Miechowice to nie miasto, ponieważ tutejsi mieszkańcy mawiają, że jadą do Bytomia. To raczej sielska dzielnica i zaczynają się tam, gdzie kończy się gwar miasta — w miejscu, gdzie światło staje się łagodniejsze, a kolory bardziej przygaszone. Stawy Górnik leżą jak spokojne tafle szkła, odbijając niebo w odcieniach błękitu, szarości i złota. Woda jest tu zawsze trochę zamyślona, jakby pamiętała wszystkie poranki i wieczory, które nad nią przeszły.
Drzewa stoją w milczeniu, a ich gałęzie splatają się nad ścieżkami, tworząc naturalne sklepienia, pod którymi przechodzi się jak przez korytarze dawnego parku. Liście szeleszczą cicho, jakby opowiadały historie o tym, co było tu kiedyś - o łąkach, które zostały zatopione.
W okolicach stawów świat zwalnia. Trzciny kołyszą się w rytmie, którego nie da się przyspieszyć. Lilie wodne układają się w miękkie wzory, jakby ktoś malował je akwarelą. Czasem przeleci czapla, czasem zaszumi wiatr — ale wszystko dzieje się tu bez pośpiechu, jak w miejscu, które zna swoją wartość i nie musi niczego udowadniać.
Miechowice są melancholijne nie dlatego, że są smutne, lecz dlatego, że są prawdziwe. I w tym całe ich piękno.



.jpg)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo miło mi, że gościłeś na moim blogu.!
Za pozostawiony komentarz z góry dziękuję i postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Komentarze anonimowe będą moderowane tylko pod warunkiem, że będą opatrzone imieniem lub pseudonimem (nickiem).
Serdecznie pozdrawiam !!!