niedziela, 22 lutego 2015

Starzyński Dwór - pomnik "Żołnierza bezbronnego"

Pomimo tego, że jeszcze będzie post na temat walorów Starzyńskiego Dworu,  postanowiłem napisać oddzielny,  aby podkreślić pewną niezwykłość tej miejscowości, a raczej ukazać pewną postać, której trudno szukać gdzie indziej w kraju, a związana z przeżyciami jeńców radzieckich na tym terenie.

Otóż lata 90-te w Polsce charakteryzował pewien trend związany z likwidacją wszelkiej spuścizny kojarzonej z PRL-em czy sojuszem z ZSSR. Zlikwidowano chyba większość pomników, poświęconych pamięci Armii Radzieckiej lub jej bohaterów. Nawet usunięto z cokołów polskich patriotów narodowych związanych z poprzednim ustrojem. Uważam, iż historii się nie da cofnąć i zapewne to świadczy o niedojrzałości,  nawet braku tolerancji władz, które nakazały niszczyć ślady  związane  nawet z niechlubną przeszłością. Ba, nawet Biblia zamieszcza pewne potknięcia osób, które były wybrane przez Boga do szczególnych, zaszczytnych celów. Takimi osobami były choćby: Mojżesz, Dawid, oraz dziesiątki innych. Opisane tam błędy tych ludzi pokazują tylko, że do tej księgi  można mieć zaufanie i spisano w ten sposób rzeczywistą prawdę. Natomiast Ci, którzy kazali zniszczyć pomniki przeszłości, książki oraz inne dokumenty w dobie demokracji zasługują na takie miano jak Ci, którzy niszczyli po wojnie, dwory, majątki i inne dobra kultury.












 Kaskadowy staw na potoku założony przez Cystersów.
  
 Wracając do Starzyńskiego Dworu, na  szczęście pozostał  tu kamienny postument, a na nim zgarbiony żołnierz radziecki bez broni, w obskurnym płaszczu, z pochyloną głową i grymaśną twarzą pełną beznadziei.To  jedyny pomnik, gdzie żołnierz radziecki pozbawiony jest chwały, męstwa i gestu zwycięzcy. Raczej upokorzony i pokazujący jak bezsensowne są konflikty i wojny, na których tak naprawdę nie ma zwycięzców. Jest kilka hipotez celowości postawienia tego pomnika.


Jedna z nich powiada, że w pierwszych miesiącach 1945 r. hitlerowcy przywieźli do Starzyńskiego Dworu grupę kilkudziesięciu jeńców radzieckich, których więzili w budynku stojącym nieopodal dzisiejszego pomnika. Mimo, iż mieszkańcom wsi za kontakty z Rosjanami zagrożono śmiercią na miejscu, niektórzy z miejscowych próbowali podrzucić głodującym jeńcom chociaż kromkę chleba. Niemcy uciekając przed Armią Czerwoną spalili budynek razem z jeńcami.


Z kolei inna teza głosi, iż postać na postumencie upamiętnia żołnierzy radzieckich w niewoli niemieckiej, których niewolniczo wykorzystywano do prac polowych i drogowych w posiadłości von Grassów. Jeńcy przebywali na terenie majątku w latach 1941-1944 i byli uwięzieni w stodole stojącej nieopodal dzisiejszego pomnika.





Pomnik został wykonany wg projektu artysty gdańskiego Wawrzyńca Sampa w latach 50. XX wieku. W 2005 roku pomnik odrestaurowano oraz umieszczono nową tablicę, która głosi "Umęczonym żołnierzom Armii Czerwonej - jeńcom hitlerowskiego reżimu 1942-1945".

13 komentarzy:

  1. Ciekawa historia tego pomnika. Pomnik niezwykle ciekawy i faktycznie aż dziwne, że go pozostawiano, co prawda zmieniając napis pod nim ale jest i stoi, ciekawe jak długo postoi w świetle wydarzeń jakie mają obecnie miejsce na wschodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, że polityka i czasami chora ideologia potrafi zniszczyć spokój domowy i szczęście milionów niewinnych osób.

      Usuń
    2. Stoi, byłem tam przed tygodniem. Mam nadzieję, że pozostanie nadal.

      Usuń
  2. Podoba mi się artykuł. I dbałość o dziedzictwo. Niedaleko Nas, w Krośnie toczono zaciekłe batalie o cmentarz żołnierzy AC i stojący na nim pomnik. Chciano w tym miejscu zrobić parking, a całość zburzyć. Obiekt odrestaurowano, ale do dziś są głosy mówiące o tym, że zrobiono źle...
    My osobiście uważamy, że cmentarze, miejsca martyrologii, a nawet pomniki są nienaruszalne. Nie ważne kto na cmentarzu spoczywa - żołnierze Kaisera czy cara, Konfederaci Barscy czy żołnierze Armii Ludowej, upowcy czy żołnierze hitlerowcy - śmierć wymazuje winy, i każdy poległy zasługuje na spokój po śmierci. A pomnik - jeśli już bardzo komuś przeszkadza, można go przenieść. Ale jednak nawet pomniki ku czci Stalina są częścią Naszej historii, i ich niszczenie to jej zakłamywanie... A ten pomnik który przedstawiłeś opiewa mało znaną niestety historię katorgi jeńców radzieckich. Nie wszyscy byli tam potworami, wielu z nich nie chciało wojny, chciało żyć, założyć rodziny.. Nie wszystkim było to dane...

    Pozdrawiamy serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wspominam B.N. i Krosno również ;)
      Pozdrawiam i dziękuje za komentarz :)

      Usuń
  3. Bardzo podoba mi sie ten pomnik i jestem całkowicie przeciwna niszczeniu i chowaniu historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Raczej powinno się wyciągać mądre wnioski i nie popełniać tych samych błędów .
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Pomnik ciekawy, ale zdjecie ze stawem mnie urzekło :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Żołnierz bezbronny to postać tragiczna, ale uściślijmy jedno - czym innym było zwalanie z cokołów postaci takich jak Dzierżyński, a czym innym było by - bo miejsca nie miało - np. likwidowanie cmentarzy wojennych lub znoszenie zainstalowanych tam pomników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zło zawsze jest złem i trudno tu usprawiedliwiać swoje racje.

      Usuń
  6. Pomnik pozostał, bo jest prawdziwy. Żadna wojna nie ma sensu. Każdy konflikt niszczy człowieka. A żołnierz też przecież jest człowiekiem. I nie ważne, po której stronie walczy. To, że jest czyimś wrogiem, nie oznacza że jest złym człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!