcom. Korzyści jedynie najczęściej to przynosi im samym, by obłowić się prze dwa miesiące.










Od Karwieńskich Błot przeszliśmy ok 5 km. do Dębek, ale o Dębkach trochę potniej.




 Potem droga powrotna po wodzie, brzegiem plaży. Jakież to przyjemne doznanie. :)










 Po południu pojawiło się trochę ludzi na plaży.














Zanim więc wioska  zmieni całkiem swój charakter na wzór pobliskiej Karwi z całą pewnością w ciszy i spokoju można się tu  rokoszować dzikością nadmorskiego krajobrazu i  spacerować wśród rozległych łąk pełnych ptactwa i zielonych pejzaży. 

Zapraszam również do innego tematu poświęconego Olendrom. 

 Miroszyno - dwór Hannenmannów


Źródła: http://holland.org.pl, krokowa.pl

26 komentarzy:

  1. Musimy tam podjechac;) A juz bylismy tak blisko(Debki, Krokowa).
    Piekne zdjecia..
    Ech te polskie plaze!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krokowa jest fajnie położona! Stąd wszędzie można dojechać. :)
      Pozdrawiam.:)

      Usuń
  2. Przepieknie! uwielbiam widok kiedy las sosnowy otwiera sie wprost na piasek i bezmiar morza i ten niezapomniany zapach. wspanialy post i bardzo na czasie:) chyba sobie ktoras fotke skopiuje i wywiesze na ekranie. pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miły komentarz. :) Dziękuję.:)

      Usuń
  3. Czemu ja tam nie poszłam? Dwa razy byłam w Karwi, niestety ludzi dużo, a wszystkie dalsze wypady były na wschód, do Jastrzębiej Góry i dalej... Co za głupek ze mnie! Tam naprawdę jest tak pusto przy pięknej pogodzie? Już tęsknię za morzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nadrobisz to niebawem. Czas szybko płynie. :)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  4. Jak to dobrze, że naszemu pudłu na rozpasie się tylko wydaje, że żyje obok chlewika, to mu niewątpliwie poprawia humor i samopoczucie. Dlatego z niechęcią sprowadzam go na ziemię, on żyje w chlewiku. Tak przynajmniej wynika z jego wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakie pudło chodzi? Pewnie Ci się watek pomylił. ;)

      Usuń
  5. Potwierdzam w całości to co podał Kris. Od Karwieńskich Błot po Dębki ta plaża wygląda tak jak na zdjęciach. W 2008 roku przesz dwa dwa tygodnie mieszkałem w Parszczycach. Miejscowość co prawda nie nad samym morzem, ale noclegi były po 30 zł za pokój 2 osobowy z łazienką, czyli 15 zł od osoby. 10 minut jazdy samochodem i już byliśmy przy tym lasku na zdjęciu. Potem jeszcze 10 minut spaceru i wow - morze i my. Nikogo w promieniu kilkuset metrów. Prędzej jakiegoś nagusa można spotkać na uboczu niż innych plażowiczów. Jeżeli Twoje zdjęcia są z tego roku, to widzę, że niewiele się zmieniło. Trochę więcej ludzi (czyli widzisz kogoś w promieniu 50m) jest przy samych Karwieńskich Błotach, ale dalej na na zachód tylko piasek i woda. Fajnie, że pokazałeś to miejsce. Jeśli ktoś lubi mieć tylko szum morza wokół siebie - polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak bazuję, aby były szerokie możliwości do pozwiedzania. Za trzy osoby pokój z łazienką i aneksem za 50 zł, ale 5 km od Brzegu plaży. Natomiast ten komfortowy spokój wynagradza wszytko. Po za tym gospodarze oferują gratisowe rowery. ;)
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  6. Patrząc na Twoje zdjęcia, mam prześwity w głowie, że tam byłam, ale nie pamiętam co gdzie jak...uwielbiam czyste, puste plaże na długaśne spacery idealne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długaśne spacery maja coś w sobie. :)))

      Usuń
  7. Zatem są jeszcze miejsca wolne od zgiełku. Niektórzy cenią bliskość plaży, drudzy zaś spokój i ciszę. Należę do tych drugich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię się zaszyć w dziczy. ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. o już się znalazł:) czasem blogger płata figle:D

      Usuń
  9. Nie lubię morza, ale widzę, że Ślązacy gremialnie zachwalają Karwie. Kto wie... może kiedyś. Bo zdjęcia naprawdę zachęcające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morze uspokaja. :) Ja natomiast opisuje i pokazuję ciekawe miejsca i historie, bo to chyba najważniejsze. Natomiast Karwia, czy Karwieńskie Błota, to niesamowite ciekawostki pod względem przyrodniczym, ale wszystkiego zamieścić się nie da. ;)
      Pozdrawiam.:)

      Usuń
  10. Świetne zdjęcia i ciekawy opis :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Spędzam tam urlop od ładnych kilku lat i powiem tak: Karwieńskie Błota są spokojnym miejscem. Dwa sklepy, kilka barów i sporo domków i pokoi. Jedynie w pogodne weekendy zjeżdża się trzoda z okolicznych miejscowości a wtedy wszystkie ścieżki w lesie są zastawione gratami. Plagą są też buce z psami które lataja bezpańsko i srają gdzie popadnie. Na policję w takim wypadku nie ma co liczyć bo ma daleko i w nosie.Kilka razy mogłem się o tym przekonać Ja takim pieskom podrzucam petardy- ubaw zapewniony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psy nie są nic winne, tylko ludzie niekiedy nie mają rozeznania jak się zachować.. ;)

      Usuń
    2. Trzodą nazwałabym wczasowiczów z sąsiednich miejscowości, których z każdym rokiem coraz więcej przyjeżdza, żeby się na plaży rozłożyć. Póki plaża znana była tylko miejscowym, bylo na niej tak, jak w opisie powyżej. Niestety z każdym rokiem jest coraz gorzej. Po rejestracjach widać, że nie są to miejscowi. Pędzą polnymi drogami w tumanach kurzu nie zwracając uwagi na pieszych i rowerzystów, żeby tylko jak najbliżej plaży wcisnąć swój samochód. Tylko czekać jak zaczną hałaśliwe bary na plaży stawiać. :(
      Już nie ma dzikich plaż...

      Usuń
  12. Polskie morze magnetyzuje...wieki nad nim nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od 12 lat jeżdżę do Karwieńskich Błot we wrześniu.Morze,przyroda i prawie puste plaże od Jastrzębiej Góry po Dembki.Rowerki.spacerki i trzy tygodnie szybko mija.Kris pozdrawiam i do zobaczenia przy wejściu nr.40.

      Usuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!