sobota, 23 stycznia 2016

Bytom - Pomnik Wolności

 Nigdy więcej wojny!

Z takim apelem występowało wielu polityków, poetów a nawet duchowieństwo dominujących kościołów chrześcijaństwa. Niestety apel te nie  spotkał się z poważnym odzewem, szczególnie w obrębie krajów chrześcijańskich, czego dowodem były dwie wojny o zasięgu światowym, a co za tym idzie cierpienia niewinnych ludzi. Po okresie wojen i burzy politycznych,  przyszła kolej na stawianie pomników, które nawet w dobie pokoju wzbudzają emocje. Dowodem tego może być pomnik wolności usytuowany przy ul. Piłsudskiego (Wolności) i odsłonięty  w 1968 r.


Trudno w latach 60-tych było można mówić o prawdziwej wolności

Jak na ironię obelisk ten nazwano Pomnikiem Wolności. Może i słusznie gdyż upamiętnia polskie pragnienia wolnościowe i niepodległościowe tutejszych mieszkańców oraz tych, którzy walczyli w trzech Powstaniach Śląskich i nie chcieli żyć pod jurysdykcją niemiecką.

N głównym monumencie wyryto  ważne  symbole: krzyż grunwaldzki, śląski krzyż powstańczy, rodło, krzyż oświęcimski... swego czasu był tam nawet sowiecki sierp i młot.

Warto jednak pamiętać, że nawet najsłuszniejsza wojna jest porażką wszystkich.  Tu tracą wszyscy. Dzieci rodziców, szczególnie ojców, zony mężów, matki synów... oraz pozostałych członków rodziny. Jedynie nie traci się dzięki pokojowi!



 Oby hasło - Nigdy więcej wojny... nie stało się pustym frazesem, a Pomnik Wolności zmuszał raczej do zastanowienia do czego prowadza takie konflikty. Te małe, większe i te  wielkie, które na ogół nie przynoszą stałej poprawy dla tych najmniejszych. Z Bytomia znikło w 2015 ok. 3000 mieszkańców. W pozostałych latach tendencja była podobna. Uciekają stąd zwłaszcza ludzie młodzi szukając dostatku i stałej pracy, która by im pozwoliła  utrzymać rodzinę i zapewnić niezmąconą  przyszłość. I często jest kierunek zachodni. Zapewne Ci, którzy przelewali swoją krew nie wiedzieli, iż ich trud okaże się daremny - nie uwierzyli by, że po kilkudziesięciu latach ich poświecenia, już raczej nikt nie okaże im szacunku, pamięci i wdzięczności. Co więcej, dobrowolnie opuści swój rodzinny dom tylko ze względów materialnych.  

Czy warto było? Cóż, zdania są podzielane i każdy  może mieć swoje. Na szczęście! 

18 komentarzy:

  1. Pięknie i mądrze powiedziane. Szkoda jedynie, że jak zwykle takie słowa docierają do ludzi myślących podobnie, natomiast o naszym życiu decydują inni dla których nie ma to żadnego znaczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre i prawdziwe. Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Jak dla mnie pytanie "Czy warto" jest pozbawione sensu w kontekście większej zbiorowości. Może to niegodna postawa lecz sądzę, że w pierwszej kolejności walczyłbym o bliskich, o siebie, o rzeczywistość najbliższą na którą mam wpływ. Rzecz jasna z poszanowaniem dla wszystkich ideowców, którzy przelewali krew. Nie zgodziłbym się też ze stwierdzeniem, że nikt nie pamięta o poprzednich pokoleniach - przynajmniej do czasów II WŚ włącznie. W mojej rodzinie, dopóki żyli dziadkowie, ta pamięć i hołd były żywe.

    I u mnie o nieco z tematyki społecznej. Zapraszam:
    http://fotorelacjesilesia.blogspot.com/2016/01/nasze-kopalnie-nie-do-zobaczenia-do.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak naprawdę my nie zdajemy sobie sprawy z tego czym jest wojna.
    Słuchając opowieści mojej babci, która była jej naocznym świadkiem, a urodziła się 10 lat przed wojną - nigdy nie chciałabym stać się czynnym uczestnikiem takiej masakry. Mój nieżyjący już pradziadek brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Gdy byłam dzieckiem opowiadał nam swoje wojenne przygody. Szczerze mówiąc nie bardzo chcieliśmy go słuchać.
    A teraz bardzo tego żałuję i chylę czoła przed ludźmi, którzy żyli w tamtych czasach. Szkoda tylko, że tak mało uwagi i szacunku im poświęcamy - my współcześnie żyjący ludzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Jak na ironię obelisk ten nazwano Pomnikiem Wolności. Może i słusznie gdyż upamiętnia polskie pragnienia wolnościowe i niepodległościowe tutejszych mieszkańców oraz tych, którzy walczyli w trzech Powstaniach Śląskich i nie chcieli żyć pod jurysdykcją niemiecką."

    to faktycznie jest ironia, bo większość mieszkańców Bytomia stanowili wówczas osoby, które nadal chciały żyć w granicach Niemiec. Zarówno plebiscyt jak i powstania to potwierdziły.

