czwartek, 15 sierpnia 2019

Połomia - chrząszcz: Dyląż garbarz (Prionus coriarius)

Pomimo, że jest ich dużo w Polsce, to za bardzo w oczy się nie rzucają, nawet dlatego, że to chyba największy żuk jaki żyje w naszych lasach lub parkach. Jednak gdy przyjrzymy mu się bliżej, to prezentuje się ładniej na jakiego wygląda. 



Samiec dosyć dużych rozmiarów (ponad 4 cm) napotykany w lesie w Połomii. 



Dyląż garbarz (Prionus coriarius) – bo o nim tu mowa, to chrząszcz z rodziny kózkowatych. Boczne brzegi przedplecza z trzema zaostrzonymi kolcami. Pokrywy skórzaste, pomarszczone, lekko błyszczące z trzema niewyraźnymi, podłużnymi żeberkami. Ciało krępe i wypukłe. Czułki samic mają 11 członów, u samców 12. Chrząszcze głośno strydulują. Czyli pocierają czułkami o inną własną części ciał Wielkość jaką osiągają wacha się od 18 - 45 mm. 



(Fot. Wikipedia) 

Występują w zasadzie w całej Europie, a w Polsce dość pospolity. Rozmnażanie tego chrząszcza przebiega w sposób następujący: Samica składa jaja w szczeliny kory do starych lub martwych drzew i pniaków, najczęściej blisko szyi korzeniowej. Larwy żerują początkowo pod korą a później przenoszą się do szyi korzeniowej i korzeni. Po zakończeniu rozwoju opuszczają miejsce żerowania i przenoszą się do gleby, gdzie z wiórek drzewnych i cząstek gleby budują kokony, w których następuje przeobrażenie. Potem efekt jak na zdjęciu powyżej ;)  

Źródła: pl.wikipedia.org

poniedziałek, 8 lipca 2019

Wagonem motorowym na trasę GKW z Bytomia do Miasteczka Śląskiego

Gdyby były pieniądze i więcej chętnych ludzi, to dorobek i tabor SGKW stanowił by wspaniałą spuściznę tego, co kiedyś na GKW jeździło. Już kiedyś wspomniałem o wagonie motorowym   MBd1-281, na blogu w temacie: Bytom - 160 lat Kolejki Wąskotorowej który przechodził różne ewolucje, natomiast teraz przeszedł kolejną przemianę. Chciałbym  również przytoczyć nieco jego historię.                                                            
 

 Wygląd obecny MBd1-281

Dzisiejszy Bhd1 został zbudowany przez ZNTK Opole w 1953 r. Mógł pomieścić 38 pasażerów. Przystosowano 18 miejsc siedzących i 20 stojących. Od tego casu eksploatowany był przez ZKD Gdańsk. Zaś w 1965 r. przebudowano go na wagon motorowy w WMD Lisewo. 21.12.1965 r. trafił do ZKD Chełm. Od tej pory pracował na różnych stacjach, min:  Werbkowicach, Karczmiskach i Hrubieszowie. 

MBd1-281 -  zdjęcie z 2013 r. 


W 1987 r. przebudowano go na drezynę Dkd 603 w Werbkowicach. Z kolei w 1994 r. dokonano kolejnej zmiany. Z drezyny przebudowano go na wagon motorowy Mbd1-125. W 1999 r. trafił do Bytomia. Tutaj w warsztatach na Rozbarku został poddany naprawie i przekuto go z 750 mm.  na tor 785 mm. W dn. 11.05.2005 r. został oddany do ruchu na GKW. Wagon motorowy miał być wykorzystywany do obsługi ruchu turystycznego na trasie  podczas słabej pogody lub małej liczby podróżnych. Jednak nie był to czas zbytnio sprzyjający dla takich przedsięwzięć. Recesja, upadek zakładów pracy i masowe zwolnienia przyczyniły się do zubożenia  społeczeństwa. Natomiast istnienie GKW niejednokrotnie stanęło pod znakiem zapylania - co będzie dalej z GKW? 


Na zdjęciu poniżej widać odprowadzenie spalin i tłumik oraz zbiorniki na powietrze, które pokazuje, że zastosowano tu hamulce pneumatyczne. 


Nie wiem jednak czy zastosowano tu silnik benzynowy czy wysokoprężny na olej napędowy?