    Ten pomnik to typowa konstrukcja propagandowa z tamtego okresu - stawianego w wielu górnośląskich miastach, zwłaszcza tam, gdzie opcja pro-polska wcale nie była silna (jak np. w Opolu). Tak jak na Ziemiach Odzyskanych do tej pory spotyka się pomniki o "wyzwoleniu miasta", podczas gdy w 1945 roku "wyzwalano" tam jedynie Niemców. Na Anabergu jest słynny amfiteatr w tym stylu, też z historią stojący sporo na bakier...

    Gdyby to był prawdziwy Pomnik Wolności to upamiętniałby wszystkich mieszkańców miasta - bo dla każdego z nich "wolność" znaczy co innego, a nie że "wolność to znaczy polskość". To oczywiście w okresie PRL-u nie było możliwe, dzisiaj czasem się zdarza, choć rzadko.

    Tak więc nie doszukiwałbym się w tym pomniku głębszego sensu, bo idea jego stawiania była typowo propagandowa na podtrzymanie jedynie słusznej historii Górnego Śląska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ironi w tym całym przedsięwzięciu jest więcej, gdyż pomnik powstał w 1968 roku. Z sierpem i młotem. Sowieckie godło znikło w 1991 roku, gdy prezydentem Bytomia został Janusz Paczocha. - W czasie odnawiania pomnika za moją zgodą ów symbol sowieckiego zniewolenia usunięto. W 2003 roku znowu odnawiano pomnik. Prezydentem Bytomia wtedy był już Krzysztof Wójcik (SLD) i za jego zgodą sierp i młot zostały odsłonięte z powrotem.
      Przywrócenie sowieckiego symbolu na pomniku zbulwersowało bytomian. Chyba Bytom jest szczególnie doświadczony przez "wyzwolicieli" spod znaku sierpa i młota. W styczniu 1945 roku Armia Czerwona zamordowała w bestialski sposób około 380 bezbronnych mieszkańców Miechowic. Potem zaczęły się masowe wywózki na Sybir.
      Ten pomnik nie stoi na miejscu zbrodni czy kaźni. To była czysta propaganda i tak pozostało do dzisiaj. Miejsce wybrano z powodów przestrzennych, a dalej jest bardzo urokliwy placyk zwany Pl.Targalskiego, a dalej Al. Marka poświęcona pamięci zamordowanego policjanta.

      Usuń
    3. w przypadku pomników z poprzedniego ustroju często dochodzi do sytuacji, że trzeba się zastanowić, czy coś z nich skuć czy usunąć całe czy zostawić bez zmian... Ja osobiście jestem zdania, że najlepszą formą jest pozostawienie bez zmian i dodanie tablicy informacyjnej. Ewentualnie przeniesienie "skażonego" pomnika w jakieś inne miejsce - ogród pamięci, muzeum socrealizmu itp.. To są, było nie było, obiekty historyczne. Dzisiaj czasem mamy takie kurioza, że pomnik Armii Czerwonej po przeróbkach służy jako coś zupełnie innego... Na Anabergu też jest sierp i młot - ale tam skucie nie byłoby takie proste...

      PS>W tym przypadku sierp i młot zapewne nie oznaczał godła ZSRR ale symbolizował ruch komunistyczny jako taki i władze "ludową". Również tą polską.

      Usuń
  5. Taki oryginalny ten pomnik, ale przesłanie ma. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była czysta propaganda i pozostało tak chyba do dzisiaj.

      Usuń
  6. Nigdy więcej wojny oby nie stało się pustym frazesem pomyślmy ,przemyślny tragedie wojny pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. W wielu miastach Polski są podobne pomniki mające upamiętniać zmagania Polaków w walce o wolność i pokój. Na pewno życie tamtych ludzi nie poszło na marne. Mimo, że wiele osób wyjeżdża "za chlebem" to przecież część zostaje. I nawet dla tej części myślę, że było warto.
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy okres dziejowy przynosi nowe pomniki. Nie tak dawno w każdej najmniejszej nawet miejscowości stawiano pomnik papieża Jana Pawła II. Teraz jak grzyby po deszczu powstają pomniki ofiar katastrofy smoleńskiej. Każdy czas przynosi coś innego.
    Przykre jest to, że dawniej wrogiem był najeźdźca z różnych stron. Dzisiaj wrogami jednych Polaków są inni Polacy. Oj, niedobrze....
    Pozdrawiam..:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomniki papieskie to nadal stawiają - tam gdzie ich nie ma jeszcze ;) Na szczęście pomniki ofiar katastrofy to mniejsza skala - na razie ;)

      Usuń
  9. Historia uczy że im kto więcej pomników "pokoju" stawia tym mniej ma pokojowe zamiary. Ale to prawda - wojna zawsze jest przegraną wszystkich stron konfliktu.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!