W międzyczasie część dawnych torowisk rozebrano, część rozkradziono, część gdzieś bezpowrotnie zginęła. Na szczęście powstała grupa zapaleńców z Bytomia i okolicznych miast, która postanowiła, by we własnym zakresie wskrzesić kolejkę i odbudować zrujnowany i rozszabrowany tor.  W końcu zarejestrowano stowarzyszenie SGKW, które zostało operatorem linii. Natomiast współwłaścicielami szlaku  stały się gminy: Bytom, Tarnowskie Góry oraz Miasteczko. W maju 2005 roku Stowarzyszenie uzyskało wymaganą licencję na przewożenie osób. Możemy więc dziś podróżować dwudziestoczterokilometową trasą turystyczną na torach o rozstawie 785 milimetrów ze stacji: Bytom Wąskotorowy do stacji Miasteczko Śląskie i z powrotem. Być może na trasę kiedyś wyruszy również wagon motorowy MBd1-281? Ja mu tego życzę!!!



Lokomotywownia Bytom Karb Wąskotorowy


Skład  7 wagonów ciągnący przez  Lxd2


Pociąg na stacji Dąbrowa Miejska


Strzała pędzi w kierunku Bytomia ;)


Źródła: www.gkw.pl
            enkol.pl  

piątek, 14 czerwca 2019

Bytom Miechowice - wieczorny relaks nad stawami Górnik

Wielokrotnie już pisałem na temat powstałych stawów, którymi opiekują się wędkarze zrzeszeni  w sekcji "Górnik Miechowice". Dzięki ich zaangażowaniu i wpłacanych środkach cały kompleks stawów prezentuje się naprawdę dobrze. Szczególnie jest tu pięknie wcześnie rano lub tuz przed zachodem słońca. Zapraszam zatem na mały spacer tuż przed zachodem nad stawy "Górnik Miechowice".   





































Oprócz ciekawych stawów tuż obok można spotykać ciekawe rośliny


Naparstnica


Srebrny klon drobnolistny


Wiesiołek 


Blok TBS




czwartek, 9 maja 2019

Bytom - zabytkowy tramwaj 4 N

Dla Bytomia to dodatkowa atrakcja. Na pierwszy rzut oka nie dostrzega się  różnicy, ale ona jest i chciałbym o tym napisać.  Kiedyś już wspominałem o bytomskiej atrakcji turystycznej jaką jest zabytkowa linia tramwajowa nr. 38., po której kursuje Tramwaj typu N wzdłuż ul. Piekarskiej. Od kilku miesięcy pojawił się na Piekarskiej inny tramwaj, obsługujący linię nr: 38. I nie wiadomo jak długo w Bytomiu pojeździ? Tramwaje Śląskie w porozumieniu z Bytomiem mają zamiar przebudować ulicę i torowisko, aby podróż na tym najkrótszym odcinku w Europie była bardziej dogodna dla osób starszych, które głownie korzystają z tramwaju.  Zakres prac przewiduje dobudowę drugiego toru na krańcach trasy. Pojawią się też dodatkowe rozjazdy na skrzyżowaniach ul. Piekarskiej i Sądowej, a także ul. Sądowej i ul. Powstańców Warszawskich. Docelowo tramwaj ma jeździć aż do dworca PKP. 


Tramwaj 4 N z zajezdni w Będzinie 


Tramwaj 4 N z emblematem WPK ;)


Wstępnie Tramwaje Śląskie zapowiadały rozpoczęcie prac na ul. Piekarskiej na II kwartał 2018 r. Przesuniecie planu przebudowy opóźnia się z różnych przyczyn –- m.in. ze względu na inne trwające inwestycje w centrum Bytomia oraz ze względu na plany budżetowe miasta Bytom i spółki Tramwaje Śląskie. Chyba przetarg zostanie ogłoszony dopiero pod koniec tego roku, ale po przebudowie korzystanie z linii 38 ma być wygodniejsze – zakłada docelowe zwiększenie obsady tej linii do 2 pociągów, przy czym jeden miałby nadal być obsługiwany zabytkowym wagonem typu N, a drugi pojazdem niskopodłogowym. Nic, poczekamy zobaczymy.   Puki co, to w tej chili zamiast rodzimych wagonów typu N jeździ gościnnie po Bytomiu tramwaj 4 N, który wcześniej kurował  na linii nr 24 -  między przystankami Sosnowiec Okrzei a Sosnowiec Ostrogórska przy Rondzie Gierka. 
Wcześniej jednak przeszedł gruntowny remont i został przygotowany do przewozu ludzi. Dalej jednak dla podróżnych zachowano drewniane siedzenia, kasowniki starego typu robiące - jak przed laty - dziury w papierowych biletach i widok motorniczego kręcącego korbą. Tak jak przed laty, w lecie tramwaj jeździ też z otwartymi drzwiami, chociaż motorniczy zwraca uwagę, by były raczej zamknięte ;)  Nowe elektroniczne kasowniki też są. Drzwi łatwiej się otwierają niż w bytomskich N-kach. 


Na uwagę zasługują też inne fakty. Wagon typu 4N o numerze bocznym 1167, to pojazd wyprodukowany w 1957 roku w chorzowskim Konstalu. W zajezdni w Będzinie służył jako wagon liniowy do 1984 roku. Potem został przebudowany na gospodarczy, a w ostatnich latach odrestaurowany. W latach 1956-1957 w Konstalu wyprodukowano dziewięćdziesiąt takich wagonów. 4N to kolejna wersja popularnych tramwajów N produkowanych w latach 1948-1956. W stosunku do pierwotnej wersji wprowadzono dwuskrzydłowe drzwi, wydłużono pudło wagonu w dół, zakrywając częściowo podwozie i stopnie wejściowe, zmieniono układ siedzeń i wprowadzono nowe rozwiązania układu hamulcowego. Czyli nieco unowocześniony w stosunku do bytomskich wagonów typu N, o których wspominałem w wątku Bytom - zabytkowy tramwaj 38 


Nastraszy wagon N z  954 z 1949


Nastraszy wagon N z  954 z 1949

Tramwaj 4 N wyprodukowany  w 1957 r. 

1118 z 1951 roku.1118 z 1951 roku.

Wagon typu N nr. - 1118 z 1951 roku.


Nasuwa się jednak pytanie, co się podziało z naszymi wagonami N? Czyżby poszły do renowacji lub przeglądu? A może na żyletki?

Źródła:  www.tram-silesia.pl/
              pl.wikipedia.org
            dziennikzachodni.pl



niedziela, 5 maja 2019

Miateczko Śląskie - Pasieki: zatopiona koplania "Bibiela"

Około 2,5 km od opisywanej wcześniej "Gierkówki" znajduje się miejsce niemal jak z bajki. Szczególnie uroczo jest tutaj późną jesienią, kiedy drzewa i trawy przyjmują kolorowe barwy. Natomiast odbijająca się w wodzie przyroda i pozostałości po kopalni (płuczkach i biurowcu) stwarza krajobraz jakby z mrocznego filmu. I powiem szczerze,  że nie jest tu łatwo trafić, gdyż miejsce jest odludne. Jednak prowadzą tu szlaki, którymi bez większych problemów pieszo lub rowerem można się dostać.  Najlepiej trzymać się na żółto wytyczonego szlaku  turystycznego, prowadzącego od strony Miasteczka Śląskiego obok leśniczówki "Szyndros", o której już wspomniałem na blogu. 







Jeden z kilkunastu zalanych stawów, które wchodziły w skald kopalni Bibiela 

Zalana kopalnia usytuowana jest  we wschodniej części powiatu tarnogórskiego, w głębi lasu miedzy Miasteczkiem Śląskim, Bibielą a Zieloną na tzw. Pasiekach. Uruchomiono ją w 1889 r. Zalegają tu głownie rudy żelaza oraz rudy ołowiu z domieszką srebra. Wcześniej jej działalność poprzedziły badania geologiczne, wykonane około roku 1860, które wykazały obecność bogatych złóż rud żelaza, zawierających do 48% żelaza i zalegających w pokładach o miąższości, dochodzącej do 16 m. Czyniło to „Bibielę” jedną z najwydajniejszych w Europie kopalń rud żelaza. Oprócz kopalni rud żelaza „Bibiela” w tym samym roku uruchomiono kopalnię rud cynkowo-ołowianych „Szczęście Flory”. Obie kopalnie miały wspólny zarząd, a zatrudnieni górnicy pracowali zamiennie przy wydobyciu rudy żelaza, bądź cynkowo-ołowianej. Rudy wydobywano metodą upadową, drążąc szyby do głębokości 60 metrów. Kopalnie posiadały 4 szyby: „Neptun”, „Nordstern” (Gwiazda Północy), „Glück Auf” (Szczęść Boże) i „Klemens”. Do odprowadzania wody wydrążono ponad 90-metrowe sztolnie. 





Tutaj rozpoczyna i kończy się szlak po zalanej kopalni oznaczony  pomarańczowymi strzałkami. Tuz obok tablica informacyjna z historią kopalni oraz archiwalnymi zdjęciami.  







Zdjęcia zaczerpnięto z tablicy i informacyjnej, które ukazują stan kopalni z początku XX w.  



























 Oznakowanie szlaku widoczne na drzewie


















Ponieważ kopalnia leżała w środku lasu, ok. 6 km na północny wschód od Miasteczka Śląskiego i linii kolejowej, a jednocześnie ok. 2 km na północ od sołectwa Bibiela i 2 km na południe od części dzisiejszych Kalet – Zielonej, należało ją jakoś skomunikować ze światem. Służyła temu kolejka wąskotorowa, która urobek dowoziła do stacji kolejowej w Miasteczku Śląskim.

Załoga parowozu kolei wąskotorowej obsługującej linie z Pasiek do Miasteczka Śląskiego (Wikimapia)  


Kopalnia była tak wydajna, że zatrudniono na niej 700 pracowników. Niestety, wydobyciu od początku towarzyszyła woda. Do jej bieżącego usuwania używano 8 pomp parowych.

Przez 28 lat eksploatacji kopalnię czterokrotnie zalewała woda, ale pompy wirowe o wydajności 29 m3 na minutę dawały sobie z nią radę. Katastrofa przyszła niespodziewanie 17 czerwca 1917 r.
O godzinie 11.00 zauważono w jednej ze sztolni większy przypływ wody, który udało się odpompować, jednak około godziny 14.00 nastąpił huk i kopalnię zaczął zalewać rwący potok wody. Woda wyrywała fragmenty ścian, waliła stropy, a górnikom wkrótce zaczęła sięgać do kolan. Dzięki temu, że szyb był bity upadową, wszystkim pracującym na dole górnikom udało się uciec. Jednak w ciągu dwóch godzin cała kopalnia – łącznie z maszynami i urządzeniami – została zalana. W tym samym jeszcze roku podjęto starania osuszenia kopalni. Sprowadzono z Gliwic parowe i elektryczne pompy, ale udało się tylko obniżyć lustro wody, by wydobyć część zatopionego sprzętu. Większość jednak pozostała pod ziemią, podobnie jak 2/3 zasobów.

























W okresie międzywojennym prowadzono badania, które miały doprowadzić do ponownego uruchomienia kopalni. Podejrzewano jednak, że w sąsiedztwie kopalni drzemie podziemne jezioro. Tak w istocie było. kopalnię uruchomiono w pobliżu podziemnego zbiornika wody, nazywanego Głównym Zbiornikiem Wód Podziemnych Lubliniec-Myszków. Z tego zbiornika czerpana jest woda dla zaopatrzenia Tarnowskich Gór i części GOP-u. W tym celu w 1955 r. zbudowano w Bibieli stację pomp i stację uzdatniania wody, która pracuje do tej pory. 


 Trasa żółtego szlaku prowadzi drogą, która obfituje w ciekawe uroczyska


Kopalnia dalej pozostaje zalana, a jej obejrzenie umożliwia wspomniany  żółty szlak pieszy oraz rowerowy tzw. „Leśnej Rajzy” (drogą leśną z Miasteczka Śląskiego, nazywaną „Szyndros”), wyznakowany staraniem Starostwa Powiatowego w Tarnowskich Górach. Osobiście odnoszę wrażenie, że im częściej tu bywam staje się dla mnie jeszcze bardziej ciekawa i piękna. :) Może nie wszyscy podzielą mój entuzjazm, ale polecam to tajemnicze a zrazem ciekawą miejsce z bogatą historią.  











To przeurocze miejsce dostępne jest przez cały rok i zapewne każda pora roku jest adekwatna na odwiedzenie zalanej kopalni. 


Polecam także dydaktyczny szlak , który można pokonać rowerem lub pieszo. Uwzględniono w nim 14 najciekawszych obiektów w okolicy Miasteczka Śląskiego 


Źródła: www.silesia.travel/pl
             www.miasteczko-slaskie.pl